
Punktualnie o godz. 11:00 na boisko nr 2 w Legia Training Center wyszli piłkarze, którzy nie wystąpili w pełnym wymiarze czasowym w spotkaniu z Zagłębiem. Pozostali legioniści mieli trening regeneracyjny na siłowni oraz w gabinetach odnowy.
Na boisku w LTC w poniedziałkowe przedpołudnie wyszło ośmiu zawodników, którzy nie zmieścili się w podstawowej jedenastce w niedzielnym meczu z Zagłębiem Lubin. 20-minutową rozgrzewkę pod okiem trenera Łukasza Bortnika rozpoczęli: Luis Rocha, Domagoj Antolić, Rafael Lopes, Maciej Rosołek, Paweł Stolarski, Andre Martins, Joel Valencia oraz bramkarz Kacper Tobiasz. Indywidualnie ćwiczył także powracający do pełni sprawności Jose Kante, okrążenia wokół boiska zaliczali zaś Inaki Astiz i Mateusz Wieteska.
Pozostali zawodnicy odbyli trening wyrównawczy w części L1 budynku LTC. Najpierw ćwiczyli na siłowni, potem regenerowali się w gabinetach odnowy. Po ćwiczeniach z użyciem płotków, gum i tyczek, które brylują w królestwie trenera Bortnika, Wojskowi przeszli pod skrzydła Czesława Michniewicza i Przemysława Małeckiego. Ćwiczono atak pozycyjny i różne warianty gry ofensywnej. W drugiej części zajęć szkoleniowiec Legii zarządził gierkę na skróconym boisku - cztery tercje po trzy minuty. „Nie liczymy goli, ważne jest która drużyna wygra. Antola i Andre, jako najstarsi dobieracie sobie skład” - oznajmił tonem nieznoszącym sprzeciwu trener Michniewicz.
„No to gramy Polska kontra Reszta Świata” - skwitował po wyłonieniu składów „Stolar”. W jednej drużynie znaleźli się bowiem Antolić, Rosołek, Stolarski, Tobiasz i trener Małecki, w drugiej zaś Martins, Valencia, Lopes, Rocha i Jan Mucha. „Widzę, że stawiacie na doświadczenie” - skwitował trener Krzysztof Dowhań wybór bramkarza przez drużynę „żółtych”. I faktycznie Mucha potwierdził, że z powodzeniem mógłby jeszcze bronić w meczach o punkty. Słowak popisał się kilkoma świetnymi interwencjami, a mając w swojej drużynie skutecznych Lopesa i Valencię, poprowadził ją do pewnego zwycięstwa 6:1. „Ok, przegrani w nagrodę odstawiają bramkę” - zarządził z uśmiechem Michniewicz. Stalową konstrukcję o wymiarach 7,32 na 2,44 metry za linię przenieśli jednak zgodnie wszyscy uczestnicy poniedziałkowej potyczki.
Po półtorej godzinie piłkarze wrócili do szatni. Na boisku pozostali jeszcze rekonwalescenci do których dołączył powracający do zdrowia bramkarz Cezary Miszta. Kolejny trening zaplanowano na wtorek, na godz. 11:00. Będzie on otwarty dla przedstawicieli mediów przez pierwszy kwadrans. W środę, o godz. 18:00, Wojskowi powalczą przy Łazienkowskiej o kolejne ligowe punkty ze Śląskiem Wrocław.