Legia logo
x
Piłka nożna6 min czytania

Michal Sevcik: Na każdym kroku przekonuję się, jak wielkim klubem jest Legia

Autor: Mateusz Okraszewski, fot. Mateusz Kostrzewa

Plus500 logo
PKO Bank Polski Ekstraklasa logo

Autor: Mateusz Okraszewski, fot. Mateusz Kostrzewa

W dobie zawrotnego tempa, nieustannego napływu bodźców i życia toczącego się w dużej mierze w świecie internetu, poznajcie piłkarza, który swoją przestrzeń do szczęścia odnajduje w zupełnie innych aktywnościach. Zapraszamy na wywiad z Michalem Sevcikiem, który w zeszły piątek zadebiutował w Legii!

- Jeśli ktoś ma problem z cierpliwością lub koncentracją, to istnieje taka dyscyplina, która może w tym pomóc. Sądzę, że domyślasz się, co mam na myśli?

- Oczywiście, wędkarstwo!

 

- Opowiedz o wędkarstwie. Jak to się wszystko zaczęło?

- Już jako dziecko. Niemal od samego początku ta aktywność bardzo mi się spodobało. Gdy trochę dorosłem zrozumiałem też, o co tak naprawdę chodzi w tym całym wędkowaniu. Dla mnie nie liczyły się rekordy w połowach, gonienie za wędkarskimi osiągnięciami. Ten czas poświęcam na obcowaniu z naturą. Bycie częścią natury, próby stawania się częścią tego, co Cię otacza – to właśnie cała kwintesencja wędkowania. Gdy widzisz, jak wspaniały jest świat bez tego całego przepychu, internetu, bogactwa - zmieniasz swoje myślenie. W takich momentach znajdujesz życie na nowo. Dodatkowo spędzam ten czas z moimi ukochanymi ludźmi – narzeczoną, ale też moją rodziną, w której tata i młodszy brat też łowią ryby. Mam wiele wspomnień, gdy wieczorami nad jeziorem leżeliśmy na łódce, patrzyliśmy na gwiazdy i rozmawialiśmy. To są takie chwile, których często ludzie nie doceniają. A moim zdaniem właśnie o takie momenty w życiu chodzi.

 

- Licencja wędkarska twojej narzeczonej to twój pomysł?

- W żadnym wypadku. To jej inicjatywa. Pomagałem jej jedynie stawiać pierwsze, wędkarskie kroki. Ale po około roku… jest w tym lepsza ode mnie.

 

- Największy okaz, który złowiłeś?

- To było nie tak dawno, jeszcze gdy grałem dla Sparty. Wszystko wydarzyło się na jeziorze oddalonym jakieś 20 minut od mojego domu. Byliśmy wtedy z moim młodszym bratem. Rzeka nazywała się Łaba. Właśnie wtedy złowiłem największą rybę w moim całym życiu. Miała 163 centymetry długości, a ważyła około 40 kilogramów.

 

- Czego jeszcze nauczyło Cię wędkowanie?

- Bycia wdzięcznym za małe rzeczy, których na co dzień, w codziennym pośpiechu, nie jesteś w stanie dostrzec. Po czasie wiem, jak bardzo jest to istotne. Jestem szczęśliwy z małych zwycięstw, których człowiek doświadcza codziennie. Staram się nie być pretensjonalny. Doceniam to, co mam. Ostatnia rzecz, której się nauczyłem – natura otaczająca ludzi jest i zawsze będzie od nich większa.


Legia - Radomiak


Mołdawity to rodzaj tektytów o zielonej barwie. Twierdzi się, że powstały na skutek uderzenia meteorytu. Występują wyłącznie w Czechach. Są naprawdę bardzo rzadkie. Kolekcjonuję je od jakichś dziesięciu lat.


- Słyszałem, że masz jeszcze jedną, niecodzienną pasję. Wiem, że kolekcjonujesz zielone kamienie – Mołdawity.

- Wszystko się zgadza. Myślę, że niewiele osób wie o tym zainteresowaniu. Mołdawity to rodzaj tektytów o zielonej barwie. Twierdzi się, że powstały na skutek uderzenia meteorytu. Występują wyłącznie w Czechach. Są naprawdę bardzo rzadkie. Kolekcjonuję je od jakichś dziesięciu lat. Ze zbieraniem tych kamieni jest trochę jak z wędkowaniem – nie chodzi jedynie o zbieranie. Ja cenię w tej pasji przede wszystkim czas spędzony z moim tatą, bo to właśnie z nim dzielimy to zainteresowanie. Czasami chodziliśmy po 5-6 godzin i nie znaleźliśmy nic. I w ogóle nie byłem zły, bo czułem, że spędziliśmy wartościowy czas.

 

- Słychać, że twoja więź z tatą jest bardzo silna.

- Myślę, że rodzice to najważniejsze osoby w twoim życiu. Nie tylko tata, ale i moja mama – jestem im bardzo wdzięczny za wszystko, co mi dali. Uwielbiam spędzać czas z rodziną. Tak jak mówiłem wcześniej – to są moje ulubione chwile.

 

- Twój tata był bardzo surowym nauczycielem.

