Legia logo
Piłka nożna7 min czytania

PKO Ekstraklasa: Eksperci o meczu Wisła - Legia

Plus500 logo
PKO Bank Polski Ekstraklasa logo

Paweł Gołaszewski z "Piłki Nożnej" i Piotr Kamieniecki z TVP Sport przewidują wynik meczu z Wisłą Płock.

Przed meczem 3. kolejki PKO Ekstraklasy zasięgnęliśmy opinii ekspertów, którzy podzielili się z nami swoimi przewidywaniami odnośnie wyniku piątkowego starcia Legii z Wisłą Płock.

Paweł Gołaszewski (“Piłka Nożna”):

 

- Spodziewam się zobaczyć dziś Legię znacznie lepszą niż przed przerwą reprezentacyjną. Trener Vuković miał teraz dwa spokojne tygodnie, by z drużyną popracować i poprawić szczególnie atak pozycyjny. Legia w poprzednich meczach grała zdecydowanie za wolno, bez elementu zaskoczenia. Wszystkie ataki były schematyczne i polegały na zagrywaniu piłki na skrzydła i poszukiwaniu wrzutkami Tomasa Pekharta. Nie zdawało to egzaminu. Myślę, że trener Vuković wpadł teraz na coś innego. To bardzo inteligentny trener, który potwierdził w poprzednim sezonie, że potrafi zrobić coś z niczego. Początek sezonu był bardzo podobny, wówczas Legia też we wrześniu odpaliła. Płock Legii leży, choć ostatnio Wojskowi przegrali tam po błędzie Radosława Majeckiego. Nie spodziewam się, aby taka sytuacja się dziś powtórzyła. Widziałem w tym sezonie jeden mecz Wisły Płock i ta drużyna mnie nie oczarowała. Nie mówię też, że Legia mnie oczarowała, natomiast warszawska drużyna dysponuje lepszą kadrą i ma więcej możliwości. 

 

- Legia nie jest teraz zajechana. Piłkarze złapali trochę oddechu i świeżości. Wydaje mi się, że trener Vuković szykował formę na ten okres wrześniowo - październikowy, który miał być kluczowy w walce o europejskie puchary. Sierpień i początek września Legia miała przeczłapać, przeciskać się z rundy do rundy. Nie udało się tego zrobić w eliminacjach do Ligi Mistrzów UEFA, ale teraz Legia powinna złapać wiatru w żagle i zacząć grać na miarę potencjału. Takiej kadry nie ma w Polsce nikt, a przecież w przyszłym tygodniu do gry powinien zostać jeszcze uprawniony Joel Valencia i możliwości w ofensywie będą olbrzymi. Myślę, że dziś Legia wygra 2:0, a na listę strzelców wpisze się Tomas Pekhart i Valeriane Gvilia.

Andrzej Janisz, Polskie Radio:

 

- Nie jesteśmy jasnowidzami, ale możemy robić analizy. Z nich wynika, że Legia to faworyt niedzielnego spotkania. Dysponuje lepszymi zawodnikami, lepszą jakością gry i jest mniej osłabiona niż Wisła. Gospodarzom nie pomogą nawet trybuny, a pierwsza kolejka po wznowieniu rozgrywek pokazała, że na osiem spotkań pięć wygrali goście. W takich warunkach gościom jest bowiem  – zespoły grają z kontry, nie muszą budować ataku pozycyjnego, nie ma też presji ciągłego atakowania. 

 

- Myślę, że szans obu zespołów nie ma co upatrywać w poszczególnych pozycjach, ale w indywidualnościach. Kiedyś Legia miała Vadisa, a Wisła Carlitosa – Legia później też, ale w niej nie odgrywał już tak znaczącej roli. Teraz w Krakowie brakuje takiej postaci i warto też pamiętać o tym, że zespół osłabi brak Sadloka i Brożka. Wisła jest w trudnej sytuacji i na pewno będzie się patrzeć na to co zrobi Korona, bo ta swój mecz gra wcześniej. 

