
Legia zremisowała bezbramkowo z Jagiellonią mimo, że przez ponad 65 minut grała w osłabieniu. Ze statystyk wynika, że minimalną przewagę osiągnęli gospodarze, jednak Wojskowi stawili czoła rywalom, a przy odrobinie szczęścia mogli przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę.
Kluczowa dla losów piątkowej rywalizacji była 35. minuta. Piłkę na prawej stronie boiska dostał Martin Pospisil i błyskawicznie dośrodkował ją w pole karne. Chwilę po tym z impetem wślizgiem zaatakował go Luis Rocha. Portugalczyk miał już na swoim koncie żółtą kartkę, a po tej interwencji Szymon Marciniak upomniał go po raz drugi. Arbiter nie oszczędzał zawodników obu drużyn. Łącznie pokazał aż dziewięć żółtych i wspomnianą wyżej jedną czerwoną kartkę, 29 razy odgwizdywał przewinienie zawodników jednego bądź drugiego zespołu.
Białostoczanie oddali 13 strzałów, przy czym tylko jeden zmierzał w światło bramki. Mimo, iż w trakcie drugich 45 minut grali w przewadze jednego zawodnika, Radosław Majecki nie musiał ani razu interweniować. Legia na bramkę Jagiellonii uderzała ośmiokrotnie, trzy razy uczyniła to celnie. Średni dystans do bramki w momencie strzału, w przypadku obu drużyn, wyniósł ponad 20 metrów. Legionistą, który najczęściej próbował zaskoczyć Damiana Węglarza był Valeriane Gvilia. Gruzin dwukrotnie uderzał w kierunku bramki - za pierwszym razem piłka nieznacznie ją minęła, za drugim dobrze interweniował bramkarz Jagiellonii.
Legioniści w trakcie piątkowego spotkania przebyli 106,09 km, z kolei Jagiellonia aż 117,88. Mimo dużo krótszego dystansu, Wojskowi biegali na dużo wyższej intensywności, o czym świadczy liczba wykonanych sprintów. Prędkość powyżej 25,2 km/h podopieczni Aleksandara Vukovicia rozwijali aż 99 razy. W przypadku oponentów taka sytuacja miała miejsce 87. Najdłuższy dystans w meczu przebył Valeriane Gvilia (12,12 km), najwięcej sprintów wykonał Cafu (22), najszybszy był z kolei Dominik Nagy, który na murawie pojawił się dopiero w 84. minucie (33,53 km/h).
Gospodarze osiągnęli minimalną przewagę w kwestii posiadania piłki, utrzymując się w jej posiadaniu przez 53% czasu gry. O ile w pierwszej połowie Wojskowi byli w tym aspekcie lepsi, tak w drugiej, z uwagi na grę z jednym zawodnikiem mniej, musieli cofnąć się i oddać futbolówkę rywalom. Obie drużyny wykonały po 11 kontrataków, jednak to legionistom udało się wykonać jeden skutecznie. W przypadku Jagiellonii ani razu ta sztuka się nie udała. Podopieczni Aleksandara Vukovicia przeprowadzili 65 ataków pozycyjnych, a więc o dwa więcej niż Jagiellonia. Wojskowi najczęściej atakowali prawą flanką, białostoczanie zaś lewą. Spora w tym zasługa Luquinhasa, który stoczył aż 31 pojedynków, a także popisał się znakomitą skutecznością dryblingu na poziomie 89%. Swoją cegiełkę dołożył również Paweł Stolarski, który trzykrotnie wykonał skutecznie zwód.
Remis z Jagiellonią Wojskowi wyszarpali, o czym świadczy statystyka stoczonych pojedynków. Ze 182 wygrali 99. Minimalnie lepsi gospodarze okazali się w pojedynkach na ziemi, w powietrzu królowali jednak legioniści. Podopieczni Aleksandara Vukovicia przewagę osiągnęli również w kwestii udanych zwodów, a także odbiorów. Można zastanawiać się, jak to spotkanie potoczyłoby się, gdyby Luis Rocha nie został wyrzucony z boiska w 35. minucie. Faktem jest to, że zawodnicy z Warszawy zaprezentowali się z bardzo dobrej strony, a remis, biorąc pod uwagę okoliczności, jest wynikiem przyzwoitym.