- Piłka nożna
- Historia
- Pierwsza drużyna
- PKO Ekstraklasa
- Puchar Polski
- GKS Katowice
- Legia - GKS
- Wspomnienie
- Wideo
- Video
Legia Warszawa - GKS Katowice historycznie. Ciężkie przeprawy z GieKSą
Historia potyczek warszawskiej Legii z GKS-em Katowice sięga lat 60. XX wieku. Od tamtej pory obie jedenastki mierzyły się ze sobą 77-krotnie, a większość z tych spotkań niosła za sobą wiele emocji. Dzisiaj cofamy się m.in. do roku 1997, aby przybliżyć Wam historię zdobytego przez Wojskowych Pucharu Polski, po pokonaniu w finale właśnie zespołu z Górnego Śląska. W lidze GieKSa zawsze stawiała legionistom wysoko poprzeczkę.
Autor: Janusz Partyka
Fot. Mateusz Kostrzewa, Janusz Partyka, Eugeniusz Warmiński/Archiwum Legii
- Udostępnij
Autor: Janusz Partyka
Fot. Mateusz Kostrzewa, Janusz Partyka, Eugeniusz Warmiński/Archiwum Legii
Historia potyczek warszawskiej Legii z GKS-em Katowice sięga lat 60. XX wieku. Od tamtej pory obie jedenastki mierzyły się ze sobą 77-krotnie, a większość z tych spotkań niosła za sobą wiele emocji. Dzisiaj cofamy się m.in. do roku 1997, aby przybliżyć Wam historię zdobytego przez Wojskowych Pucharu Polski, po pokonaniu w finale właśnie zespołu z Górnego Śląska. W lidze GieKSa zawsze stawiała legionistom wysoko poprzeczkę.
W drodze do finału tamtej edycji Wojskowi, prowadzeni wówczas przez jednego z członków legendarnej drużyny Jaroslava Vejvody i Edmunda Zientary – Władysława „Lachę” Stachurskiego, musieli pokonać cztery przeszkody.
Dość niespodziewanie najtrudniejszą z nich okazała się ta pierwsza – Jeziorak Iława, z którym Legia Warszawa spotkała się w IV (pierwszej, w której występowała) rundzie rozgrywek. Grający na własnym boisku II-ligowiec postawił warszawskiej drużynie trudne warunki. Pomimo dość szybko zdobytej bramki przez Piotra Mosóra, mecz w regulaminowym czasie gry zakończył się remisem 1:1 i do rozstrzygnięcia rywalizacji potrzebna była dogrywka. W niej popisał dał młodziutki Marcin Mięciel, który dwukrotnie zdołał pokonać bramkarza gospodarzy, ustalając wynik spotkania na 3:1 dla legionistów.
W V rundzie na Legię czekał już odwieczny historycznie rywal – Górnik Zabrze. Śląski zespół przyjechał do Warszawy pełen nadziei na dobry wynik i wyeliminowanie Wojskowych z rozgrywek o prestiżowe trofeum. Spotkanie było wyrównane, jednak dzięki bramce „do szatni”, jaką strzelił Dariusz Solnica, zakończyło się zwycięstwem legionistów.
Następnie na mecz ćwierćfinałowy do Warszawy przyjechała Pogoń Szczecin. Tym razem obyło się bez emocji. Legioniści świetnie rozpoczęli spotkanie, gdy w czwartej minucie wynik otworzył Tomasz Sokołowski. Kolejne bramki były już kwestią czasu, padły jednak dopiero w drugiej połowie. Dwukrotnie trafił Cezary Kucharski, a autorem ostatniego trafienia - z rzutu karnego - był Dariusz Czykier. Legia tego dnia nie pozostawiła rywalowi wielkich szans. Portowcy zdołali odpowiedzieć tylko jednym golem. Wynik 4:1 i półfinał dla Legii Warszawa stał się faktem.
Półfinałowym przeciwnikiem Legii była jedna z rewelacji rozgrywek – Odra Wodzisław Śląski. Spotkanie zapowiadało się niezwykle interesująco, jednak legioniści dzięki dwóm bramkom w pierwszej połowie udowodnili, że są w stanie poradzić sobie z presją i dwoma bramkami rozstrzygnęli losy meczu. W drugiej połowie Dariusz Czykier podwyższył wynik meczu na 3:0 i wprowadził Legię do finału rozgrywek.
Finałowe spotkanie było dla legionistów świetną okazją do rehabilitacji, po tym jak wcześniej przegrali oni z Widzewem Łódź walkę o prymat w lidze. Ponadto, było rewanżem za starcie na tym samym poziomie dwa lata wcześniej. Wówczas decydujące o losów Pucharu spotkanie rozegrano w Warszawie i legioniści po golach Pisza i Podbrożnego wygrali je 2:0.
