
Legia rusza na Podlasie walczyć o trzy punkty! Jak na jej szansę zapatrują się eksperci?
Spotkania Legii z Jagiellonią zawsze mają swoją historię i mocno elektryzują kibiców obu stron. W środowy wieczór Wojskowi zawalczą o trzy punkty w Białymstoku, gdzie ostatni raz udało się im zwyciężyć aż 3,5 roku temu. Jaki mecz czekać będzie obie ekipy? Zapytaliśmy o to Romana Kołtonia, Michała Kołodziejczyka i Dariusza Szpakowskiego.
Roman Kołtoń (Dziennikarz Sportowy, „Prawda Futbolu”):
- Zajmuję się piłką od 40 lat, widziałem już cała masę nieprawdopodobnych historii, więc nie powiem, że Legia już zdobyła mistrzostwo. Z drugiej strony jednak muszę przyznać, że nie widzę jakiegoś niebezpieczeństwa, które mogłoby zagrozić tej drużynie, bo w tym momencie ma ona autostradę do mistrzostwa. Tak jak stosunkowo niepewny był Aleksandar Vuković w końcówce poprzedniego sezonu, a nawet na początku obecnego, tak teraz bije od niego charyzma, ma swój pomysł na grę, dobrze organizuje treningi i to wszystko przekłada się potem na dyspozycję zespołu w meczach. Nawet jego obrona Jose Kante pokazała, że w tym co mówi jest bardzo wiarygodny. To rzeczywiście legionista, żaden inny trener nie wypadłby w tej sytuacji tak dobrze jak on.
- Niektórzy twierdzą, że Jagiellonia nie gra już o nic, ale to nieprawda. Ivajło Petev walczy o to, by przekonać Cezarego Kuleszę, że warto z nim dalej pracować, piłkarze grają by jak najlepiej się sprzedać, bo nie jest tajemnicą, że kadra Jagiellonii w następnym sezonie ma wyglądać zupełnie inaczej. Rywal Wojskowych będzie więc z całą pewnością niebezpieczny.
- Legia jest w gazie i niespecjalnie przejmowałbym się rezultatem z Zabrza. Drużyna przegrała w nadzwyczajnych okolicznościach, bo Majecki wpuścił bramkę, której pewnie nie wpuści już nigdy, a Igor Angulo strzelił głową bramkę w stylu „stadiony świata”. Nawet w przegranym meczu Legia stworzyła dużo więcej sytuacji niż rywale i miała po prostu ogromnego pecha. Zespół jest bardzo elastyczny w grze i to też element, nad którym pracował Vuko. Mogą grać w ataku pozycyjnym, mogą zagrać z kontry, mogą oddać pole przeciwnikowi, albo wyjść ostrym pressingiem. Trener Vuković złapał fajny feeling tej drużyny, a to wcale nie jest tak często spotykane. W codziennej pracy z drużyną tworzy pewne schematy, które potem znajdują swoje przełożenie w meczach.
- Niechętnie obstawiam wyniki, ale wydaje mi się, że Legia wygra ten mecz. To co podoba mi się w tym zespole to jego DNA. Drużyna nigdy nie pęka i to coś co charakteryzowało historyczną Legię lat 90., tak chętnie wspominaną przez kibiców. To jednak trzeba umieć wypracować i takie podejście potrafi zaszczepić tylko dobry trener. Tak grający zespół Wojskowych widziałem za Czerczesowa, a także w pewnym momencie za Jacka Magiery. Legia ma przekonanie, że może wygrać z każdym i pewnie dlatego zdobędzie ten tytuł.
Michał Kołodziejczyk (Szef redakcji sportowej Canal+):
- Na temat tegorocznej multiligi mam pewnie odmienne zdanie niż kibice – z ich perspektywy wszystko było praktycznie rozstrzygnięte, z mojej natomiast to była najciekawsza multiliga w życiu, bo zobaczyłem ją od środka i przekonałem się, jak wielka armia ludzi jest konieczna do przeprowadzenia wszystkich transmisji. Czułem się jak w centrum zarządzania piłkarskim światem, więc emocje przeżywałem ogromne i mam nadzieję, że przy okazji kolejnej takiej transmisji, przeżywać będą je również kibice – oby walka o mistrzostwo i utrzymanie rzeczywiście była bardziej emocjonująca niż ostatnia kolejka rundy zasadniczej.
