Edward Iordănescu: DNA Legii prowadzi do tego, aby zawsze wygrywać
Trener Legii Warszawa odpowiedział na pytania dziennikarzy przed rewanżowym meczem ze szkockim Hibernian.
Autor: Mateusz Okraszewski
- Udostępnij
Autor: Mateusz Okraszewski
Trener Legii Warszawa odpowiedział na pytania dziennikarzy przed rewanżowym meczem ze szkockim Hibernian.
Przed nami bardzo ważny mecz – dla nas i dla klubu; bycie i gra w Europie są niezwykle istotne. Rozegraliśmy już siedem spotkań w eliminacjach – pięć z nich wygraliśmy, jeden zremisowaliśmy i tylko jeden przegraliśmy, lecz to wciąż nie dało nam gwarancji gry w Europie. Przed nami wielkie wyzwanie i ważny cel; najistotniejsze jest dla mnie to, abyśmy wyszli na boisko z odpowiednim nastawieniem mentalnym, ponieważ nic nie jest jeszcze przesądzone. Szanse oceniam na 50 do 50; mecz w Szkocji zakończył się wynikiem 2:1, choć mogliśmy wygrać wyżej, a nawet gdybyśmy tam triumfowali 3:0, to rewanż i tak pozostałby sprawą otwartą. Moja wielka prośba – chcemy wygrać ten mecz i jestem pewien, że nie będzie to proste; musimy być dobrze przygotowani mentalnie. Zwycięstwo ponownie zagwarantuje Legii grę w Europie; jeśli pragniesz osiągnąć duży cel, musisz równie wiele z siebie dać. Musimy być uważni w defensywie, skutecznie oddalać zagrożenie, pozostawać skoncentrowani i zdyscyplinowani; trzeba grać odpowiedzialnie. Hibernian na wyjeździe potrafił zremisować z Midtjylland, a także pokonać w Serbii Partizan; jestem jednak pozytywnie nastawiony i pewny siebie, ponieważ ufam moim zawodnikom, sztabowi i pracy, którą wspólnie wykonujemy. Awans jest konieczny z kilku przyczyn – pierwszą są kwestie finansowe dla klubu, drugą kibice, którzy będą nas wspierać zarówno na stadionie, jak i przed telewizorami; musimy dać z siebie wszystko. DNA Legii prowadzi do tego, aby zawsze wygrywać, a ja osobiście mam podobną mentalność.
Nie jest łatwo komentować wszystkie kwestie przed takim spotkaniem; Moriego z nami już nie ma i nie będzie, natomiast Janek jest w drużynie i stanowi jedno z rozwiązań na jutrzejszy mecz, dlatego chcę, aby skupił się wyłącznie na tym spotkaniu. Niektóre szczegóły dotyczące odejścia Moriego mają znaczenie; był on niezwykle ważnym i jakościowym zawodnikiem, który osiągnął znakomite wyniki w poprzednim sezonie, a choć teraz miał gorszy okres, to istniały ku temu powody. Nie miał bowiem przerwy letniej ze względu na zgrupowanie kadry narodowej, a do Legii przyleciał bez odpoczynku, przy czym pozostawał w pełni zaangażowany, a ja korzystałem z niego w większości spotkań. W pewnych momentach sam przyznał, że czuje się zmęczony; chciałem zaproponować mu chwilę wolnego, lecz nasz kalendarz był bardzo napięty. Z mojego doświadczenia wynika, że jeśli zawodnik z Japonii mówi, iż jest zmęczony, to jest praktycznie na granicy wyczerpania; Japończycy to ludzie niezwykle zaangażowani i walczący do końca, wiem to, ponieważ miałem już okazję z nimi pracować. Wiedzieliśmy o zainteresowaniu Blackburn od około miesiąca, a zawodnik również, co także miało wpływ na jego dyspozycję; prawda jest taka, że oferta była dla niego znakomita finansowo i stanowiła duży krok w jego karierze. Znając jego emocjonalność, wiedziałem, że sytuacja rzutuje na jego grę; miałem przeczucie, że gdyby otrzymał trochę odpoczynku, byłby w stanie dać Legii tak wiele jak w zeszłym sezonie. Straciliśmy piłkarza niezwykle wartościowego i nie sądzę, aby był trener, który czuje się szczęśliwy po odejściu tak istotnego zawodnika, jednakże musimy skupić się na jutrze i ponownie wprowadzić Legię do Europy. Zarząd zawsze zna moją opinię w kwestii transferów przychodzących i wychodzących; mamy jasno sprecyzowane cele i potrzebujemy odpowiednio szerokiej kadry.
