Panel Ekspertów: „Legia będzie bardzo zdeterminowana”. Ćmikiewicz, Szymczyk i Głębocki przed meczem Legia - Raków
Autor: Gabriel Rudo, fot. Jakub Wydra

Autor: Gabriel Rudo, fot. Jakub Wydra
Autor: Gabriel Rudo, fot. Jakub Wydra
W niedzielne popołudnie w ramach 14. kolejki PKO Bank Polski Ekstraklasy Legia Warszawa zmierzy się przy Łazienkowskiej z Rakowem Częstochowa. Swoimi spostrzeżeniami i przewidywaniami przed spotkaniem podzielili się z nami: Lesław Ćmikiewicz, Marcin Szymczyk i Kamil Głębocki.
Lesław Ćmikiewicz (były kapitan Legii Warszawa, zdobywca trzeciego miejsca na MŚ 1974 oraz selekcjoner reprezentacji Polski):
- Jako trener w Legii Warszawa byłem tylko asystentem Kazimierza Górskiego, więc był to jedynie epizod. Jeśli chodzi o grę, to muszę powiedzieć, że nie miałem dużo szczęścia. Przyszedłem do Legii w momencie, kiedy powoli się kończyła. W tamtym czasie z klubu odchodzili Bernard Blaut, Janusz Żmijewski, Władysław Grotyński, Jan Pieszko, Robert Gadocha, Kazimierz Deyna i Kici (Lucjan Brychczy - przyp. red.) - od którego można się było wiele nauczyć, ponieważ był świetnym, doskonałym zawodnikiem. Nazywaliśmy go Mistrzu i w tym wyrażeniu zawierał się cały szacunek, jakim go darzyliśmy. Wtedy więc było podobnie jak dziś - składy się szybko zmieniały. Pamiętam sytuację, że graliśmy na wyjeździe i jako kapitan musiałem zgłosić zmiany, ale nie pamiętałem wszystkich nazwisk, ponieważ do zespołu dołączyło tylu młodych zawodników.
- W Legii jest nowy trener, który ma swoich zawodników. Widać po składzie, że drużyna się zmieniła. Póki co Marek Papszun dokonał rzeczy niesamowitej, ponieważ utrzymał Legię w lidze w poprzednim sezonie. Aktualnie prowadzi Wojskowych w dobrym stylu, bo są w czołówce tabeli. Widać przy tym ogromną rozbieżność, bo z jednej strony w minionym sezonie bronili się przed spadkiem, a teraz są w samym czubie ligowej stawki. Należałoby sobie życzyć, aby ta stabilność została utrzymana.
- Jeszcze nie tak dawno Raków był naszą wizytówką, grał w Europie, a dziś musi wydostać się ze strefy spadkowej. Zdecydowanie stać ten zespół na coś więcej niż miejsce w dolnej części tabeli. Bardzo zastanawiające jest to, że składy są tak niestabilne. Zawodnicy zmieniają się z dnia na dzień - temu wygasła umowa, tamtego sprzedali i mamy zupełnie inny zespół. Kiedyś, gdy chodziłem na Legię, wiedziałem, że jest to dobra drużyna, która będzie rywalizowała z takimi zespołami jak Lech czy Raków.
- Jako zawodnik nigdy nie grałem przeciwko Rakowowi. Kiedy występowałem w Legii, Raków swoje mecze rozgrywał w zupełnie innej lidze - można powiedzieć, że raczkował. Dziś na jego grę można patrzeć bardziej optymistycznie. Mam nadzieję, że ten zespół się podniesie i pójdzie w górę, bo to nie jest drużyna na spadek z Ekstraklasy. Legię oceniam jednak lepiej. Jest wyżej w tabeli, zawodnikom gra się dobrze i ma porządnego trenera. Dodatkowo odejście Papszuna z Rakowa w niezbyt miłej atmosferze nadaje niedzielnemu spotkaniu dodatkowy aspekt rywalizacji.
