
W sezonie ligowym 2020/21 pozostało jedynie osiem meczów PKO Bank Polski Ekstraklasy. Postanowiliśmy zebrać wszystkie statystyki, aby zobaczyć, jak może wyglądać finisz tegorocznych rozgrywek. Czy Legia ma prostą drogę do mistrzostwa? Zapraszamy do zapoznania się ze wszystkimi liczbami.
Osiem kolejek do końca sezonu, siedem punktów przewagi nad drugą drużyną w tabeli i w perspektywie najbliższa, bezpośrednia rywalizacja z wiceliderem na własnym obiekcie. Na papierze sytuacja Legii Warszawa zdaje się być naprawdę dobra. Od kilku tygodni Wojskowi utrzymują bardzo wysoką dyspozycję i regularnie zdobywają kolejne punkty w ligowych starciach. Zwycięstwo nad Zagłębiem Lubin było piątym, kolejnym triumfem podopiecznych Czesława Michniewicza w rozgrywkach PKO Bank Polski Ekstraklasy. Czy na ostatniej prostej, którą należy pokonać, aby obronić mistrzowski tytuł, piłkarze Legii mogą napotkać jakieś wyboje?
- Po obejrzeniu kulisów z meczu we Wrocławiu mam takie ciche przeczucie, że jeżeli przed przerwą reprezentacyjną Wojskowi zdobędą sześć punktów, to powoli będziemy mogli uznawać Legię za zwycięzcę tego sezonu ekstraklasy – powiedział pytany przez nas przed meczem z Wartą Poznań dziennikarz Przeglądu Sportowego Robert Błoński.
Legioniści zrobili swoje. Wojskowi pokonali na własnym obiekcie Wartę Poznań 3:2, a następnie rozprawili się z Zagłębiem Lubin, któremu cztery bramki zaaplikował Tomas Pekhart. Dwa ostatnie spotkania przed przerwą reprezentacyjną zakończyły się zwycięstwem stołecznej drużyny, ale w tym samym czasie, również z dwóch triumfów mogła cieszyć się goniąca warszawian – Pogoń Szczecin. Portowcy pokonali Jagiellonię Białystok i Lechię Gdańsk. Katem obu tych drużyn został były piłkarz Legii, Michał Kucharczyk. „Kuchy” najpierw wykorzystał dobre dogranie Jakuba Bartkowskiego i z zimną krwią pokonał Xaviera Dziekońskiego, a tydzień później, po indywidualnej akcji, oddał skuteczny strzał na bramkę Dusana Kuciaka. Podopieczni Kosty Runjaicia nie zamierzają odpuszczać walki o mistrzostwo Polski, a zespołem, który zaczyna nieco odstawać od czołowej dwójki zdaje się być Raków Częstochowa.
Zawodnicy trenera Marka Papszuna nie wygrali ligowego spotkania od trzech kolejek. W tym czasie, częstochowianie trzykrotnie remisowali swoje spotkania (najpierw z Cracovią, później z Wisłą Płock i w ostatniej kolejce z Górnikiem Zabrze). Raków traci już jedenaście punktów do liderującej Legii, a zatem zdaje się, że realna gra o tytuł mistrzowski rozegra się pomiędzy Wojskowymi, a Portowcami.
Mecz z Pogonią
Sobotni scenariusz? Wszyscy gorąco wierzymy w zwycięstwo Legii Warszawa. Jeżeli Wojskowi pokonają Pogoń, osiągną przewagę wynoszącą aż 10 oczek. Do końca rozgrywek PKO Bank Polski Ekstraklasy pozostanie wówczas siedem kolejek, czyli maksymalnie 21 punktów do zdobycia. W takim wypadku, legioniści musieliby wygrać jedynie cztery z siedmiu spotkań, aby sięgnąć po tytuł mistrzowski.
Status quo zostanie zachowane w przypadku remisu. Między Legią, a Pogonią, pozostanie siedem punktów różnicy na korzyść Wojskowych. Po ewentualnym zwycięstwie z Wisłą Kraków do gry o najwyższe cele może wrócić wówczas Raków Częstochowa. Przy takim obrocie spraw pokonanie drużyny z Małopolski pozwoliłoby ekipie Marka Papszuna zmniejszyć przewagę do drugiej Pogoni do dwóch punktów.
