- Piłka nożna
- Pierwsza drużyna
- Liga Konferencji UEFA
- Legia - Lincoln Red Imps
- Lincoln Red Imps FC
- Inaki Astiz
- Konferencja prasowa
- Rozmowa
- Wypowiedź
- Wideo
- Video
Inaki Astiz: To zwycięstwo dedykujemy Panu Rzymkowi [WIDEO]
Szkoleniowiec Legii Warszawa Inaki Astiz odpowiedział na pytania dziennikarzy po meczu z gibraltarskim Lincoln Red Imps FC.
Autor: Mateusz Okraszewski
Fot. Mateusz Kostrzewa
- Udostępnij
Autor: Mateusz Okraszewski
Fot. Mateusz Kostrzewa
Szkoleniowiec Legii Warszawa Inaki Astiz odpowiedział na pytania dziennikarzy po meczu z gibraltarskim Lincoln Red Imps FC.
- Chciałem spędzić trochę czasu z zespołem i z Panem Rzymkiem, który był z nami przez 12 lat. To zwycięstwo dedykujemy jemu. Od jutra będziemy rozmawiać i się zastanawiać, co dalej. Na pewno wtedy będziemy mądrzejsi. W tym czasie, w którym byłem pierwszym trenerem, wiedziałem, że mogę nie być gotowy na 100%. Przeprowadziłem wiele rozmów. Cieszę się z czasu, który przeżyłem tutaj jako pierwszy trener. Od początku do końca dawałem z siebie wszystko, aby drużyna i ludzie dookoła mieli zapewnione najlepsze warunki. Krok po kroku patrzę na przyszłość. Najważniejsze jest to, aby cieszyć się i być szczęśliwym z tego, co robisz. Nie mam na ten moment ambicji, aby już teraz być pierwszym trenerem. Patrzę na to krok po kroku. Zobaczymy, co przyniesie przyszłość.
- Nie miałem obaw, ale patrząc na ostatnie wyniki – różnie mogło być. Cały czas naciskałem, że idziemy po drugą, trzecią, czwartą bramkę. Wiedziałem, że wtedy piłkarze będą pewniejsi siebie, będą cieszyć się grą. Jedna sytuacja mogła skomplikować mecz. W przerwie o tym rozmawialiśmy. Nie jestem zadowolony, że straciliśmy gola. Cieszę się, że wygraliśmy dla Pana Rzymka i mogliśmy dać mu trochę radości.
- Mecze z Samsunsporem i Celje były kluczowe, aby walczyć o więcej. Być może też w lidze to wszystko potoczyłoby się inaczej. W meczu z Samsunsporem mogliśmy wygrać. Z Celje kreowaliśmy sobie wiele sytuacji i zagraliśmy jedno z najlepszych spotkań. Te dwa mecze mogły mieć wpływ na zawodników. Prezentowaliśmy się wówczas dobrze, ale wyniki nie były satysfakcjonujące. Dzisiaj byłem od początku spokojny. Wiedziałem, że jeżeli będziemy wykonywać dobrze proste rzeczy, to wygramy. Rywale mają na wyjeździe sporo problemów, sami mi to mówili w prywatnych rozmowach. Ten zły okres był lekką niewiadomą. Chcieliśmy zakończyć ten rok z wygraną, bo była ona ważna w sferze mentalnej. Czas na ciężką pracę, koncentrację. Musimy krok po kroku iść do góry.
Autor
Mateusz Okraszewski