 

- Kilka osób gratulowało już Legii mistrzostwa, ale ja bym się z tym wstrzymał. Do końca sezonu jeszcze mnóstwo punktów do zdobycia, a przewaga ośmiu owszem, jest duża, ale nie miażdżąca. To właśnie na punktowaniu skupią się wszystkie zespoły w lidze, bo styl zejdzie na dalszy plan, co w obecnej sytuacji powrotu po przerwie, absolutnie mnie nie dziwi. Efektownej gry chcą kibice, piłkarze chcą przede wszystkim punktów. Tych Legia ma obecnie najwięcej, ale nie może spoczywać na laurach. Jeśli ktoś myśli, że ta przewaga jest duża, to powinien przypomnieć sobie poprzedni sezon. 

Piotr Kamieniecki (TVP Sport):

 

- Ocena drużyny po przerwie na mecze reprezentacji to zawsze niewdzięczna rola. Mam kilka porównań względem przerwy, po której Legia wygrała z Lechem Poznań. Wówczas Wojskowi ruszyli we właściwym kierunku, a wcześniej pojawiały się różne wątpliwości dotyczące przyszłości Legii. Teraz może być podobnie. Legia potrzebowała chwili, by piłkarze się odpowiednio dotarli, a pewne elementy zaczęły lepiej funkcjonować. Nie zdziwię się, jeśli zobaczymy dziś Legię bardziej gotową do sezonu. Kilku zawodników zabrakło w tych przygotowaniach, ale nadal uważam, że to będzie drużyna lepiej spełniająca oczekiwania kibiców i spełniająca swój potencjał.

 

- Wojskowi podczas tej przerwy mogli skupić się na poprawie gry ofensywnej. Poprzednie spotkania pokazały, że są pewne kłopoty w stwarzaniu sytuacji. Brakowało odrobiny kreatywności. Jedynie Luquinhas był piłkarzem, który na boisku mógł poderwać kolegów do ciekawszej gry w ataku. Schematy ofensywne były moim zdaniem piętą achillesową Legii w pierwszych meczach sezonu. Spodziewam się dziś skromnego zwycięstwa Wojskowych. mecze Legii z Wisłą Płock układają się w kratkę, dlatego nie będzie to łatwy mecz dla piłkarzy ze stolicy, bo trener Sobolewski od jakiegoś czasu pokazuje, że radzi sobie w tej lidze. Legia wygra jedną bramką, 2:1.

Michał Zachodny, Łączy nas piłka: 

 

- Wyjazd do Krakowa nigdy nie był dla Legii łatwą rzeczą i myślę, że teraz też nią nie będzie. Ekstraklasa uczy nas by przedwcześnie nie wyznaczać faworytów, nawet jeśli są tak wyraźni jak w tym przypadku. Przewaga Wojskowych jest wyraźna – dobrze wyglądają fizycznie, bez problemów wytrzymali tempo poprzedniego spotkania i z Lechem popełnili mniej błędów niż Wisła w pierwszej minucie meczu z Piastem. W Krakowie mają sporo problemów i zespół bardzo musiałby się zmienić, by liczyć na korzystny wynik. Wisła jest jednak na musie i to często powoduje, że determinacja zespołu znacząco się zwiększa. W grę zaczynają wchodzić poza piłkarskie aspekty, które często bywają decydujące. Komfort prowadzenia Legii w tabeli może być dla niej zdradliwy. W momencie zdobycia pierwszej bramki zespół może poczuć się bardzo komfortowo, ale… to tylko teoria, na mocy której szukamy różnych scenariuszy, które dają szanse Wiśle Kraków. Nie ma wątpliwości, że przewaga leży po stronie Wojskowych. 

 

- Argumentem Wisły może być jej forma sprzed pandemii, bo wtedy drużyna rzeczywiście prezentowała się solidnie, rzekłbym nawet, że dużo lepiej niż wskazywała na to jej pozycja w tabeli. Poza tym w Krakowie mają Kubę Błaszczykowskiego, który niezależnie od wieku nadal jest ogromną wartością dla zespołu i jako piłkarz i jako osobowość. Zwróćmy uwagę na to, jak bardzo pilnowany był w meczu z Piastem. Nadzieją gospodarzy na to, że coś ugrają jest fakt, że… trudno będzie zagrać tak słaby mecz jak w Gliwicach. Wiślacy są świadomi, że jeden negatywny wynik może nakręcić ich i sprawić, że zmotywują się do lepszej gry – to zresztą widzieliśmy przed przerwą. Tylko od nich zależy jak podniosą się po dotkliwej porażce. 

