Legia logo
Piłka nożna3 min czytania

PKO Ekstraklasa: Eksperci o meczu Legia - Arka. Faworyt jest tylko jeden

Plus500 logo
PKO Bank Polski Ekstraklasa logo

Po 94 dniach na Łazienkowską wraca futbol. Rozpędzoną Legię spróbuje powstrzymać walcząca o wszystko Arka Gdynia. Jakie argumenty mają goście i w jaki sposób może potoczyć się to spotkanie? Zapytaliśmy o to Marcina Mięciela, Piotra Koźmińskiego i Jacka Gmocha.

Marcin Mięciel, były piłkarz Legii Warszawa: 

 

- Arka zagrała nieźle poprzednie dwa spotkania, ale jeśli Legia utrzyma formę jaką prezentowała po przerwie, to nie powinna mieć większych problemów. Uważam, że w ogóle największą bolączką topowych polskich klubów jest utrzymanie formy przez dłuższy czas. Teraz Wojskowi są w gazie, grają u siebie i muszą pokazać, że nie lekceważą drużyn z końca tabeli. Żyjemy co prawda w Polsce i znamy specyfikę tej ligi, aczkolwiek myślę, że na Łazienkowskiej gospodarzom nie powinna stać się krzywda. 

 

- Legia gra dobry futbol. Jest wybiegana, widać jakość u każdego zawodnika, a oni we wszystkich meczach pokazują, że grają na naprawdę wysokich obrotach. W tym momencie wydaje się, że Wojskowi raczej spokojnie dowiozą tę przewagę punktową, nie ma większych przesłanek, które pozwalałyby wątpić w taki stan rzeczy. Dziś też drużyna najpewniej od razu ruszy po swoje. Spodziewam się, że trenerowi Vukoviciowi będzie zależało na tym, by narzucić swoje tempo gry. Arka stanie nisko, nastawi się na kontrataki, ale jeżeli Legia strzeli, goście będą musieli się otworzyć. Spodziewam się więc wysokiej wygranej Wojskowych.

Piotr Koźmiński, Super Express: 

 

- Arka na pewno będzie się starać, ale nie przewiduję tutaj jakiejś niespodzianki. Z drugiej strony niektórzy spodziewali się pogromu Wisły w Krakowie, gdzie Legia co prawda wygrała, ale wcale nie dominowała tak mocno nad rywalem. Gdybym miał obstawiać dzisiejszy wynik, powiedziałbym - 2:0 dla Wojskowych, aczkolwiek nie zdziwiłbym się wcale, gdyby było jeszcze wyżej. Rozmawiałem z Marko Vejinoviciem, który mówił mi, że chcą zrobić na Łazienkowskiej coś szalonego. Do tego dochodzi jeszcze Mateusz Młyński, któremu Legia ponoć się przygląda, więc pewnie młodzieżowiec zrobi wszystko, by pokazać się z jak najlepszej strony. To wszystko jednak chyba za mało. Co prawda trener Mamrot wprowadził do zespołu pozytywną energię, Arka ma kilku ciekawych piłkarzy w składzie i dlatego mówię, że przegra 0:2, a nie wyżej. Legia jest po prostu bardzo silna, dodatkową motywacją dla podopiecznych trenera Vukovicia jest wczorajszy wynik Piasta i szansa do odskoczenia na 10 punktów przewagi. Powiedziałbym, że na autostradzie do mistrzostwa Legii pojawił się właśnie dodatkowy pas.

Jacek Gmoch, były selekcjoner reprezentacji Polski oraz były trener Legii Warszawa: 

 

- Arka zmieniła właściciela, jest też nowy trener i myślę, że to przyniesie owoce, ale teraz na to jeszcze za wcześnie. Legia jest świetnie przygotowana motorycznie, co w obecnej fazie rozgrywek jest kluczowe. To właśnie dzięki temu udało się jej odwrócić niekorzystny wynik meczu z Krakowie. W szachach trenera Vukovicia wieżą okazał się Pekhart i póki co bardzo ładnie zastępuje on Kante. Może nie współpracuje z drużyną idealnie, ale w powietrzu jest hegemonem, to bardzo silny zawodnik i ogromne zagrożenie w polu karnym. 

 

- Problemem Legii w tym meczu może być paradoksalnie bardzo techniczny futbol, jaki gra drużyna. Arka dysponuje wyższym zespołem, z pewnością mocno się cofnie i będzie liczyć na stałe fragmenty gry, w których kluczowy bywa właśnie wzrost zawodników. Trzeba na to uważać, bo to z powietrza straciliśmy gola w Legnicy, podobnie padła też druga (nieuznana, rzecz jasna) bramka w Krakowie. Ogromne znaczenie będzie miał więc pressing, który nie pozwoli Arce na przepchnięcie się pod pole karne Legii i walczenie tam o rzuty wolne czy rożne. Dobrym rozwiązaniem może być także zagrywanie piłki z pominięciem drugiej linii. Myślę, że Pekhart to zawodnik, który będzie umiał się zastawić, czy pościgać do takiej piłki. A jak wiemy, jego obecność w polu karnym, to olbrzymie zagrożenie dla rywala.

Udostępnij

Powiązane newsy

Zobacz wszystkie