
Codziennie na Legia.com - w Kalendarium Legii - przypominać Wam będziemy istotne wydarzenia ze 104-letniej historii klubu z Łazienkowskiej przypadające na dany dzień. 12 sierpnia 1928 roku w zespole Wojskowych zadebiutował Henryk Martyna. Wywodzący się z Krakowa zawodnik swoje najlepsze piłkarskie lata związał z Warszawą i Legią, należąc do sztandarowych postaci drużyny z ulicy Łazienkowskiej. Przedwojenna gwiazda Legii i reprezentacji w barwach naszego klubu rozegrał 160 meczów i strzelił 18 goli.
Henryk Martyna urodził się 14 listopada 1907 roku w Krakowie. Podobnie jak wielu legionistów okresu międzywojennego, pochodzący z Krakowa gracz swoje losy i piłkarską karierę związał z Warszawą oraz Legią. Przez osiem lat był sztandarową postacią stołecznej drużyny. W tym czasie rozegrał w Legii 160 spotkań, w których zdobył 18 bramek.
Zadebiutował w spotkaniu z Pogonią we Lwowie 12 sierpnia 1928 roku (ostatni mecz rozegrał 18 października 1936 roku – z Śląskiem Świętochłowice). „Według historyków piłki nożnej Martyna był ewenementem, ponieważ mimo znacznej nadwagi (ważył ponad 90 kilogramów) należał do najszybszych piłkarzy Legii. W związku z jego ociężałą sylwetką koledzy z drużyny nazywali go 'Antałkiem'. Jego atutem był niezwykle silny strzał, a rzuty wolne i karne znakiem firmowym. Cała Polska zachwycała się jego potężnym wykopem, po którym piłka przemierzała całe boisko. Wielokrotnie przed meczami Legii czy reprezentacji Polski dochodziło do zabawnych sytuacji, kiedy rywale patrzyli na 'Antałka' z politowaniem zastanawiając się, co taki mały grubasek robi na boisku. Po meczu ci, którzy z niego drwili, a których przyćmiewał swoją grą, zawstydzeni i ze spuszczonymi głowami opuszczali boisko unikając spojrzenia Martyny. Do dziś z pokolenia na pokolenie przekazywana jest legenda, jakoby po strzale Martyny z karnego w meczu z Czechami słynny bramkarz Frantisek Planicka nie zdążył nawet drgnąć. 'Strzelić karnego, to nie jest znowu taka sztuka. Dobrze, to znaczy silnie uderzonej piłki żaden, nawet najlepszy w świecie bramkarz, nie jest w stanie obronić' – tłumaczył skromnie swój wyczyn. Rysą na karierze sympatycznego grubaska pozostaje 'zarobkowy' wyjazd za ocean, przez co wspólnie z kilkoma kolegami (Nawrotem, Cebulakiem i Drabińskim), osłabiając Legię, przyczynili się do jej spadku z ekstraklasy. Po tym niefortunnym wyjeździe gwiazda 'Antałka' zaczęła blednąć. W wieku 30 lat odszedł z Legii do innego warszawskiego klubu – Warszawianki. Jego piłkarską karierę przerwała II wojna światowa, pozostał więc olbrzymią, lecz niespełnioną nadzieją polskiej piłki” – czytamy o legioniście na historycznych kartach NL.