Czarny scenariusz, którego absolutnie nie chcemy zakładać, to porażka legionistów. W takim wypadku, Pogoń zbliżyłaby się do Wojskowych jedynie na cztery oczka. Walka o mistrzostwo Polski zapowiadałby się wówczas - z perspektywy całej ligi - jeszcze ciekawiej.
Szczecińska niemoc Legii
W ostatnich latach warszawska Legii nie potrafi się przełamać i pokonać Pogoni Szczecin. Seria meczów bez zwycięstwa z Portowcami osiągnęła już pięć kolejnych spotkań. W całej historii starć z Dumą Pomorza taka sytuacja nie miała jeszcze miejsca. Trzy ostatnie mecze Legii i Pogoni na stadionie w Warszawie zakończyły się jedynie jednym punktem zdobytym przez stołeczną drużynę. Warto jednak spojrzeć na inną statystykę. Dwa z tych spotkań odbywały się w newralgicznych momentach. 21 lipca 2019 roku Legia podejmowała Pogoń w ramach inaugurującej kolejki sezonu 2019/2020 PKO Bank Polski Ekstraklasy. Portowcy wygrali ten mecz 2:1, jednak porażka w pierwszym spotkaniu, ze względu na szukanie odpowiedniego składu, często bywa usprawiedliwiana. Jeszcze inaczej wyglądała sytuacja z ostatniego meczu tych zespołów rozgrywanego przy Łazienkowskiej. 19 lipca 2020 roku Legia starła się ze szczecińską drużyną będąc już pewna mistrzostwa Polski. Tego dnia w pierwszym składzie Wojskowych zagrali tacy zawodnicy jak Damian Warchoł, Radosław Cielemęcki czy Szymon Włodarczyk. Młodzi piłkarze Legii dostali szansę na zaprezentowanie swoich umiejętności i mimo niekorzystnego wyniku pokazali, że drzemie w nich naprawdę duży potencjał.
Sobotnie starcie obu tych drużyn będzie rozgrywane o kompletnie inną stawkę. Wygrana Legii postawi piłkarzy z Warszawy w komfortowej sytuacji na finiszu rozgrywek i pozwoli przełamać najdłuższą serię bez zwycięstwa z Portowcami.
Gdyby jesień była wiosną
Spójrzmy na kolejną statystykę. Legia ostatnie osiem spotkań rozegra kolejno z: Pogonią, Lechem, Cracovią, Piastem, Lechią, Wisłą Kraków, Stalą i Podbeskidziem. Zawodników ze Szczecina czekają jeszcze boje z: Legią, Wisłą Płock, Podbeskidziem, Górnikiem, Stalą, Wartą, Zagłębiem i Rakowem.
Gdybyśmy zsumowali ze sobą punkty zdobyte przez Legię w pierwszych starciach z zespołami, z którymi Wojskowi będą jeszcze rozgrywać swoje mecze rewanżowe, wówczas na konto podopiecznych Czesława Michniewicza wpada kolejne 14 punktów (śr. 1,75 punktu na mecz).
Podobnie wygląda ta statystyka w drużynie ze Szczecina. Portowcy w pierwszej rundzie zdobyli 15 punktów z zespołami, z którymi rozegrają jeszcze spotkania w sezonie 2020/2021 PKO Bank Polski Ekstraklasy. Daje to średnią 1,87 punktu na mecz.
Gdyby statystyki z pierwszej części sezonu przełożyły się na ostatnie spotkania, wówczas Legia zdobyłaby mistrzostwo Polski z sześciopunktową przewagą nad Pogonią. Na trzecim miejscu uplasowałby się Raków, ze stratą siedmiu oczek do wicelidera.
Jak to wyglądało w poprzednich latach?
W sezonie 2017/2018, na osiem kolejek przed końcem, Legia miała 51 punktów, a Pogoń Szczecin - 31. Na zakończenie tych rozgrywek Wojskowi zgromadzili 70 oczek, a zawodnicy Dumy Pomorza równo 45. Sumując wyłącznie punkty zdobywane w ostatnich ośmiu kolejkach, gracze stołecznej drużyny zdobyli ich 19, a Portowcy 14.
