Legia logo
News5 min read

Aleksandar Vuković: Startujemy od zera

Plus500 logo
PKO Bank Polski Ekstraklasa logo

Dziś rano piłkarze Legii po raz pierwszy od półtora miesiąca pojawili się na boisku treningowym. Wojskowi w tym tygodniu rozpoczynają zajęcia w czteroosobowych grupach i śmiało możemy powiedzieć, że powoli wraca piłkarska normalność. Przed wznowieniem rozgrywek porozmawialiśmy z trenerem Aleksandarem Vukoviciem.

- Piłkarze powoli wracają do normalności. Kiedy do normalności wrócił sztab?
- Tak naprawdę od dłuższego czasu rozmawiamy na temat tego, jak się zorganizować i odnaleźć w nowej rzeczywistości. Sporo planujemy, dyskutujemy, ale przede wszystkim cieszymy się bardzo na nadchodzący tydzień. Wreszcie możemy zacząć zajęcia na boisku, oczywiście póki co w kilka osób, ale już ukierunkowani na to co przed nami. Poniedziałek to oficjalny start przygotowań i tak właśnie będziemy traktować ten nadchodzący czas. Zaczynamy treningi w małych grupach, żeby krok po kroku całkowicie wrócić do normalności. 

 

- Jaka jest szansa, że ta normalność zachwieje się w momencie, gdy – nie daj Boże – u któregoś z zawodników zostanie zdiagnozowany wirus?
- Sytuacja w której żyjemy jest ekstremalna dla wszystkich, ale my mamy wykazać się gotowością do gry, a nie myśleniem o czarnych scenariuszach. Jestem pewny, że jako klub będziemy przygotowani na każdy z nich. Ja wraz ze sztabem skupiamy się na tym, że chcemy i musimy przejść przez trzecie przygotowania w tym sezonie. To na pewno jest wydarzenie, bo sytuacja w jakiej się znaleźliśmy, jest absolutnie bezprecedensowa. Mamy więc o czym myśleć.

- Niedzielny termin pozwalający nam odpocząć jeden dzień dłużej po meczu z Miedzią, naprawdę zmienia postać rzeczy. Nie chcę narzekać, po prostu naprawdę w tej sytuacji nie uważam za konieczne trzymanie się sztywno ustalonych wcześniej ram.

- To skupmy się może na tych piłkarskich obawach. Wysyp kontuzji w lidze jest czymś bardzo prawdopodobnym. 
- Zgadza się, więc przed sztabem każdego zespołu duże wyzwanie. Kontuzje są jednak wpisane w zawód trenera i moja głowa w tym, żeby w takich przypadkach reagować właściwie. Bierzemy pod uwagę konsekwencje powrotu na boisko po takiej przerwie, ale po prostu szukamy rozwiązań na problemy, które mogą się pojawić, nikt z nas nie zamierza płakać. Ja zresztą jestem człowiekiem, który nie narzeka i nie będę narzekał na brak któregoś z zawodników czy terminarz. Co innego jednak wyrażenie zaniepokojenia w kwestii bardzo dużej intensywności spotkań. Nie ukrywam, że nie jestem w stanie zrozumieć sytuacji, w której meczu z Lechem nie możemy zagrać w niedzielę zamiast w sobotę. Zarówno my jak i oni jesteśmy jedynymi ekstraklasowymi drużynami grającymi przed ligą jeszcze mecz Pucharu Polski. Któraś z drużyn będzie bardziej pokrzywdzona i nawet gdyby miał być to Lech, taka sytuacja po prostu mi się nie podoba. Niedzielny termin pozwalający nam odpocząć jeden dzień dłużej po meczu z Miedzią, naprawdę zmienia postać rzeczy. Nie chcę narzekać, po prostu naprawdę w tej sytuacji nie uważam za konieczne trzymanie się sztywno ustalonych wcześniej ram. 

 

- Obawia się Pan sparingowej atmosfery na meczach ligowych?
- Z pewnością będzie to jakieś nowe doświadczenie, szczególnie jeśli chodzi o czas jego trwania. Dotychczas graliśmy w ten sposób pojedyncze mecze, ale występy bez kibiców przez tak długi okres są czymś, z czym nigdy wcześniej nie mieliśmy styczności. Musimy się więc przygotować na występy w takiej aurze i właściwie podejść do swojej pracy. Był na tym stadionie mecz, który do tej pory wszyscy wspominają, przyjechał do nas naprawdę wielki przeciwnik. Nadal mam wielki żal, że meczu z Realem nie mogli obejrzeć kibice, ale to spotkanie pokazało, że nawet przy pustych trybunach można dobrze grać w piłkę nożną.

