Plus500
43 lata od transferu „Kaki” do Manchesteru City [HISTORIA]

43 lata od transferu „Kaki” do Manchesteru City [HISTORIA]

Przy okazji czwartkowego meczu Legii w Anglii przypomnimy kulisy transferu Kazimierza Deyny do Manchesteru City, który miał miejsce nieco ponad 43 lata temu. 22 listopada 1978 roku, po kilku miesiącach negocjacji, menedżer „Kaki” Ted Miodoński doprowadził do podpisania kontraktu legionisty z MC. Anglicy za pozyskanie Deyny mieli zapłacić sto tysięcy funtów, rozegrać dwa towarzyskie spotkania z Legią, a także ufundować Wojskowym komplet sprzętu piłkarskiego firmy adidas.

Autor: Janusz Partyka

Fot. Eugeniusz Warmiński/Archiwum Legii

  • Udostępnij

Autor: Janusz Partyka

Fot. Eugeniusz Warmiński/Archiwum Legii

22 listopada 1978 roku jeden z najlepszych piłkarzy w historii klubu z Łazienkowskiej, Kazimierz Deyna, za 100 tys. funtów oraz komplet sprzętu adidasa został sprzedany do Manchesteru City. „Kaka” wylądował na lotnisku w Manchesterze z wielkimi nadziejami. Ostatecznie w barwach „The Citizens” rozegrał 38 ligowych meczów, w których strzelił 13 goli. Na negocjacje w sprawie kontraktu poleciał do Anglii kilka dni wcześniej. „19 listopada w składzie Legii na wyjazdowy mecz ze Stalą Mielec zabrakło Deyny. Początkowo kibicom musiały wystarczyć plotki i spekulacje, bo wszystko utrzymywane było w największej tajemnicy. W oficjalnym komunikacie podano, że powodem jego nieobecności była kontuzja. Nieprawda. Deyna przebywał wtedy w Anglii, gdzie dopełniał formalności związanych z transferem do Manchesteru City. Kilka lat wcześniej chciały go pozyskać największe kluby Europy, a na grę w amerykańskim Cosmosie Nowy Jork namawiał go sam Pele. Wówczas jednak legionista nie dostał zgody na wyjazd. Otrzymał ją dopiero pod koniec 1978 roku. Potem przyjechał jeszcze do Warszawy pozamykać swoje sprawy. Nazajutrz pojawił się przy Łazienkowskiej, pożegnał z kolegami, następnie z żoną Mariolą i synem Norbertem poleciał do Manchesteru. Był 22 listopada 1978 roku. W takich okolicznościach z Legią żegnał się jej najwybitniejszy piłkarz i największy ulubieniec warszawskiej publiczności” – czytamy w tekście Wiktora Bołby zamieszczonym w Księdze Stulecia Legii.

Zdjęcie

Nie ten klub i nie ta liga oraz czas zmarnowany przez kontuzje i siedzenie na ławce – tak pokrótce wspominano pobyt Kazimierza Deyny na Wyspach. Naturalnie dorobek Kazimierza Deyny w Manchesterze City jest nieporównywalny z wcześniejszymi jego osiągnięciami w Polsce, ale przez półtora roku „Kaka” był ważną postacią Manchesteru City – w 38 ligowych spotkaniach strzelił 13, często nietuzinkowych goli.