Legia - Pogoń 1:0
W kolejnym sezonie, na osiem kolejek przed końcem rozgrywek legioniści zgromadzili 57 punktów, przy 43 oczkach wywalczonych przez Portowców. Na finiszu rozgrywek piłkarze stołecznej drużyny mieli na swoim koncie 68 punktów, a Pogoń 52.
Legia - Pogoń 2:0
W ubiegłym sezonie warszawianie kończyli 29. kolejkę z dorobkiem 60 punktów na swoim koncie, podczas gdy piłkarze Pogoni zgromadzili ich 44. Drużyna ze stolicy Polski została ostatecznie mistrzem kraju z dorobkiem 69 oczek. Portowcy rozgrywki zakończyli z 54 zdobytymi punktami. W decydującym fragmencie sezonu szczecinianie zaprezentowali się więc odrobinę lepiej.
Legia - Pogoń 2:1
Warto również wspomnieć o zespole Rakowa Częstochowa. W zeszłorocznej kampanii drużyna
Marka Papszuna, między 29. a 37. kolejką, zainkasowała piętnaście punktów. Jeżeli Pogoń zdobyłaby na finiszu rozgrywek tyle samo oczek ile w zeszłym sezonie, wówczas to Raków zająłby drugie miejsce w tabeli ligowej, wyprzedzając Portowców o jeden punkt.
Opinie ekspertów – trzeba zachować koncentrację!
Przed spotkaniem z Pogonią postanowiliśmy zadać kilka pytań naszym ekspertom. Jakie zdanie na temat starcia z Portowcami oraz potencjalnej drogi do obrony krajowego tytułu przez Legię mieli Marek Sierocki – dziennikarz i konferansjer oraz Paweł Janas – były trener Legii Warszawa i reprezentacji Polski?
- Na papierze, przewaga Legii wydaje się naprawdę pokaźna. Mecz z Pogonią nie będzie więc dla niej typowym meczem za tzw. „sześć punktów”. Trzeba jednak pamiętać, że w sobotę zmierzą się najlepsze zespoły w naszej lidze. Obie drużyny mają w swoich szeregach zawodników, którzy nie raz pokazywali dużą przydatność na boiskach ekstraklasy. Wierzę jednak w to, że Legia wygra w tym spotkaniu i przedłuży swoją znakomitą passę. Sądzę, że Wojskowi są nieznacznym faworytem do końcowego, sobotniego triumfu – dzieli się swoją opinią Marek Sierocki.
- Przewaga w tabeli na pewno daje Legii pewien spokój i komfort grania. Historia jednak pokazuje, że nawet i taką różnicę da się szybko roztrwonić. Wojskowi muszą grać do końca i zachować koncentrację. Wtedy można być bardziej spokojnym i pewnym ostatecznego wyniku – puentuje dziennikarz.
- Myślę, że faworytem tego meczu jest Legia. Wojskowi wskoczyli w ostatnich tygodniach na naprawdę wysoki poziom i pokazują to z tygodnia na tydzień. Jeżeli w sobotę warszawianie podtrzymają tę formę, wówczas naprawdę będę spokojny o wynik tej rywalizacji - powiedział Paweł Janas.
- W Legii nie może pojawić się opinia, mówiąca że: „My już jesteśmy mistrzami”. Ta liga nie raz już nas zaskakiwała. Pamiętam sezon, w którym Wojskowi mieli sporą przewagę nad Piastem po rundzie zasadniczej, a ostatecznie to zespół z Gliwic sięgnął po tytuł mistrzowski. Najważniejsze będzie zachowanie koncentracji. Każdy mecz to zupełnie nowa historia - mówi były trener Legii i reprezentacji Polski.
Największym rywalem Legii – ona sama
Wszystko znajduje się w rękach i nogach piłkarzy z Warszawy. Wojskowi prezentują w ostatnich tygodniach naprawdę wysoką formę i taką dyspozycję muszą utrzymać do końca rozgrywek. Jeżeli podopieczni Czesława Michniewicza będą punktowali z podobną regularnością, z jaką robią to w ostatnich tygodniach, wówczas mistrzostwo Polski ponownie zawita do Warszawy. Statystyki to jedynie liczby, ale również większość z nich stoi po stronie drużyny ze stolicy. Czas więc przekuć zwykłe cyfry na bezpośrednie spotkania, a najlepiej zacząć już od najbliższej soboty, podczas rywalizacji z Pogonią Szczecin.