Plus500
Czesław Michniewicz: Ten wynik niczego nie przesądza

Czesław Michniewicz: Ten wynik niczego nie przesądza

Trener Czesław Michniewicz odpowiedział na pytania po zremisowanym 1:1 meczu z GNK Dinamo w 3. rundzie el. Ligi Mistrzów UEFA.

Autor: Przemysław Gołaszewski

Fot. Mateusz Kostrzewa

  • Udostępnij

Autor: Przemysław Gołaszewski

Fot. Mateusz Kostrzewa

Trener Czesław Michniewicz odpowiedział na pytania po zremisowanym 1:1 meczu z GNK Dinamo w 3. rundzie el. Ligi Mistrzów UEFA.

 

- Za nami pierwszy mecz. Wynik oddaje przebieg spotkania, obie drużyny miały swoje okazje. Dinamo miało przewagę, ale my też potrafiliśmy przeprowadzić składne akcje. Zwłaszcza, że murawa nie była najlepsza. W Warszawie pod tym względem będzie dużo lepiej.

 

- Straciliśmy bramkę, którą trudno było wybronić. Fantastyczne dośrodkowanie na drugie piętro i rozpędzony Bruno Petković, którego nie udało się zatrzymać. Dokoniśmy zmiany, przeszliśmy na ustawienie 3-5-2. Wejście Ernesta Muciego i Tomasa Pekharta było kluczowe. Ernest fantastycznie uderzył ze swojego ulubionego miejsca. Remis niczego nie przesądza i niczego nie zapewnia, ale daje dobrą zaliczkę przed rewanżem. 

 

- Mamy być zadowoleni po drugim meczu. Mamy satysfakcję, ale przede wszystkim jest to satysfakcja zawodników, że zrealizowali plan. Wiele się namęczyliśmy, to był trudny mecz. Zaprezentowaliśmy żelazną dyscyplinę. Fantastycznie zagrał Bartosz Slisz i Andre Martins. Musieli pokryć całą szerokość boiska. Na pochwałę zasłużyli wszyscy nasi piłkarze. Sposób gry, który przepracowaliśmy przed meczem dał nam wynik, który otwiera sprawę awansu i w Warszawie wszystko się rozstrzygnie. 

 

- Gdy okazało się, że możemy trafić na GNK Dinamo, zerknąłem na ich kadrę. Mieli 48 zawodników na kontraktach i dopiero po okresie przygotowawczym zdecydowali, kto ma być w ostatecznej kadrze. Ich kadra liczy teraz ponad 30 zawodników. Dinamo przełożyło swój mecz ligowy mimo tak szerokiego składu. My również chcieliśmy przełożyć spotkanie, ale ekstraklasa odmówiła. Jesteśmy przed wielką szansą. Na pewno w sobotnim meczu nie wystawię nikogo, kto dziś zagrał. Nie będzie to dla nas dobre, bo wiemy jak się skonczył mecz w Radomiu. Uważam, że dla dobr polskiej piłki sobotni mecz ligowy powinien zostać przełożony. Dziś Andre nadawał się do zmiany, ale nie mieliśmy kogo wstawić. Pięć minut przed końcem domagał się zmiany, ale nie mieliśmy takiej możliwości. Dla wspólnego dobra spotkanie powinno być przełożone, wiem że Zagłębie nie będzie robiło z tego problemu. Trener Żuraw grał w poprzednim sezonie w europejskich pucharach i rozumie tę sytuację. 

 

- Doskonale rozumiem położenie Tomasa Pekharta. Miesiąc nie było go z nami, nie jest jeszcze w optymalnej dyspozycji. Rozmawialiśmy w tygodniu, przedstawiłem mu swoje oczekiwania. Będziemy rotować składem. Dziś bardziej pasowali nam mobilni piłkarze, tacy jak Mahir Emreli czy Rafael Lopes. Chcemy Tomasa odpowiednio przygotować i pewnie z Zagłębiem też dostałby swoje minuty. Moja rola polega na tym, żeby pewne decyzje tłumaczyć, ale też nie chcę tego tłumaczyć co tydzień. 

 

- Myślę, że to nie czas i miejsce, aby rozmawiać o transferach z klubu. Liczę na to, że ktoś do nas dołączy. Potrzebujemy zawodników. Mieliśmy spotkanie z prezesem, ale było to ogólne spotkanie o sytuacji w klubie, nie o transferach. Wiem, że dyrektor sportowy pracuje nad kilkoma nazwiskami. Jeśli te nazwiska będą realne, dopiero wtedy włączam się w akcję.

 

- Ernest Muci dojrzewa. Jest zupełnie innym zawodnikiem niż zimą. Zmężniał, wcześniej grał piłkę młodzieżową. Fajnie się rozwija, jest cierpliwy i pracowity. Fakt, że gramy w pucharach i w lidze jest dla niego zbawienny, bo będzie dostawał swoje szanse. Formacja 3-5-2 to jego formacja, najlepiej czuje się podwieszony pod napastnikiem. Dziś tak właśnie zagrał i był bardzo groźny. 

 

- Chciałbym powiedzieć jeszcze kilka słów o Maiku Nawrockim. Wszedł w trudnym momencie i spisał się bardzo dojrzale. Ma ogromny potencjał, potrafi grać w ustawieniu z trójką i czwórką obrońców. Zastanawialiśmy się nad nim i nad Mateuszem Hołownią. Przed oczami mam fantastyczny wślizg, który wykonał w końcówce. Trzeba go pochwalić, bo to bardzo młody zawodnik, któr zaczyna swoją przygodę. Wczoraj zdecydowaliśmy, że zagra Maik. Dysponuje on czystym odbiorem, stąd nasza decyzja. Wygrał mnóstwo pojedynków główkowych, wiedzieliśmy, że będzie musiał rywalizować w powietrzu z Bruno Petkoviciem i Maik w tym elemencie spisał się bardzo dobrze.

Udostępnij

Autor

Przemysław Gołaszewski

16razyMistrz Polski
19razyPuchar Polski
4razySuperpuchar Polski
pobierz oficjalną aplikację klubu
App StoreGoogle PlayApp Gallery
© Legia Warszawa S.A. Wszelkie prawa zastrzeżone.