Nie ten klub i nie ta liga oraz czas zmarnowany przez kontuzje i siedzenie na ławce – tak pokrótce wspominano pobyt Kazimierza Deyny na Wyspach. Naturalnie dorobek Kazimierza Deyny w Manchesterze City jest nieporównywalny z wcześniejszymi jego osiągnięciami w Polsce, ale przez półtora roku „Kaka” był ważną postacią Manchesteru City – w 38 ligowych spotkaniach strzelił 13, często nietuzinkowych goli. „Dość zabawnie, szczególnie w kontekście dzisiejszych wydatków klubu w Eastlands wyglądała kwota za jaką City wykupili Deynę z Legii Warszawa. Na tamte czasy jednak 100 tys. funtów były kwotą zawrotną, w dodatku City obiecali, że dwukrotnie przyjadą do Polski na mecz towarzyski, a także przekazali komplet sprzętu adidasa. Kazimierz Deyna grał w Manchesterze w latach 1978-1981, a w tym czasie City bronili się przed spadkiem z First Division jak wtedy zwano pierwszą ligę piłkarską w Anglii. O dziwo nie miała ona w tym czasie zbyt wielkiej renomy, co można wywnioskować choćby z wywiadów przeprowadzanych z samym Kazimierzem Deyną, choć sam zawodnik podkreślał, że była to w owym czasie być może najtrudniejsza liga świata” – czytamy na stronie manchestercity.pl.

Zdjęcie

W roku 1974 Polacy zajęli trzecie miejsce na mistrzostwach świata, a jej kapitana Kazimierza Deynę uznano - obok Franza Beckenbauera i Johanna Cruyffa – za trzeciego piłkarza Europy. Dziś naturalną koleją rzeczy byłby transfer do wielkiego zagranicznego klubu, a sam zawodnik mógłby przebierać w niebotycznych ofertach kontraktowych. Deyna takie propozycje miał, ale w latach 70. ówczesne władze uniemożliwiały wyjazdy piłkarzy z kraju.

W roku 1974 Polacy zajęli trzecie miejsce na mistrzostwach świata, a jej kapitana Kazimierza Deynę uznano - obok Franza Beckenbauera i Johanna Cruyffa – za trzeciego piłkarza Europy. Dziś naturalną koleją rzeczy byłby transfer do wielkiego zagranicznego klubu, a sam zawodnik mógłby przebierać w niebotycznych ofertach kontraktowych. Deyna takie propozycje miał, ale w latach 70. ówczesne władze uniemożliwiały wyjazdy piłkarzy z kraju. „Kaka” miał ponoć propozycje gry w Realu Madryt, AC Milan, Bayernie Monachium, Monaco czy AS Saint Etienne. Spośród piłkarzy kadry Kazimierza Górskiego jako pierwszy wyjechał - do FC Nantes - Robert Gadocha, później (w 1975 roku) zgodę na wyjazd otrzymał Włodzimierz Lubański. Gros wyjazdów reprezentantów Polski nastąpił dopiero po mundialu w 1978 roku. Na transfer załapał się wówczas i Deyna, który podpisał wspomniany kontakt z Machesterem City. W ostatnim tygodniu listopada 1978 roku Kazimierza Deynę z żoną Mariolą i synem Norbertem na lotnisku Ringway przywitali liczni dziennikarze oraz fani angielskiego klubu.

Zdjęcie

Debiut Deyny na Maine Road oglądało 38,5 tys. widzów. Premiera nie wypadła okazale, bo gospodarze z nową gwiazdą w pierwszym składzie przegrali 1:2 z Ipswich Town. Nie zmienia to jednak faktu, że Polak został drugim piłkarzem z Europy Wschodniej, który zagrał w lidze angielskiej.

