Plus500
Kandydat na piłkarza: Patryk Pierzak

Kandydat na piłkarza: Patryk Pierzak

W nowym cyklu „Kandydat na piłkarza" przybliżamy sylwetki młodych talentów naszej Akademii. W tym odcinku porozmawialiśmy z Patrykiem Pierzakiem, pomocnikiem Legii U18.

Autor: Jakub Wydra/akademia.legia.com

Fot. Aleksandra Wór

Główny sponsor Plus500
  • Udostępnij

Autor: Jakub Wydra/akademia.legia.com

Fot. Aleksandra Wór

Patryk Pierzak (rocznik 2003) gra w Legii od 2012 roku, na Ł3 trafił w wieku dziewięciu lat. Obecnie występuje w drużynie U18, choć rocznikowo mógłby wciąż grać w rok młodszej kategorii. W poprzednim sezonie dołożył cegiełkę do zdobycia przez zespół U17 mistrzostwa Polski, w tym - był ważnym punktem "osiemnastki". W 17 meczach Centralnej Ligi Juniorów U18 zdobył siedem bramek i zaliczył siedem asyst.

 

***

 

- Jak wygląda Twoja codzienność w dobie koronawirusa?

- Każdy dzień wygląda bardzo podobnie. Rano obowiązki szkolne i lekcje on-line. Po lekcjach wychodzę z kolegą pobiegać do pobliskiego lasu, a następnie idziemy razem na boisko. Trenujemy tam małe gierki, niestety, we dwóch ciężko wymyślić coś bardziej skomplikowanego. Po powrocie do domu realizuję rozpiskę od trenera przygotowania motorycznego Akademii, zalecone przez niego zestawy treningowe. Wieczór to zazwyczaj czas na relaks, przede wszystkim na gry komputerowe (śmiech).

 

- Jak to się stało, że rozpocząłeś treningi piłkarskie? Kto zaszczepił w Tobie miłość do futbolu?

- W piłkę gram odkąd pamiętam, myślę, że od kiedy tylko nauczyłem się chodzić (śmiech). Mało kto wie jednak, że oprócz piłki, trenowałem też jazdę na motocrossie. Myślę, że mój tata nawet bardziej chciał, żebym jeździł na motorach, brał udział w wyścigach niż grał w piłkę. Dla mnie futbol był jednak na pierwszym miejscu. Kiedyś, w tajemnicy, mama zamiast na trening motocrossowy zawiozła mnie na zajęcia do Pelikana. I tak zacząłem trenować w klubie (śmiech). Oczywiście pasja do piłki zrodziła się dużo wcześniej, od osiedlowych meczów z kolegami. W wakacje potrafiliśmy grać od rana do wieczora.

Zdjęcie

- Jak trafiłeś do Akademii Legii?

- Pierwszy raz na Legii pojawiłem się w 2012 roku, na testach. Byłem wtedy zawodnikiem Pelikana Łowicz. Trochę pomógł w tym mój "wujek", czyli bardzo dobry kolega taty, który od jakiegoś czasu sugerował, że powinienem pojechać do mocniejszej akademii, sprawdzić się na tle innych, w trudniejszym środowisku. Nie myślałem wtedy, że Legia zaproponuje mi transfer, spodziewałem się, że potrenuję, zobaczę, ile mi jeszcze brakuje do tego poziomu i wrócę do swojego klubu. Wypadłem jednak na tyle przekonująco, że po jednym z treningów podszedł do moich rodziców trener Akademii, proponując kolejne testy. Po jakimś czasie znów przyjechałem na Ł3, a po trzech miesiącach zostałem pełnoprawnym zawodnikiem Akademii Legii. Myślę, że gdyby nie namowy "wujka", ani ja, ani rodzice nie wpadlibyśmy na pomysł, by jechać do Warszawy i próbować dostać się do Legii. Jechaliśmy w ciemno, nie znając w Akademii nikogo, ale jak widać, ten szalony ruch się opłacił. Mogę być tylko wdzięczny "wujkowi" za wiarę we mnie i naciskanie na rodziców, by zawieźli mnie na Łazienkowską (śmiech).

 

- Jakie były Twoje pierwsze wrażenia po transferze do Akademii?

- Byłem wniebowzięty, bo transfer do Legii dla tak młodego chłopaka to ogromne przeżycie i wielka duma. Na pewno przeskok był spory, przede wszystkim pod kątem organizacji, klimatu wokół klubu, całej otoczki. Zostałem bardzo miło przyjęty przez drużynę, szybko się zaaklimatyzowałem. Każdy w Akademii był bardzo otwarty na pomoc, nie mogłem na nic narzekać.

Zdjęcie

- Na czym polegała największa różnica między poziomem treningów w Twoim poprzednim klubie i Akademią Legii?

- Najmocniej zaskoczyło mnie chyba to, że w danym roczniku na treningu pracuje więcej niż jeden trener. Wtedy był to dla mnie szok, dziś wiem, że to podstawa, by w ogóle myśleć o rozwoju zawodników.

 

-Jak wyglądały Twoje pierwsze miesiące w Legii?

- Wspominam je bardzo miło, bo - tak, jak mówiłem - zostałem bardzo dobrze przyjęty. Dużą rolę podczas moich pierwszych miesięcy w Akademii odegrał trener Daniel Myśliwiec, który otoczył mnie opieką. Z kolegów z drużyny, w zaaklimatyzowaniu się w nowym środowisku najbardziej pomógł mi Adrian Potaczała, który dziś, z tego co wiem, mieszka w Anglii. Pamiętam, że pierwsze mecze grałem w drugiej drużynie Legii podczas turnieju Legia Cup. Czułem się na boisku bardzo dobrze, co myślę było widoczne w mojej grze, bo strzelałem sporo goli.