„Twierdził, że miał smykałkę do różnych dyscyplin, ale postawił na piłkę. Zaczynał jako dwunastolatek w Orle Kraków, a później przez cztery lata szlifował umiejętności w krakowskiej Koronie. Do Legii trafił w 1928 roku i początkowo ogrywał się w rezerwach. Trochę przypadkowo wystąpił w pierwszej drużynie podczas meczu towarzyskiego z Warszawianką 1 lipca 1928 roku. Ta ostatnia miała grać tego dnia mecz ligowy, ale ponieważ jej rywal nie dojechał, a widzowie już siedzieli na trybunach, poprosiła Legię o rozegranie sparingu. Wojskowi wystawili skład z kilkoma rezerwowymi. Mecz zakończył się remisem (3:3), ale głównym tematem rozmów kibiców była gra młodego obrońcy Legii – Martyny, który zadziwiał piłkarską dojrzałością i fenomenalnymi wykopami. Spotkanie to stało się dla tego chłopaka przepustką do ligowej piłki. Zdarzało się, że na twarzach kibiców, szczególnie tych z zagranicy, którzy pierwszy raz widzieli Martynę na boisku, przed meczem pojawiał się uśmieszek politowania. Piłkarz niski, jak na obrońcę nawet bardzo, z widoczną nadwagą i niezwykle umięśnionymi nogami. Gdy jednak kopał piłkę silnie i precyzyjnie, drwiny szybko zamieniały się w podziw. Mimo niecodziennych warunków fizycznych był piłkarzem szybkim, zwinnym i potrafił wykorzystywać w walce o piłkę swoją masę. W udzielonym pod koniec życia 'Przeglądowi Sportowemu' (201/1982) wywiadzie, na pytanie, czy widział w swojej grze jakieś braki bądź słabsze strony, odpowiedział: Muszę przyznać szczerze, że nie zastanawiałem się nigdy nad tym. To, co umiałem, wystarczało mi, aby czuć się pewnie i grać dobrze. Nie miałem kłopotów na żadnej pozycji. W Koronie jak trzeba było, grałem i w ataku. Miałem silny strzał z obu nóg, nie było mowy o przerzucaniu sobie piłki. Na ważnym jednak meczu nie odważyłbym się strzelać lewą nogą. Lepsze mniemanie miałem jednak o swojej prawej nodze. Nawet głową grałem podobno dobrze, mimo niskiego wzrostu. W Legii grał zazwyczaj w obronie, ale bywały mecze, gdy 'Antałek' – jak o nim mówiono – denerwował się niemocą napastników i jako kapitan 'przemeblowywał' drużynę po swojemu, przesuwając kolegów do obrony, a sam biegł do ataku. Ze względu na silny strzał był etatowym wykonawcą rzutów karnych i wolnych. Przeciwnicy w bramce nie robili na nim wrażenia. Jego strzałom uległ zarówno kataloński bramkarz Lazaro Florenza, jak i słynny Czech František Planička. Martyna rozegrał 32 mecze w reprezentacji Polski, w tym 23 uznawane obecnie za oficjalne. Strzelił w nich pięć goli. Wystąpił m.in. na IO w Berlinie. Wszystkie występy reprezentacyjne zaliczył jako piłkarz Legii. W maju 1937 roku przeszedł do Warszawianki. Po wybuchu wojny walczył w kampanii wrześniowej, a później też w powstaniu warszawskim. O swoich losach tak opowiadał: Ostatni raz grałem w piłkę w początkach sierpnia 1939 roku, a już 12 sierpnia poszedłem do wojska. Później obrona Modlina, honorowa kapitulacja, krótka niewola i w listopadzie tegoż roku wróciłem do Warszawy. Do końca Powstania mieszkałem w Warszawie przy Mokotowskiej 52. Była tu zresztą konspiracyjna skrytka. Po upadku Powstania wraz z żoną via Pruszków i wieś Luboiny koło Częstochowy dotarłem do rodzinnego Krakowa, z którego już nigdy na dłużej się nie ruszałem (...). W sumie w stolicy spędziłem kilkanaście najlepszych lat ('Przegląd Sportowy', 201/1982). Podczas niemieckiej okupacji jako piłkarz konspiracyjnych rozgrywek grał w barwach KS Radość. Pracę zarobkową zaczynał w zakładach samochodowych w podwarszawskim Ursusie, później przez wiele lat pracował w biurze firmy producenta żarówek Tungsram, a po wojnie prowadził sklep Ars Christiana na pl. Mariackim w Krakowie. Zmarł 17 listopada 1984 roku” - czytamy o Henryku Martynie na kartach Księgi Stulecia Legii.
100 mecz Legii w Europie
12 sierpnia 1999 roku legioniści rozegrali – jako pierwszy polski zespół – 100 mecz w europejskich pucharach. Zwyciężyli 5:0 Vardar Skopje, a łupem bramkowym podzielili się Mariusz Śrutwa (dwa gole), Marcin Mięciel, Sylwester Czereszewski oraz Radosław Wróblewski.