- Pod każdym względem jestem bardzo zadowolony z drużyny, którą mamy: profesjonalizmu, zaangażowania. W żadnym momencie nie było problemu z dyscypliną czy z wykonywaniem naszych poleceń, wręcz przeciwnie, musieliśmy raczej temperować i tonować zapędy do robienia czegoś więcej,

- Mecz z Lechem jest kontynuacją waszej gry i formy sprzed kwarantanny, czy teraz liga rusza z zupełnie nowym rozdaniem?
- Jasne, że to zupełnie nowy początek. Zagramy po jeszcze większej przerwie niż zimą, a przecież wtedy wszyscy czekali na rozpoczęcie rozgrywek ze świadomością, że przez styczeń drużyny na pewno bardzo się odmieniły. Teraz czeka nas masa pracy, by jak najszybciej znaleźć się w dyspozycji, na jakiej nam zależy. Na cały sztab spada w związku z tym duże wyzwanie, ale my musimy je podjąć. Kilka miesięcy temu nikt by pewnie nie mógł sobie wyobrazić, że czekać nas będzie trzeci obóz przygotowawczy w jednym sezonie. Musimy więc przez to wszystko przejść i pracować na swoją renomę od samego początku. Startujemy od zera, nie możemy się łudzić, że mamy jakąś przewagę. 

 

- Miał Pan już szansę porozmawiać z drużyną?
- Przez całą kwarantannę rozmawialiśmy na zoomie przy okazji każdego treningu, prowadziłem wideokonferencje, na których przekazywałem chłopakom kilka słów ode mnie. Codziennie też telefonowałem do dwóch, trzech zawodników, by sprawdzić jak się czują i chwilę z nimi pogadać. W poniedziałek spotkaliśmy się po raz pierwszy i bardzo cieszę się, że wreszcie mieliśmy okazję zobaczyć się twarzą w twarz.

 

- I jakie wnioski po tej rozmowie?
- Pod każdym względem jestem bardzo zadowolony z drużyny, którą mamy: profesjonalizmu, zaangażowania. W żadnym momencie nie było problemu z dyscypliną czy z wykonywaniem naszych poleceń, wręcz przeciwnie, musieliśmy raczej temperować i tonować zapędy do robienia czegoś więcej, niż to na ten moment potrzebne. Mam pod sobą silną grupę wartościowych ludzi, która w trudnych czasach pokazała pełne zrozumienie dla sytuacji, za co bardzo ich cenię i szanuję. Ani razu nie miałem potrzeby kontrolowania chłopaków, bo to profesjonaliści, którzy cały czas pracowali niezwykle sumiennie. Oczywiście w tak specyficznych warunkach nie dało się zrobić wszystkiego, ale teraz będzie to możliwe.

- U nas wszystko jest jasne i klarowne, każdy zawodnik będący w kadrze jest tak samo ważny i tak samo traktowany. Grają ci, którzy w danym momencie zasługują najbardziej na regularne występy, albo ci, których w danym momencie najbardziej potrzebuje drużyna.

- Specyficzne warunki mają tyczyć się też organizacji spotkań. Jak Pan zapatruje się na wszystkie zmiany, jakie mają zostać wprowadzone?
- Za rozsądne uważam wprowadzenie pięciu zmian zamiast zwyczajowych trzech – to bardzo pomoże utrzymać tempo spotkania i korzystnie wpłynie na odciążenie zawodników. 

 

- Jest więc szansa, że na boisku częściej będziemy oglądać piłkarzy, którzy do tej pory śledzili wydarzenia boiskowe głównie z ławki?
- U nas wszystko jest jasne i klarowne, każdy zawodnik będący w kadrze jest tak samo ważny i tak samo traktowany. Grają ci, którzy w danym momencie zasługują najbardziej na regularne występy, albo ci, których w danym momencie najbardziej potrzebuje drużyna. Niedługo minie rok odkąd pracujemy w obecnym składzie osobowym i gwarantuję, że mamy więcej niż 10, 15 czy nawet 20 zawodników gotowych do tego, żeby grać w Legii. Mam szeroką kadrę i bardzo się z tego cieszę, każdy będzie grał tyle na ile pozwoli mu jego forma i potrzeby zespołu.

- Co będzie Wam najbardziej potrzebne w nadchodzących tygodniach?
- Zdrowie, zarówno jeśli chodzi o piłkarzy, jak i o sztab. To absolutnie najważniejsze, reszta to po prostu sport. Czyli piłka, w której swoją pracą i zaangażowaniem na pewne rzeczy musimy zapracować.

Share

Related news

See all