Zazwyczaj w polskiej prasie komentuję to, co pojawia się w mediach rumuńskich; możemy się spotkać i porozmawiać o moich oczekiwaniach oraz granicach, które stawiam. Od momentu, kiedy przyszedłem do Legii, jestem całkowicie skoncentrowany na celach; najpierw wprowadźmy Legię do Europy, a potem będziemy dyskutować. Rumuńska prasa ma do mnie szacunek i pamięta, że byłem selekcjonerem kadry narodowej; interesuje się moją pracą i wiem, że kiedy odnosimy dobre wyniki, to są z tego dumni.
Saga transferowa Janka ciągnie się od około miesiąca; to bardzo młody, ale jednocześnie odpowiedzialny i dojrzały zawodnik, z którego postawy jestem zadowolony i któremu ufam w stu procentach. Gdybym wybierał jedenastkę pod dyktando mediów i spekulacji, prawdopodobnie sam musiałbym wyjść na boisko, ponieważ nie miałbym kim grać; ufam jednak moim piłkarzom i wiem, że dadzą z siebie wszystko, podobnie jak ja daję z siebie wszystko. To również część mojej pracy; zdaję sobie sprawę, że okno transferowe zbliża się do końca, i cieszę się, że wkrótce nie będę musiał zajmować się tą przestrzenią, a będę mógł wreszcie skupić się wyłącznie na piłce.
Jestem trenerem od piętnastu lat i przez ten czas realizowałem wiele celów, zdobywałem trofea, walczyłem o mistrzostwo, puchary czy mistrzostwo Europy; prowadzenie kadry narodowej wiązało się również z ogromną odpowiedzialnością. Moje intencje zawsze były przejrzyste, a ludzie w kadrach i klubach wiedzieli, czego oczekuję, co akceptuję, a czego nie; w Legii także wszyscy znają moje zasady. Jutro chcę awansować do Europy, a później walczyć o mistrzostwo; tego chcę ja, tego chcą kibice i na to zasługują. Musimy mieć pełną kadrę, aby być elastyczni; choć nie pracowałem jeszcze z nim, to znam go bardzo dobrze, ponieważ był prowadzony w klubie, w którym również pracowałem. Wszyscy dostrzegali w nim potencjał; na początku w Sparcie grał dobrze, jest reprezentantem kraju, występował w Europie i ma jakość. Jeśli my i drużyna pomożemy mu się zaaklimatyzować i damy mu zaufanie, jestem przekonany, że szybko to pokaże.
Mam nadzieję, że Rasza i Claude wkrótce wrócą; ich nieobecności trochę się przedłużają, a ja chciałbym mieć ich do dyspozycji jak najszybciej, ponieważ są bardzo ważnymi piłkarzami. Nie mogę jednak przyspieszyć kwestii medycznych, bo istnieje ryzyko, że zniszczymy efekty dotychczasowej pracy; są jednak blisko powrotu do treningów.
Rywale wierzą, że mogą awansować; zdobyli bramkę w końcówce, która przywróciła ich do gry. Mają potencjał w meczach wyjazdowych, dysponują jakością, zaangażowaniem i atutami fizycznymi; mogą sprawić nam problemy. Dlatego cieszę się, że moi zawodnicy mają pozytywne nastawienie i wierzą w awans, lecz jutro musimy udowodnić to na boisku.
To była część naszej analizy; musimy być czujni od pierwszych minut. Przewidywaliśmy, że tak może się rozpocząć mecz, ponieważ widzieliśmy podobne spotkania rywali. Gramy jednak przed naszymi kibicami; ten początek w Szkocji nie był dla nas zaskoczeniem. Jestem zadowolony, jak zareagowaliśmy na pressing; przejęliśmy kontrolę i graliśmy swoją piłkę. Zdobyliśmy dwie bramki, byliśmy lepsi we wszystkich statystykach i mieliśmy szanse na kolejne gole – świetne okazje mieli Wahan i Jean-Pierre, a także bramkę zdobył Bartosz Kapustka, lecz nie została uznana. Żałujemy końcówki; gdybym miał wyciąć jakieś fragmenty, byłyby to pierwsze siedem minut i ostatnie chwile spotkania.
Rywale mają piłkarzy o wysokiej jakości, takich jak Kieron Bowie czy Martin Boyle; w każdej chwili mogą odmienić losy meczu. Posiadają indywidualne atuty, które mogą dać im przewagę, dlatego musimy być mądrzy i skoncentrowani, unikając momentów, w których mogą nam zagrozić. Dysponują mocnym i intensywnym składem, ale potrafią też grać pragmatycznie, często posyłając długie, bezpośrednie piłki; poziom europejskich rozgrywek wymaga pełnej gotowości i nie mam wątpliwości, że nie znaleźli się tutaj przypadkiem.
Autor
Mateusz Okraszewski