Piotr Włodarczyk, były zawodnik Legii: 

 

- Za moich czasów mecze z Wisłą zawsze były ekscytujące, to dekada wyrównanych spotkań, walki, choć trzeba uczciwie przyznać, że jednak Biała Gwiazda zdecydowanie częściej zdobywała mistrzostwa.  Teraz sytuacja jest jednak zupełnie inna, bo choć może i Legia nie zagrała w Poznaniu porywająco, to jednak do Krakowa jedzie w roli dużego faworyta. Wisła przed pandemią grała nieźle, ale przerwa jej nie posłużyła, co doskonale pokazał mecz z Piastem. Mimo wszystko nie spodziewam się łatwego spotkania, jednak muszę nadmienić, że Legia to po prostu lepszy zespół dysponujący bardzo wartościowymi zawodnikami i doświadczeniem, jakiego nie ma kadra Wisły. Jeżeli Wojskowi zagrają konsekwentnie, wszystko powinno ułożyć się po ich myśli. 

 

- Chciałoby się ładnej piłki, ale po takiej przerwie najważniejsze są punkty i nie miałbym nic przeciwko powtórce z Poznania. Myślę, że Legia będzie dominowała, zobaczymy czy Wisła będzie w stanie się jej przeciwstawić. Na pewno dużo zmieniłaby strzelona przez warszawiaków bramka, bo wówczas gospodarze będą musieli bardziej się otworzyć. Nie bagatelizowałbym jednak Wisły. Z Piastem zagrali bardzo słabo, ale na mecz z Legią wyjdą niesamowicie skoncentrowani, chcąc zmazać plamę z poprzedniego spotkania. 

Łukasz Olkowicz, Przegląd Sportowy: 

 

- Nie wiem, która Wisła jest prawdziwa – ta sprzed pandemii, czy ta z Gliwic. Jeżeli Wisła zagra tak słabo jak z Piastem, to może Legia do siedmiu goli się nie zbliży, ale wynik naprawdę może być efektowny. Wydaje mi się jednak, że gospodarze odrobią lekcję i pokażą, że poprzednie spotkanie to po prostu przykra bo przykra, ale jednak wpadka. 

 

- Legia w Poznaniu była wyrachowana – w końcu pojechała na chyba najtrudniejszy dla siebie teren. Teraz jedzie na drugi najgorętszy dla siebie stadion i – nawet mimo braku kibiców – też nie będzie jej łatwo. Po takiej przerwie trudno na podstawie jednego meczu zdiagnozować formę obu zespołów, ale wydaje mi się, że w niedzielę to Wisła będzie schowana i na pewno nie zagra tak radośnie i bezbronnie jak z Piastem. Wcześniej jej defensywa za sprawą trenera Skowronka bardzo się poprawiła, moim zdaniem poprzednia kolejka to wypadek przy pracy. Legia będzie więc musiała zagrać sprytnie, by tę mocno cofniętą Wisłę przechytrzyć.  Nie bez powodu jednak Wisła najbardziej boi się indywidualności Legii, bo te Wojskowi mają najlepsze w Polsce. 

 

- Rozmawiałem niedawno z Maciejem Sadlokiem. Opowiadał mi, że przegrany z Legią 0:7 mecz w trakcie kwarantanny oglądał przynajmniej z pięć razy. Katował go tym synek, bo mały lubi patrzeć jak tata gra mecze i często je nagrywa. Bardzo podobają mu się spotkania, w których pada dużo goli, a że tutaj padło ich sporo, syn kazał sobie odtwarzać to spotkanie. Sadlok chcąc nie chcąc miał to ciągle w tle kiedy krzątał się po domu, więc pewnie zdążył się już wystarczająco nakręcić na rewanż. On wprawdzie nie zagra, ale myślę, że cała ekipa Wisły pała chęcią zemsty i ta zadra ciągle jest żywa. Pytanie tylko czy będzie ich stać na mocną odpowiedź – tego nie wiem i myślę, że sami piłkarze jeszcze tego nie wiedzą.

Udostępnij

Powiązane newsy

Zobacz wszystkie