Dwa lata później zmieniła się arena rywalizacji – tym razem piłkarze zagrali w Łodzi, nie zmienił się za to rezultat. Legioniści prowadzenie objęli w 41. minucie. Wówczas z lewej strony dośrodkował Paweł Skrzypek i Sylwester Czereszewski mocnym strzałem głową pokonał Mariusza Luncika. W drugiej połowie Legia nie pozwoliła GKS-owi na rozwinięcie skrzydeł, a dodatkowo w samej końcówce spotkania sama pokusiła się o bramkę, która rozwiała wszelkie wątpliwości, co do zwycięzcy. Wówczas po zamieszaniu i rykoszecie w polu karnym piłkę przejął Tomasz Sokołowski i mocnym strzałem pod poprzeczkę umieścił piłkę w siatce. Po meczu trofeum piłkarzom wręczał prezydent Aleksander Kwaśniewski. Kolejny raz Puchar Polski pojechał do stolicy!
/777cab38-18b4-4ae2-a11e-6a134a8542ab/1745482362_1985_10_legia_gks_katowice_EW_017.jpg)
Ogółem w całej historii rywalizacji warszawsko-katowickiej piłkarze obydwu drużyn rywalizowali 77 razy. 35-krotnie zwyciężała Legia, 21 spotkań zakończyło się remisem, także 21-krotnie lepsi okazywali się rywale (bilans bramek 104:74 na korzyść warszawian). W Ekstraklasie odbyły się 63 mecze - 28 z nich wygrali Wojskowi, w 19 padł remis, a 19-krotnie górą była GieKSa (gole 89:64). W Katowicach ogółem odbyło się 36 spotkań - 11 razy górą była Legia, 14-krotnie drużyny dzieliły się punktami, także 11 razy triumfowali katowiczanie (bilans goli 51:44 dla Legii).
Przez długi czas katowiczanie byli bardzo niewygodnym rywalem dla Legii, szczególnie w rywalizacji w latach 80. i 90., kiedy to prezentowali fizyczny i dość siermiężny futbol. W spotkaniach padało zazwyczaj mało bramek, a o zwycięstwie którejś z drużyn często decydowało jedno trafienie. Do historii przeszły m.in. mecze Legii z GKS w finałach rozgrywek Turnieju Tysiąca Drużyn, kiedy to w ciągu siedmiu lat obydwie drużyny spotykały się tam aż czterokrotnie. Najpierw w sezonie 1989/90 legioniści pokonali w finale PP katowiczan 2:0, by rok później ulec GKS-owi 0:1. W sezonach 1994/95 i 1996/97 w meczach o to trofeum Wojskowi zwyciężali rywali z Bukowej dwukrotnie wynikiem 2:0. Solidna katowicka drużyna miała w tamtym okresie wielu graczy, którzy byli wyróżniającymi się zawodnikami zarówno w Ekstraklasie, jak i w reprezentacji Polski. Mowa m.in. o Januszu Jojce, Romanie Szewczyku, Piotrze Piekarczyku, Piotrze Świerczewskim, Januszu Nawrockim, Mirosławie Kubisztalu, Kazimierzu Węgrzynie, Adamie Ledwoniu, Sławomirze Wojciechowskim, Jerzym Brzęczku, Bartoszu Karwanie czy Janie Furtoku.
W lidze także byliśmy śwadkami wielu zaciętych i pamiętnych potyczek, jak GKS - Legia (0:4 w 1967 r.), Legia - GKS (3:2 w 1970 r.), Legia - GKS (4:2 w 1983 r.), GKS - Legia (0:5 w 1996 r.), GKS - Legia (3:3 w 2002 r.), GKS - Legia (2:4 w 2004 r.) czy Legia - GKS (3:1 w 2025 r.).
W 2005 roku piłkarze z Katowic spadli z Ekstraklasy. Wrócili do niej po 19 latach, w roku 2024. W pierwszym jesiennym spotkaniu rozegranym 27 października, legioniści pokonali „GieKSę” przy Łazienkowskiej 4:1. Pierwsi do siatki trafili goście (Adam Zrelak w 25. minucie), ale Wojskowi wzięli się do roboty i szybko odrobili straty. Jeszcze przed przerwą do siatki Dawida Kudły trafili Steve Kapuadi (28.) i Kacper Chodyna (45.). Po zmianie stron podopieczni trenera Goncalo Feio dołożyli jeszcze dwa gole (Arkadiusz Jędrych w 60. gol samobójczy i Rafał Augustyniak w 65.) i mecz ostatecznie zakończył się zwycięstem Wojskowych 4:1.
W ostatnim spotkaniu obydwu drużyn rozegranym w Katowicach, górą byli Wojskowi, którzy - po golach Claude'a Goncalvesa (15.), Illii Shkuryna (18.) i Marca Guala (90.) - pewnie pokonali gospodarzy 3:1. Skrót i gole z tego spotkania znajdują się TUTAJ , w TYM miejscu możecie obejrzeć kulisy. Podobnym rezultatem zakończyło się ostatnie starcie przy Łazienkowskiej. W tym dramatycznym i emocjonującym spotkaniu do 90. minuty utrzymywał się remis 1:1. W 91. gola na 2:1 dla Wojskowych strzelił Artur Jędrzejczyk, na 3:1 zaś w doliczonym czasie trafił Ryoya Morishita.
Jak będzie w 78. konfrontacji warszawsko-katowickiej? Początek meczu na Górnym Śląsku w piątek, 13 lutego, o godz. 20:30.
Autor
Janusz Partyka