- Wspomniałem kwestię walki o tytuł i emocji z nią związanych, ale nie oszukujmy się – gdyby Legia nie zdobyła mistrzostwa, to przegrałaby je chyba sama ze sobą. Brzmi to nieprawdopodobnie, ale już nie takie rzeczy działy się w jej historii. Wojskowym pomaga też reszta stawki, bo Piast przegrał z Lechem, a czwarty Śląsk okazał się drużyną, która nie potrafiła oddać strzału na bramkę Legii. Nie wydaje mi się, by nastąpiła powtórka scenariusza sprzed roku. Co się wówczas stało – nie mam pojęcia. Być może Legię zjadła wtedy nadmierna pewność siebie, może też była to presja. Teraz jednak nie sądzę, by coś podobnego mogło przytrafić się piłkarzom Vuko. A propos trenera, muszę powiedzieć, że podobała mi się jego reakcja na sytuację z Kante. Podpisuję się pod tym, że nie miał pojęcia co robi. Zachował się źle, natomiast sądzę, że szkoleniowiec zachował w tej kwestii bardzo trzeźwy osąd.
- W Białymstoku na pewno jednak nie będzie łatwo. Plany trenera trochę pokrzyżowały pewnie kontuzje, bo ze składu wypadli mu bardzo ważni piłkarze. Jagiellonia z jednej strony potrafi wygrać z Cracovią czy ŁKS na wyjeździe, z drugiej u siebie remisuje z Wisłą Płock, więc po pandemii nie do końca wiadomo czego spodziewać się po tym zespole. Nie wiem czy Białystok to dobre miejsce na utrzymanie 10 punktów przewagi, ale piłkarsko Legia ma więcej jakości, większą motywację i dużo więcej do wygrania. Jagiellonia natomiast musi po prostu dokończyć sezon.
Dariusz Szpakowski (Komentator TVP):
- Gdyby do dyspozycji trenera byli i Vesović i Kante, to pewnie można byłoby spodziewać się przełamania Legii. Teraz też to Wojskowi są faworytem, ale na pewno będzie to dla nich dużo trudniejsze wyzwanie. Jagiellonia jest zbudowana meczem z Cracovią, więc Legię z pewnością czeka trudne zadanie. Stać ją jednak na przerwanie serii bez zwycięstwa w Białymstoku, bo jeżeli walczy się o mistrzostwo, to punktów trzeba szukać wszędzie. Legioniści mają ich do zdobycia jeszcze 18, ich przewaga nad drugim Piastem do 10 oczek, więc zakładam, że dziewięciopunktowa zdobycz wystarczy im do wygrania ligi. Legia może więc pozwolić sobie na komfort porażki, ale to zupełnie nie w jej stylu. Drużyna zaciekle walczyła przed pandemią i nie zmieniła swojego podejścia po powrocie rozgrywek.
- To ekipa, która ma swój styl. Owszem, niedawno doznała porażki w Zabrzu, ale to był przypadek. Myślę, że zespół dodatkowo zbudowało ważne zwycięstwo nad Śląskiem, choć oczywiście zostało ono okupione poważnymi stratami. Jednak przez cały sezon w Legii za każdym razem gdy ktoś wypadał ze składu, ktoś inny dostawał szansę i ją wykorzystywał. Ciekaw jestem czy trener zdecyduje się na prawej flance postawić na Pawła Stolarskiego, czy może jednak przesunie na nią Artura Jędrzejczyka. Tak czy inaczej absencja Vesovicia będzie odczuwalna – miałem przyjemność komentować mecz Anglii i Czarnogóry na Wembley, gdzie był on bezapelacyjnie najlepszym piłkarzem w swojej drużynie. Biedak wypadł aż na osiem miesięcy, a był w niesamowitym gazie.
- Jagiellonia też ma jednak swoje atuty. Drużyna jest coraz lepiej zorganizowana w defensywie, śmielej poczyna sobie także z przodu, co zresztą pokazała z Cracovią. Zespół z pewnością dodatkowo zmotywuje to, że na trybuny wróci publiczność, więc czuć będzie atmosferę meczu u siebie. Białostoczanie grają naprawdę konsekwentnie. W Warszawie co prawda dostali tęgie lanie, jednak należy pamiętać, że były to początki pracy Ivajło Peteva. Teraz szkoleniowiec zdołał już odpowiednio wpłynąć na zespół, więc sądzę, że w środowy wieczór będziemy świadkami naprawdę dobrego meczu.