
Debiut Artema Shabanova w Legii
Cztery treningi z nowym zespołem i debiut przy pierwszej możliwej okazji. Jak poradził sobie Artem Shabanov w swoim pierwszym spotkaniu w barwach Wojskowych?
Autor: Mateusz Okraszewski
Fot. Mateusz Kostrzewa
- Udostępnij
Autor: Mateusz Okraszewski
Fot. Mateusz Kostrzewa
Artem Shabanov pojawił się na placu gry na początku drugiej połowy spotkania. Ukrainiec zastąpił Pawła Wszołka i był ustawiony w trójce stoperów, po lewej stronie boisku.
W ciągu drugich 45. minut Shabanov zaprezentował się naprawdę solidnie. Ukrainiec nie miał wielu okazji na pokazanie swoich umiejętności, ale potrafił pewnie interweniować w stykowych momentach. 28-latek dobrze radził sobie w pojedynkach jeden na jednego, nie dając ograć się piłkarzom z Płocka. Bardzo dobrze kilkukrotnie interweniował również głową. Defensor potrafił napędzić akcję dokładnym podaniem wszerz boiska i skutecznie współpracował z Filipem Mladenoviciem. Widać, że Ukrainiec ma dobrze ułożoną lewą stopę. Na minus można zapisać kilka niepotrzebnych wybić poza boisko. W czasie spotkania pojawiały się sytuacje, w których obrońca wolał bezpiecznie wybić piłkę poza plac, zamiast spokojniej ją rozegrać. Nie mniej jednak, debiut Shabanova można zapisać na plus, a po piłkarzu widać spore umiejętności. Podobne zdanie o 28-latku miał trener Czesław Michniewicz.
- Debiut Shabanova? Znam tego piłkarza i obserwowałem wiele jego spotkań. Nie zaskoczył mnie ani na plus, ani na minus. Cieszę się, że pokazał swoją stabilność i dobrą grę, którą mieliśmy okazję zobaczyć już w sparingu przeciwko nam. Dał dużo spokoju i dobre wprowadzanie piłki. W nowym ustawieniu, które preferujemy od kilku spotkań, bardzo ważne jest to, aby po lewej stronie bloku defensywnego występował piłkarz lewonożny. Nie chcieliśmy prosto z lotniska wstawiać go do pierwszego składu, dając mu czas na poznanie klubu i zawodników. Sytuacja w dzisiejszym meczu zmieniła się jednak na tyle diametralnie, że uznaliśmy wprowadzenie Artema za konieczność. Pokazał na co go stać i cieszę się, że jest tutaj z nami - podsumował trener warszawian.
Autor
Mateusz Okraszewski