
Szkoleniowiec Legii Warszawa Goncalo Feio odpowiedział na pytania dziennikarzy po meczu ze Stalą Mielec.
Szkoleniowiec Legii Warszawa Goncalo Feio odpowiedział na pytania dziennikarzy po meczu ze Stalą Mielec.
- Mielec to bardzo trudny teren. Od czasu przejęcia klubu przez trenera Niedźwiedzia, Stal miała na tym stadionie trzy zwycięstwa i jeden remis w czterech meczach. Doceniam, to co robiła dzisiaj Stal. Rywale postawili nam trudne warunki. Chcę jednak przede wszystkim skupić się na mojej drużynie. Nie byliśmy w stanie grać na naszym poziomie w wielu fazach gry – zarówno przy piłce, jak i w końcówce spotkania w obronie. Mimo wszystko wyszliśmy dwa razy na prowadzenie. Kiedy nie masz najlepszego dnia, bo przeciwnik cię do tego zmusza, musisz być odpowiedzialny, aby utrzymać wynik. To się robi nie indywidualnie, tylko drużynowo – utrzymując grę, oddalając zagrożenie, broniąc lepiej przy stałych fragmentach. To się robi zupełnie inaczej, niż my to robiliśmy. Ta strata punktów jest bardzo kosztowna. Stal na pewno zasłużyła jednak na wyrównanie, a kto wie, czy nie na więcej.
- Zmiany nie przyniosły zamierzonego efektu. Chcieliśmy podnieść intensywność, aby mieć kontrolę nad meczem. Chodziło o intensywność pierwszej linii pressingu. Stal ma wysokich piłkarzy. Chcieliśmy wypychać grę z naszej ostatniej tercji. Nie robiliśmy tego na poziomie, na jakim bym oczekiwał. Nie możemy jednak obarczać tym wynnikiem tylko zmienników. Wygrywamy i przegrywamy wszyscy.
- Patryk Kun nie dostaje szans. Szanse mają zawodnicy gdy ktoś z nimi podpisał kontrakt, gdy trenują. Mecze w Ekstraklasie od tego nie są. Ci piłkarze mają nam zapewnić punkty, zwycięstwa. Patryk jest zawsze taki sam. Jego znajomość taktyczna, profesjonalizm, są zawsze podobne. On zawsze jest gotowy. W czwartek Patryk dał nam fenomenalną zmianę, jedną z kluczowych, aby osiągnąć taki wynik w Nikozji. W wielu sytuacjach nasz zawodnik dobrze się dzisiaj zachowywał. Błędy były związane z zamknięciem podania do półprzestrzeni, a niekoniecznie z grą Patryka. Kunik zawsze daje wszystko dla drużyny i wiem, że dzisiaj było podobnie.
- Dla nas tydzień jest jak rok. Dzisiaj po meczu działy się różne rozmowy. To, co zawsze lubię robić, chociażby oglądanie powtórek przed rozmową z wami - dzisiaj nie starczyło mi na to czasu.
- Nie jestem zwolennikiem kultury winy. Wiem, że w tym kraju to jest popularne, ale to doprowadza do niczego. Jeżeli szukamy winnych, to ja jestem winny jako głowa tej drużyny. Prócz jednego meczy, bramki, które tracimy w Ekstraklasie, często są kuriozalne. Niekoniecznie są to bramki systemowe, czy związane z brakiem wykonania jakichś zadań. Dzisiejsze gole mogą się również do takich zaliczyć. Wychodzimy na każdy mecz tak samo. Niestety - tego rodzaje błędy kosztują nas zbyt wiele straconych bramek. To – z bólem w sercu – pokazuje, w jakim miejscu w tabeli jesteśmy. Nasza ofensywa jest wystarczająca. Za nami dziesiąty kolejny mecz, w którym zdobyliśmy dwie bramki. Te czyste konta na pewno pomogłyby nam zająć wyższe miejsce w tabeli.
- Będziemy grali jedenastką nie dokonując wielu zmian tak długo, jak będzie trzeba to robić. Jestem trenerem całego klubu. Wyniki mówią same za siebie. Dzisiejszy remis smakuje jak porażka. Kolejka ułożyła się tak, że mogliśmy się zbliżyć do czołówki. Pamiętajmy jednak, że w ostatnich dwunastu spotkaniach mieliśmy bodajże jedną porażkę. Każdy z ostatnich czterech meczów w tym roku będzie kluczowy.
- Stracona druga bramka była konsekwencją naszej postawy w ostatnich piętnastu minutach. Straciliśmy kontrolę nad meczem i sami zaprosiliśmy rywali. Stal zaatakowała nas mocniej pod naszym polem karnym. Pamiętajmy, że bez interwencji Kobylaka stracilibyśmy tego gola wcześniej. Nie mam zamiaru go obwiniać. Piłka to gra kompleksowa. Jako zespół powinniśmy zrobić zdecydowanie więcej.