- Wszystko się zgadza, ale koniec końców myślę, że to mi pomogło. Tata był surowy i wymagający, ale wiem, że chciał dla mnie dobrze. Pamiętam jedną sytuację, gdy byłem dzieckiem. Wracaliśmy z meczu, w którym zagrałem naprawdę źle. Usiadłem w samochodzie. Tata był bardzo zły. Podczas drogi powrotnej zrobiliśmy chyba z dziesięć kółek. Gdy tylko wspomniałem, dlaczego tak robimy, tata odpowiedział, że zawsze mogę wysiąść i wrócić do domu na piechotę. Tak jak wspomniałeś – wymagał ode mnie dużo, ale zawsze kierował się moim szczęściem. Dzisiaj, po wielu latach, mogę mu tylko za to podziękować. Mimo kilku cięższych momentów tata był jedną z osób, które zawsze we mnie wierzyły i pomagały w tych gorszych chwilach.


Legia - Radomiak


Wiem, na co mnie stać. Zależy mi, aby przekonać tych, którzy będą śledzić Legię. Aby to zrobić, muszę pokazać swoje najlepsze oblicze na boisku. I tak właśnie zamierzam. W takich sytuacjach czyny są ważniejsze od słów i zrobię wszystko, aby to udowodnić osobom, które są blisko Legii i mają ten klub w sercu.


- Co zmienił w swoim życiu Michal Sevcik w trakcie ostatnich kilkunastu miesięcy?

- Dbam jeszcze bardziej o relacje międzyludzkie. Wiem, że rodzina i moja narzeczona są dla mnie najważniejsi. Tak jak wspomniałem wcześniej – cieszę się również z małych zwycięstw. Wstaję rano i myślę, co ciekawego może przynieść kolejny dzień. Jestem optymistą i staram się w ten sposób patrzeć na świat. Jeśli chodzi o piłkę – kiedyś chciałem tylko dostawać. Teraz wiem, że bardzo często aby coś otrzymać, musisz dać z siebie jeszcze więcej. To bardzo istotne w dzisiejszym świecie, również poza boiskiem.

 

- Kiedy dołączyłeś do Legii wiele polskich mediów było zgodnych: „Michal Sevcik to duży talent, z bardzo dobrą lewą nogą”. Ale z drugiej strony pojawiały się publikacje, który mówiły, że czasami nie radzisz sobie ze zbyt dużą presją. Jakbyś to skomentował?

- Nigdy wcześniej tego nie słyszałem i nie zgodzę się z tym. Jestem piłkarzem, który lubi grać pod presją. Nie siedzę godzinami w social mediach, nie lubię poświęcać na nie dużo czasu. Wiem, na co mnie stać. Zależy mi, aby przekonać tych, którzy będą śledzić Legię. Aby to zrobić, muszę pokazać swoje najlepsze oblicze na boisku. I tak właśnie zamierzam. W takich sytuacjach czyny są ważniejsze od słów i zrobię wszystko, aby to udowodnić.

Legia - Radomiak


Nie chcę stawiać sobie granic. Najważniejszy jest każdy kolejny mecz. Chcę być najlepszy w każdym kolejnym spotkaniu. Dawać z siebie wszystko dla klubu i dla drużyny. A wtedy wierzę, że będziemy w stanie osiągnąć coś wielkiego.



- Jak podsumowałbyś pierwsze tygodnie w Warszawie, w Legii?

- Warszawa jest piękna. Bardzo lubię to miasto. Jesteśmy tutaj krótko, ale wszystko nam się podoba! Pierwsze dni, jak to w nowym klubie, były trochę cięższe, ale cała drużyna świetnie mnie przyjęła. Jestem im za to wdzięczny. Każdego dnia czuję się coraz lepiej – zarówno w drużynie, jak i w Waszym mieście.

 

- A jak współpracuje Ci się z trenerem Markiem Papszunem?

- Rozmawialiśmy jeszcze przed transferem. Po moim przyjściu do klubu również mieliśmy okazję już kilkukrotnie porozmawiać w cztery oczy. Słyszałem o trenerze wiele pozytywnych opinii i wszystkie się potwierdziły. Trener Papszun lubi dyscyplinę, jest surowy, ale mi to odpowiada. W wielu przypadkach takie podejście jest kluczowe, aby osiągnąć sukces. Trener jest sprawiedliwy wobec piłkarzy. Ma dużą wiedzę, którą stara się nam przekazywać.

 

- Gdy grałeś w Sparcie na pewno słyszałeś o Legii. Ale co zaskoczyło Cię najbardziej jeśli chodzi o nasz klub?

- Na każdym kroku przekonuję się, jak wielkim klubem jest Legia. Bycie częścią tej społeczności jest dla mnie czymś niesamowitym. Jestem z tego bardzo dumny. Po moim debiucie z Radomiakiem zrozumiałem również, jak wielkim wsparciem są kibice. W tamtym dniu byli niesamowici i nie mogę się doczekać, aż znowu usłyszę ich na naszym stadionie.

 

- Jakie stawiasz sobie cele w Legii?

- Nie jestem tym typem człowieka. Nie chcę sobie stawiać konkretnych celów. Gdy powiem, że chcę strzelić dziesięć goli, a strzelę dziewięć, to będzie oznaczało, że mam za sobą zły sezon? Nie. Tak samo w drugą stronę. Nie chcę stawiać sobie granic. Najważniejszy jest każdy kolejny mecz. Chcę być najlepszy w każdym kolejnym spotkaniu. Dawać z siebie wszystko dla klubu i dla drużyny. A wtedy wierzę, że będziemy w stanie osiągnąć coś wielkiego.

 

- Czego życzyć ci na kolejne miesiące?

- Chcę być częścią Was. Częścią Legii. To jest teraz dla mnie kluczowe.



Udostępnij

Powiązane newsy