„Debiut Deyny na Maine Road oglądało 38,5 tys. widzów. Premiera nie wypadła okazale, bo gospodarze z nową gwiazdą w pierwszym składzie przegrali 1:2 z Ipswich Town. Nie zmienia to jednak faktu, że Polak został drugim piłkarzem z Europy Wschodniej, który zagrał w lidze angielskiej. Pierwszym był Jugosłowianin Ivan Golac, który kilka tygodni wcześniej przeszedł z Partizana Belgrad do Southampton. - Byłem jeszcze graczem rezerw, gdy Deyna przechodził do naszego klubu. Dla mnie, młodego chłopaka, podpatrywanie jego gry, a potem trenowanie i wspólne występy były wielkim przeżyciem - wspomina Alex Williams, były kolega z drużyny. - Wszystko co robił na boisku charakteryzowało się niepowtarzalnym stylem i klasą. Choć wydawało się, że gra wolno, to było tylko złudzenie, bo jego mózg podczas meczu podejmował decyzje błyskawicznie - dodaje. Pierwszego gola dla Manchesteru City Polak strzelił w pierwszym i jedynym spotkaniu dla tego klubu w europejskich pucharach. 20 marca 1979 roku w ćwierćfinale Pucharu UEFA angielski klub odpadł z późniejszym zwycięzcą rozgrywek, Borussią Moenchengladbach. Deyna, który ten mecz zaczął na ławce rezerwowych, popisał się przepięknym strzałem z woleja. Gdy miesiąc później menedżer Tony Book w końcu zaczął wystawiać go w pierwszej jedenastce, ten odwdzięczył mu się sześcioma golami w siedmiu ostatnich meczach ligowych. Te bramki mocno przyczyniły się do utrzymania się klubu w angielskiej ekstraklasie. (...) Przez pierwsze dwa lata w Anglii Deyna grał średnio w co drugim spotkaniu. W sezonie 1978/79 wystąpił w 17 meczach na 34 możliwe, a w 1979/80 - w 24 z 47 gier. W obu sezonach strzelił też po sześć goli w lidze. Najbardziej prestiżową z nich zdobył 13 października 1979 r. Na Maine Road przyjechał Nottingham Forest słynnego menedżera Braina Clougha. To był zespół, który właśnie zdobył, a rok później miał obronić Puchar Europy. 'Kaka' strzelił jedynego gola meczu i wprawił w ekstazę prawie 42 tys. kibiców Machesteru City. Ostatnią bramkę dla 'The Citizens' Deyna strzelił w kwietniu 1980, gdy w meczu przeciw Bristol City dobił do pustej bramki piłkę odbitą przez bramkarza. Wtedy już jednak gra w Anglii wyraźnie go nie bawiła. (...) W sezonie 1980/81 Deyna zagrał zaledwie w dwóch meczach. Następca Allisona, John Bond, nie dał Polakowi ani jednej szansy! Ostatni raz wybiegł na boisko w koszulce Manchesteru City 11 października 1980 roku przeciw West Bromwich Albion. W sumie wystąpił w 43 meczach dla angielskiego klubu - 38 w ekstraklasie, dwóch w Pucharze Anglii, dwóch w Pucharze Ligi Angielskiej i jednym w Pucharze UEFA” – czytamy w materiale poświęconym grze Deyny w Anglii na portalu gazeta.sport.pl, w którym wykorzystano także fragmenty książek Stefana Szczepłka „Deyna” i „Moja historia futbolu” oraz strony deyna.info.

Zdjęcie

W styczniu 1981 roku Deyna zamienił Wyspy Brytyjskie na USA, gdzie podpisał umowę z San Diego Sockers.

W styczniu 1981 roku Deyna zamienił Wyspy Brytyjskie na USA, gdzie podpisał umowę z San Diego Sockers. „Niczego w życiu nie żałuję. Chciałem grać w lidze angielskiej to grałem. A że tamtejsi trenerzy mieli inny ogląd na piłkę niż ja, to już nie moja wina. Nie narzekam na swój los, sportowo osiągnąłem w życiu prawie to, co sobie zakładałem. Kilka trofeów i zaszczytów było nieosiągalnych, ale mam ze swojej kariery dość satysfakcji” - mówił „Kaka” podczas jednego z wywiadów podczas gry w Stanach Zjednoczonych.

Zdjęcie
Udostępnij

Autor

Janusz Partyka

16razyMistrz Polski
19razyPuchar Polski
4razySuperpuchar Polski
pobierz oficjalną aplikację klubu
App StoreGoogle PlayApp Gallery
© Legia Warszawa S.A. Wszelkie prawa zastrzeżone.