Marcin Szymczyk (doświadczony dziennikarz, redaktor naczelny portalu Legia.net):
- Gorsze momenty zdarzają się każdemu zespołowi - czy to jest Legia, czy FC Barcelona, która ostatnio miała spore wpadki. To jest normalna sprawa, tym bardziej nie widzę powodów do niepokoju, ponieważ Wojskowi z Lechem zagrali bardzo dobry mecz. Jednak o spotkaniu w Zabrzu wiele dobrego powiedzieć się nie da, bo mimo zapowiedzi, że Legia pojechała tam wygrać, nie było widać tego na boisku. Wiadomo, gdyby przytrafił się kolejny mecz bez wygranej, to w Legii, szczególnie wśród kibiców, oznaczałoby to zdenerwowanie i emocje. Myślę jednak, że nadal wszystko jest pod kontrolą. Jedyne, co niepokoi, to sytuacja kadrowa - jest trochę urazów, a ci, którzy wrócili po kontuzjach, jak Ruben Vinagre czy Paweł Wszołek, nie są w najwyższej dyspozycji. Uważam, że czas gra na korzyść Legii.
- To, czy ten zespół w przyszłości będzie w stanie walczyć o mistrzostwo Polski, zależy od wielu czynników. Jednym z nich jest to, czy ta drużyna nie zostanie rozprzedana, czy praca będzie kontynuowana i czy uda się utrzymać obecne fundamenty. Natomiast te fundamenty na razie widać, bo Marek Papszun realizuje stare piłkarskie porzekadło, zgodnie z którym drużynę buduje się od tyłu. W styczniu do Legii dołączył Otto Hindrich i od początku był mocnym punktem zespołu. W końcu Legia po okresie przerwy ma bramkarza, który potrafił wybronić mecze. Wiosną stopniowo poprawiała się defensywa. Obecnie obrona gra naprawdę solidnie i jest mniej błędów indywidualnych. Teraz spodziewam się kolejnych kroków. Powoli będzie poprawiała się gra ofensywna, ale żeby do tego doszło, potrzebna jest odpowiednia sytuacja zdrowotna, tak aby trener mimo wąskiej kadry miał w czym wybierać. To pokazuje, do jakich manewrów zmuszony jest trener - na lewej stronie gra Kacper Chodyna, który jest zawodnikiem prawonożnym i na tej flance czuje się najlepiej. Dodatkowo Arek Reca nie spełnia pokładanych w nim nadziei i sam nie jest zadowolony, a urazów jest sporo.
- Patrząc na to, że Legia nie wygrała sześciu meczów z rzędu w lidze przeciwko Rakowowi, muszę powiedzieć, że Wojskowi nie lubią grać przeciwko drużynom o takim stylu gry, jaki prezentują zespoły prowadzone przez Marka Papszuna. Medaliki to przede wszystkim zespół grający stylem Papszuna i myślę, że będzie on kontynuowany przez Dawida Szwargę, który jest jego uczniem. Myślę, że będzie to ciekawy i bardzo taktyczny pojedynek, tylko oby nie zabrakło gry w piłkę, bo zrobią się znów piłkarskie szachy. Natomiast Legia nie lubi grać z tak defensywnymi zespołami, ponieważ jest zmuszona do ataku pozycyjnego, a żeby tak grać w polskiej lidze, trzeba mieć kadrę złożoną z zawodników dobrze dysponowanych taktycznie. Tacy piłkarze muszą umieć minąć rywala dryblingiem lub balansem ciała, stworzyć przewagę ruchem i obsłużyć kolegę prostopadłym podaniem. Takie umiejętności w polskiej lidze są na wagę złota. To nie były łatwe mecze w ostatnich latach i takiego spodziewam się w najbliższą niedzielę. Spotkanie będzie o tyle ciekawe, że Legia zmierzy się z Rakowem prowadzonym przez Szwargę, który zastosuje identyczne ustawienie i bardzo podobne założenia taktyczne.
- Na pewno będzie trzeba zwrócić uwagę na stałe fragmenty gry, bo było widać w ostatnim meczu, że Raków był groźny pod tym względem. Ważne również jest gra wahadłami w wykonaniu Medalików i skupienie się przede wszystkim na tym, by dobrze rozpocząć spotkanie i szybko strzelić gola. Jeśli wynik bezbramkowy będzie utrzymywał się przez dłuższy czas lub Medaliki wyjdą na prowadzenie, mogą dostać skrzydeł. Raków wygrał ostatni mecz, a wcześniej awansował po rzutach karnych do kolejnego etapu Pucharu Polski, więc można powiedzieć, że odżył i jest na fali wznoszącej. Teraz na pewno będzie chciał pójść za ciosem, natomiast Legia będzie bardzo zdeterminowana, aby po tych meczach bez zwycięstwa sięgnąć po pełną pulę przed własną publicznością.
