Legia logo
News6 min read

Andre Martins: Mam nadzieję, że niedługo będę miał dla kibiców dobre wiadomości

Plus500 logo
PKO Bank Polski Ekstraklasa logo

Z pomocnikiem Legii Warszawa Andre Martinsem rozmawiamy o zakończeniu piłkarskiego roku, ewentualnym transferze i nadchodzących Świętach Bożego Narodzenia.

- Kiedy ostatni raz rozmawialiśmy sytuacja była trudna. W ofensywie brakowało skuteczności, a drużyna często traciła punkty. Wszystko się jednak zmieniło. W ostatnich pięciu meczach domowych strzeliliście 21 goli i jesteście liderem. Dobre zakończenie roku.

- W każdym meczu, nie tylko domowym, pokazujemy charakter tej drużyny. Oczywiście, przed własną publicznością jest to zdecydowanie łatwiejsze, by odnaleźć w sobie dodatkową determinację, ale musimy utrzymywać ją cały czas. Wspominałem już kiedyś o tym, że od zawsze zdawałem sobie sprawę, że potrafimy grać dobrą piłkę. Gram z tymi chłopakami od dawna i wiem doskonale na co nas stać. Ostatnie wysokie zwycięstwa to udowodniły.

 

- Kilka miesięcy temu byliśmy pod wrażeniem duetu pomocników Andre - Cafu. Teraz imponuje duet Andre - Antolić. Z Tobą przy boku granie musi być wyjątkowo łatwe (śmiech).

- (śmiech) Musisz o to zapytać chłopaków! Jestem bardzo szczęśliwy, że otaczają mnie jakościowi piłkarze. To jest też ułatwienie dla mnie, kiedy mam obok siebie graczy, którzy tak wiele dają zespołowi. Wiem czego spodziewać się po kolegach z zespołu, a oni doskonale wiedzą, co ja jestem w stanie zaoferować drużynie. Jesteśmy różnymi typami piłkarzy, mamy inne wady i zalety, ale jestem szczęśliwy, że mogę dzielić miejsce w szatni z takimi zawodnikami.

Jestem przekonany, że wszystko ułoży się dobrze. Chciałbym grać w Legii, ale w piłce nie możesz być wszystkiego pewnym. Mam nadzieję, że niedługo będę miał dla kibiców dobre wiadomości.

-Trudno sobie wyobrazić Legię bez Ciebie, możesz uspokoić kibiców w sprawie nowego kontraktu?

- Nie tylko w piłce nożnej, ale i w życiu nie możesz być pewny, co czeka cię w przyszłości. Jestem tutaj bardzo szczęśliwy, mam wspaniałe relacje ze sztabem i chłopakami z drużyny. Jestem przekonany, że wszystko ułoży się dobrze. Chciałbym grać w Legii, ale w piłce nie możesz być wszystkiego pewnym. Mam nadzieję, że niedługo będę miał dla kibiców dobre wiadomości. 

 

- Podobno Twoi agenci przyjechali do Warszawy. To wzmaga plotki, śnisz swój American Dream? (śmiech)

- Zawsze jestem szczery wobec ludzi, którzy mnie otaczają, więc tak - rozmawiają oni z klubem o mojej przyszłości. Przyznam też, że kiedy byłem zawodnikiem Olympiakosu i miałem trudny czas, kiedy nie grałem, rozmawiałem z moimi agentami o przenosinach do Stanów Zjednoczonych. Byłem wówczas w innej sytuacji, brakowało mi gry i miałem możliwość przejścia do ligi MLS. Jest to liga o nieco innych zasadach z dobrymi zawodnikami, ciesząca się dużym zainteresowaniem tamtejszych kibiców. Jednak w tym momencie o tym nie myślę. Tak jak powiedziałem, jestem bardzo szczęśliwy w Legii i nie myślę o zmianach.

 

- Pozostał jeszcze jeden krok w tym roku - Zagłębie Lubin. Z tym rywalem jeszcze nie przegrałeś.

-  To zabawne, ale dwa dni temu rozmawiałem już z kimś o tym zespole i powiedziałem, że to jedna z tych drużyn, przeciwko którym najtrudniej jest wygrać. Mają wielu jakościowych zawodników ofensywnych, na czele z Filipem Starzyńskim. Wiedzą, jak utrzymać piłkę i zagrać otwierające podanie. Nie możemy się jednak bać, ponieważ jeśli zagramy jak w ostatnich spotkaniach i pokażemy kolejny raz, że jesteśmy drużyną, zwycięstwo będzie nasze.

- Wygrana w tym meczu oznacza pozycję lidera podczas przerwy świątecznej. Gdzie spędzisz Boże Narodzenie?

- Wracam do Portugalii, do mojej rodziny. Niestety, 22 grudnia mój brat będzie miał operację kolana, ponieważ uszkodził więzadła. To trudny czas dla niego i chcę być w tym momencie razem z nim. Święta spędzimy więc w rodzinnym gronie. 

 

- Czekasz już na „consoadę” (z portugalskiego - kolacja wigilijna)?

