
Codziennie na Legia.com - w Kalendarium Legii - przypominać Wam będziemy istotne wydarzenia ze 104-letniej historii klubu z Łazienkowskiej przypadające na dany dzień. 15 kwietnia 1970 roku w rewanżowym spotkaniu z Feyenoordem Rotterdam w półfinale rozgrywek o Puchar Mistrzów, legioniści ulegli na wyjeździe Holendrom 0:2 i nie zdołali awansować do wielkiego finału na Wembley w Londynie.
Przed odlotem Legii do Rotterdamu na mecz rewanżowy, na lotnisku Okęcie miało miejsce nieoczekiwane wydarzenie. Przy Władysławie Grotyńskim i Januszu Żmijewskim celnicy znaleźli sporą sumę w dolarach. Wywóz gotówki z kraju był w PRL-u zabroniony, zrobiła się więc z tego bardzo nieprzyjemna historia... Okoliczności nie pozwalały na koncentrację przed tak ważnym dla Wojskowych meczem. Zestresowani legioniści 15 kwietnia 1970 roku ulegli w Rotterdamie drużynie Feyenoordu 0:2, odpadając z dalszej rywalizacji najważniejszych rozgrywek klubowych w Europie.
„Remis w pierwszym meczu przyjęto z niedosytem. Feyenoord wygrał wcześniej wszystkie mecze Pucharu Mistrzów u siebie, pokonując między innymi 2:0 AC Milan. Legioniści o pomoc w rozpracowaniu rywala zwrócili się do Vorwarts Berlin. Mistrzowie NRD rywalizowali z drużyną z Rotterdamu w ćwierćfinale. Prośbę przyjęto, ale pojawiły się inne kłopoty. Przed wylotem na rewanż u dwóch piłkarzy: bramkarza Władysława Grotyńskiego oraz Janusza Żmijewskiego znaleziono dużą kwotę dolarów (wówczas można było pojechać za granicę mając ich jedynie... pięć). Wylotu nie wstrzymano, bo skutecznie interweniowały władze kluby. Zawodnicy polecieli jednak do Rotterdamu drżąc o przyszłość. Legia straciła gola w Rotterdamie już w 4. minucie. Feyenoord przeważał i ostatecznie zwyciężył 2:0, zapewniając sobie awans do finału. W tym pokonał po dogrywce Celtic Glasgow i po raz pierwszy w historii zwyciężył w Pucharze Mistrzów. Zaczęło się holenderskie panowanie w Europie – w następnych trzech edycjach triumfował Ajax Amsterdam” - czytamy w tekście Wiktora Bołby.
Bobek za Górskiego
Z kolei 15 kwietnia 1959 roku – po trzech miesiącach pracy szkoleniowej – Kazimierz Górski ustąpił miejsca Chorwatowi Stjepanowi Bobkowi. To jeden z najlepszych w historii zawodników Chorwacji i były reprezentant Jugosławii. Bobek był jednym z najskuteczniejszych napastników w historii jugosłowiańskiego futbolu. W barwach Partizana Belgrad rozegrał 468 spotkań, strzelając 403 bramki (rekord pod względem zdobytych goli w historii klubu). Popularność niezwykle skutecznemu napastnikowi przyniosło... dziewięć trafień, które zaliczył w jednym meczu z drużyną 14 Oktober (10:1) 8 czerwca 1947 roku.
„Już po rezygnacji Ryszarda Koncewicza z funkcji pierwszego trenera Legii, przy ulicy Łazienkowskiej długo zastanawiano się nad tym, czy w Polsce jest trener, zdolny zagwarantować, by Legia ponownie stała się najlepszą drużyną piłkarską w kraju. Po długich poszukiwaniach ostatecznie uznano, że nie ma takiego kandydata. Według działaczy 'wojskowych' sposobem na rozwiązanie problemu Legii, wzorem Janosa Steinera, miał być trener pochodzący z zagranicy. Wybór padł na znanego w Legii byłego trenera i piłkarza Partizana Belgrad Virgila Popescu. Po trenera do Jugosławii wyruszyła delegacja w składzie: Kazimierz Górski i sekretarz generalny Legii płk. Edward Potorejko (…) Kiedy w Belgradzie o niego zapytali, usłyszeli: to niemożliwe. Jak chcecie dobrego trenera, to damy wam Bobka. Zaproponowali go działacze Partizana” – tak Wiktor Bołba przedstawił na łamach „NL” kulisy sprowadzenia trenera na Łazienkowską. Ogólny bilans Stjepana Bobka w Legii (14 meczów): siedem zwycięstw, pięć remisów i dwie porażki. Pracę z zespołem z Łazienkowskiej Chorwat zakończył po pięciu miesiącach – 20 września 1959 roku.