Kamil Głębocki (częstochowianin, założyciel i redaktor naczelny portalu Na Wylot):
- Pracę Dawida Szwargi trudno oceniać inaczej niż bardzo dobrze. Wszedł do drużyny, miał dosłownie kilka dni na przygotowanie jej do meczu z Wisłą Kraków, a w tamtym spotkaniu Raków nie zasłużył na porażkę, bo była to potyczka na remis. Istotne jest też to, co działo się później, czyli w meczu z Motorem Lublin. Raków przegrywał do 94. minuty, następnie wyrównał, a ostatecznie rzutem na taśmę awansował dalej. W międzyczasie te mądre wypowiedzi trenera Szwargi na konferencjach, to jest coś fantastycznego. Trenerzy mogą brać przykład z tego, jak wypowiada się o zawodnikach i ich buduje. Potem przychodzi mecz z Pogonią i jest pewne zwycięstwo. Po pierwszej połowie niezasłużenie przegrywali, bo byli lepszym zespołem, a podniesienie drużyny w takiej sytuacji nie jest łatwe. W drugiej części konsekwentnie szli do przodu i to spotkanie wygrali. Gdy rozmawiam też z ludźmi z klubu, to mówią, że zawodnicy zaufali trenerowi i znów jest team spirit. Myślę, że to kwestia czasu, zanim Raków zacznie regularnie wygrywać. To zdecydowanie nie jest drużyna na spadek, ale też nie na europejskie puchary.
- Myślę, że walka o czołowe lokaty w tym sezonie przez Medalików realna nie jest, ponieważ Ekstraklasa zbyt mocno odjechała. To nie jest taka sytuacja, jaką miała Legia w poprzednim sezonie, kiedy te różnice punktowe były małe, więc wystarczyła seria zwycięstw, by znaleźć się blisko strefy pucharowej. Nie zapominajmy jednak o Pucharze Polski, w którym Raków cały czas gra. Uważam, że Medaliki będą celować w zdobycie pucharu. Raków powinien również skupić się na wybudowaniu stadionu, żeby utrzymywać się w czołówce. Wtedy będzie ściągać zawodników nie tylko pieniędzmi i pomysłem na siebie, ale też swoim obiektem. Ale transfery też są ważne, bo to, co się działo w ostatnich okienkach, nie przystoi drużynie walczącej o najwyższe cele. Nie może być tak, że mijają lata, a cały czas grają zawodnicy, którzy występowali u Marka Papszuna.
- Dopóki do drużyny nie dołączył trener Szwarga, powiedziałbym, że Legia powinna szukać zwycięstwa w konsekwentnej realizacji swojego planu i czekaniu na błędy indywidualne Rakowa. Moim zdaniem Medaliki popełniają proste błędy z przyczyn mentalnych. Podczas meczu z Pogonią widzieliśmy je również, gdy Władysław Koczerhin podał piłkę rywalowi i z tego padł gol. Przede wszystkim Legia musi być skuteczna, bo sytuacje na pewno będą. Istotne będą również stałe fragmenty, bo Wojskowi w nich są mocni, a jeśli chodzi o Raków, bywało różnie. Trener Szwarga pracuje nad tym elementem oraz nad pressingiem, który dotychczas wyglądał bardzo blado. Myślę, że Medaliki do tej potyczki podejdą defensywnie, więc Legia będzie musiała szukać pojedynków jeden na jeden, co nie będzie takie łatwe, ponieważ w dzisiejszej Legii nie ma takich magików jak kiedyś.
- Jeśli chodzi o mental, to ważny jest trener Papszun, który zostawił Raków w połowie poprzedniego sezonu na szczycie. Pamiętamy jednak te burzliwe tygodnie, w których Marek Papszun wprost deklarował, że w Częstochowie pracować nie chce. Z pewnością większości zawodników się to nie podobało i będą chcieli pokazać, że są w stanie z Legią wygrać, co wydaje mi się naturalne. Myślę, że przez to Raków będzie bardzo zmotywowany i nie przegra tego spotkania, a najbardziej skłaniam się ku remisowi.