- Tak, zdecydowanie! Nie wiem tylko, jak dokładnie będzie ona wyglądać w tym roku z powodu operacji mojego brata. Odbędzie się ona dwa dni wcześniej i bardzo możliwe, że będzie musiał zostać po niej na noc w szpitalu. Zresztą, nie robi mi to większej różnicy. Dla mnie najważniejsze jest to, aby po prostu spędzić ten czas z najbliższymi. Bardzo za nimi wszystkimi tęsknię. 

 

- Jakie świąteczne zwyczaje panują w Portugalii? 

- To zależy od regionu. Przykładowo w Lizbonie ludzie świętują dopiero 25 grudnia. Najpierw zasiadają przy stole, a później udają się do klubów, ponieważ w całym mieście odbywają się imprezy. My, na północy kraju, „consoadę” świętujemy 24 wieczorem, a kolejnego dnia również zostajemy w domach razem z rodziną. To, co łączy cały kraj, jeśli chodzi o świąteczne zwyczaje, to „bacalhau” (z portugalskiego - dorsz). W niektórych rodzinach na stole pojawia się również indyk.

- Dorsz jest potrawą, która w Portugalii jest bardzo popularna. Czym różni się jej świąteczna odmiana? 

- Sposobem przyrządzenia. To potrawa typowa dla kuchni portugalskiej i można przygotować ją na naprawdę wiele sposobów. Jest również przepis świąteczny i to właśnie według niego powinien zostać przyrządzony dorsz przed kolacją wigilijną. 

 

- Ale za nim na stole pojawi się dorsz, zjadacie ośmiornice. 

- To również zależy od regionu. U nas nie jest to tak popularne, za to na południu Portugalii już jak najbardziej. 

 

- W ramach deseru podawane są z kolei „rabanadas” (z portugalskiego - grzanki smażone z cukrem i cynamonem), „arroz doce” (z portugalskiego - pudding ryżowy posypany cynamonem) oraz „filhoses” (z portugalskiego - pączki o posmaku pomarańczy). 

- Nawet nam, piłkarzom, trudno jest odmówić. To wszystko jest tak pyszne. Osobiście jest to dla mnie najtrudniejsza część świąt Bożego Narodzenia (śmiech). Mamy co prawda prawie 20 dni wolnego, ale nawet w tym okresie musimy dbać o siebie i swoje zdrowie. Jeśli całkowicie odpuścisz sobie dietę, później będzie ci niezwykle ciężko wrócić do formy. Jasne, że spróbuję tych przysmaków, ale wszystko w granicach rozsądku.

Mogę powiedzieć na swoim przykładzie, że w nogach czuję już olbrzymie zmęczenie. Chciałbym odpocząć i spędzić czas ze swoją rodziną. W ten sposób naładuję baterię i będę gotowy na dalsze zmagania.

- Trudno jest wczuć się w atmosferę świąt, gdy za oknem świeci słońce, a termometry pokazują 15 stopni Celsjusza. 

- Dla mnie jest zimno (śmiech), ale nie tak zimno jak w Polsce. Pogoda jest dobra, ale gdy zrobi się zimniej, można rozpalić w kominku. To bardzo przyjemne, gdy możesz wraz z rodziną siedzieć przy ciepłym płomieniu. Ale nie to jest dla mnie najważniejsze. Ja jestem w Polsce, mój wujek mieszka w Szwajcarii, duża część rodziny przebywa we Francji. Święta Bożego Narodzenia to moment, w którym w końcu możemy się spotkać i opowiedzieć sobie o wszystkim, co działo się przez ten czas, przez który się nie widzieliśmy. 

 

- Dzieci znajdują prezenty pod choinką?
- Tak, wieczorem 24 grudnia. Przynosi je „Pai Natal” (z portugalskiego - Święty Mikołaj). 

 

- Ten okres jest chyba dla Was, piłkarzy, bardzo ważny zarówno pod względem fizycznym, jak i psychicznym? 

- Mogę powiedzieć na swoim przykładzie, że w nogach czuję już olbrzymie zmęczenie. Chciałbym odpocząć i spędzić czas ze swoją rodziną. W ten sposób naładuję baterię i będę gotowy na dalsze zmagania. Moim zdaniem najważniejszymi miesiącami w PKO Ekstraklasie są grudzień oraz luty. Pod koniec roku wszystkie drużyny stają się już zmęczone, zaś po przerwie, jeśli wejdziesz dobrze w rozgrywki, możesz wykonać duży krok w stronę sukcesu i osiągnięcia swoich celów.

- Jakie masz zatem plany na spędzenie urlopu? Zamierzasz wyjechać do jakiegoś egzotycznego kraju?

- Nie planowałem nic z powodu operacji mojego brata. Mój tata musi pracować, a mama nie ma prawa jazdy. Ktoś musi pomóc mu w dotarciu do fizjoterapeuty. Jesteśmy braćmi i musimy wspierać się w trudnych momentach.

 

- Można powiedzieć o Tobie, że jesteś typem człowieka, który rodzinę stawia ponad wszystko?

- Myślę, że tak, ponieważ wiele jej zawdzięczam. Nie byłbym teraz tu, gdzie jestem, gdyby nie oni. Moi rodzice przeszli w życiu naprawdę wiele. Nie ma takiego sposobu, który pozwoliłby mi odwdzięczyć się za wszystko, co dla mnie zrobili.

Share

Related news

See all