Legia logo
Rafał Adamski i Łukasz Zjawiński
Piłka nożna2 min czytania

Łukasz Zjawiński: To trochę taki debiut marzeń

Autor: Mateusz Okraszewski, fot. Mateusz Kostrzewa

Plus500 logo
PKO Bank Polski Ekstraklasa logo

Autor: Mateusz Okraszewski, fot. Mateusz Kostrzewa

- Jestem wychowankiem Legii więc miałem delikatny stres, ale bardziej taki pozytywny dreszczyk emocji. Strzelić debiutancką bramkę przy Łazienkowskiej, to było marzenie chłopaka, który wychowywał się w Akademii i zawsze chciał zagrać dla Legii oraz zdobyć tutaj gola. To dla mnie naprawdę wyjątkowy moment - powiedział po zwycięskim meczu z Zagłębiem Lubin napastnik warszawskiej Legii, Łukasz Zjawiński.

- Myślę, że jako drużyna wyglądaliśmy bardzo dobrze. Drugi mecz z rzędu gdzie dominowaliśmy przeciwnika wygraliśmy i to na pewno cieszy.


- Jestem wychowankiem Legii więc miałem delikatny stres, ale bardziej taki pozytywny dreszczyk emocji. Bardzo się cieszyłem, że ten mecz już nadchodzi, bo pierwszy mecz w Szczecinie to nie to samo co tutaj, na Łazienkowskiej. Cieszę się, że w debiucie od razu strzeliłem gola i wygraliśmy. To trochę taki debiut marzeń.


- Nie było żadnej presji, był spokój. Wydaje mi się, że to co trener Marek Papszun mówi przed każdym meczem, że wszystko może się wydarzyć, więc musimy mieć głowę na karku, nawet jeśli ta bramka padnie, to przecież dalej mamy cały mecz do strzelenia gola. Akurat tutaj padła na samym początku, więc wydaje mi się, że drużyna gotowa jest na każdy scenariusz. Trenujemy też to na treningach, czasami z jedną bramką mniej, czasami jedno zawodnika mniej, wiec jesteśmy gotowi na każdy scenariusz meczu.


- To taka bramka w moim stylu, główka po dośrodkowaniu. To na pewno cieszy. Bardzo ciężko pracowałem na to, żeby zdobyć tę bramkę. Szkoda, że przy pierwszej sytuacji był spalony, ale dążyliśmy do tego, żeby wygrać ten mecz. Mówiłem już wcześniej, że chciałbym, aby trafiali zarówno Mileta, Adams, jak i ja, bo dla napastników najważniejsze jest budowanie pewności siebie.


- Dostosowuję się do tego, czego oczekuje ode mnie trener - czy mam grać z Rafałem, z Miletą, czy może oni wystąpią razem. Myślę, że będą też mecze, w których tak właśnie będzie wyglądało to ustawienie. Po to mamy tak szeroką grupę napastników. Jest jeszcze „Żewłak”, który również może grać na „dziewiątce”, a czasami także jako „ósemka”. Rywalizacja jest bardzo zdrowa, nie ma między nami żadnej złej krwi. Z Rafałem i Miletą mamy bardzo dobre relacje, a taka konkurencja tylko napędza każdego z nas do rozwoju.


- Mam nadzieję, że to dopiero początek. Pierwszy gol w nowym klubie zawsze jest bardzo ważny, zwłaszcza dla napastnika. Mogłem strzelić go już tydzień temu, ale wtedy się nie udało. Tym bardziej cieszę się, że dziś w końcu trafiłem do siatki. Szczerze mówiąc, ten gol smakuje nawet lepiej, niż ten zdobyty w Szczecinie. Strzelić debiutancką bramkę przy Łazienkowskiej, to było marzenie chłopaka, który wychowywał się w Akademii i zawsze chciał zagrać dla Legii oraz zdobyć tutaj gola. To dla mnie naprawdę wyjątkowy moment.


– Na razie trudno to jednoznacznie ocenić, bo był to dopiero mój drugi mecz. Na pewno tempo gry w Ekstraklasie jest wyższe. Pojedynki fizyczne i walka w powietrzu są podobne, ale kultura gry oraz indywidualne umiejętności zawodników stoją tutaj na wyższym poziomie. Wiem też, że potrzebuję jeszcze trochę czasu, bo czuję, że najlepsza wersja mnie dopiero nadejdzie.

Udostępnij

Powiązane newsy