Zdjęcie

- A kiedy po raz pierwszy byłeś na Ł3 na meczu seniorskiej Legii?

- Na pewno był to rok 2013, ale niestety nie pamiętam, kto był rywalem Legii. Był to dla mnie pamiętny dzień, bo wyprowadzaliśmy wtedy zawodników pierwszej drużyny na to spotkanie.


- Najbardziej pamiętny moment w Twojej dotychczasowej przygodzie z Akademią?

- Najbardziej zapadł mi w pamięć moment, w którym po raz pierwszy awansowałem do starszego rocznika, do drużyny 2002 prowadzonej przez trenera Roberta Picułę. Poczułem wtedy ogromną satysfakcję, że w klubie doceniono moją ciężką pracę i trenerzy wierzą, że poradzę sobie w trudniejszym środowisku.

Zdjęcie

- Który zawodnik z obecnej kadry pierwszego zespołu Legii robi na Tobie największe wrażenie?

- Myślę, że Luquinhas, przede wszystkim dlatego, że gram na podobnej pozycji. W szczególności imponuje mi jego drybling, z przyjemnością patrzy się na jego grę, na jego ruchy.

 

- Słyszałem, że uczestniczyłeś w specjalnych treningach dla perspektywicznych zawodników w ramach projektu, roboczo nazywanego „Legia Talents”. Na czym polegają te treningi?

- Mniej więcej co dwa tygodnie w czwartki wybrani zawodnicy trenowali pod okiem sztabu szkoleniowego pierwszego zespołu, na czele z trenerem Aleksandarem Vukoviciem. W treningu uczestniczyło około dziesięciu zawodników wybranych z kadry Legii II i drużyny U18. Zajęcia rozpoczynały się od rozgrzewki i wprowadzenia do treningu, następnie przechodziliśmy do ćwiczeń z passem i małych gierek na utrzymanie. Ostatnim etapem tych zajęć były większe gierki i ćwiczenia strzeleckie.

 

- Jak oceniasz tę inicjatywę?

- To bardzo fajny pomysł, myślę, że każdy zawodnik uczestniczący w tym projekcie ma takie same odczucia. Na pewno jest to duże wyróżnienie, móc pracować pod okiem trenerów seniorskiej Legii. Nagroda za dotychczasową pracę, ale i ogromna motywacja, żeby trenować z jeszcze większym zaangażowaniem, by trafić do „jedynki” na stałe. Trener Vuković robi bardzo duże wrażenie, gdy ma się okazje z nim pracować, poznać go z bliska. Ma charyzmę, ale jest stonowany. Szybko da się poczuć, że wie, o czym mówi, bije od niego doświadczenie z boiska, a przy tym potrafi je wykorzystać w komunikacji z zawodnikami. Co ważne, trener udowodnił, że nie boi się stawiać na młodych graczy, a przykłady Michała Karbownika, Mateusza Praszelika czy Maćka Rosołka jeszcze mocniej nas motywują i dodają wiary, że możemy podążyć tą samą drogą.

Zdjęcie

- Kto jest Twoim piłkarskim idolem?

- Mam takich dwóch. Kevin De Bruyne, u którego podziwiam przede wszystkim jakość podań i umiejętność obserwacji gry, dla mnie to pomocnik kompletny. Drugim idolem jest Cristiano Ronaldo ze względu na jego determinację, jaką wkłada w grę, w pracę na treningach, w swój rozwój.

 

- Z czym kojarzy Ci się bursa?

- Myślę, że bardzo mocno wryło mi się w pamięć wspólne, wieczorne oglądanie meczów. Duża grupa chłopaków, dobry mecz, szczególnie El Clasico, emocji nie brakowało (śmiech).

 

- Najlepsza rada, jaką otrzymałeś od trenera?

- „Gdy będziesz kontrolował emocje, będziesz kontrolował grę”.

 

- Trzy cechy, które rozwinąłeś w największym stopniu na przestrzeni ostatnich dwunastu miesięcy?

- Podanie prostopadłe, szybsza gra piłką i orientacja w przestrzeni boiskowej.

 

- W jakich aspektach widzisz największe różnice pomiędzy CLJ U18 i U17?

- Myślę, że największa różnica leży w tempie gry oraz szybkości w grze. W szczególności na konieczności szybszego podejmowania decyzji, szybszych reakcji. Czasu na to w meczach U18 jest znacznie mniej, niż na poziomie U17.

Zdjęcie

- Jesienią, w czternastu meczach CLJ U18, zdobyłeś siedem bramek i zaliczyłeś siedem asyst. W czym Ty upatrujesz klucz do swojej dobrej postawy w tym sezonie?

- To prawda, mogę rundę jesienną uznać za dobrą w moim wykonaniu. Przede wszystkim byłem mocno nastawiony na ciężką pracę i postawiłem sobie za cel, że wywalczę miejsce w składzie na początku sezonu i nie oddam go do jego końca. Wierzyłem w swoje umiejętności, dobrze pracowałem na treningach i to przekładało się na moją grę w trakcie spotkań.

 

- W czym tkwi siła drużyny U18? Jaki futbol chcecie prezentować na boisku?

- Nasza drużyna składa się z ambitnych zawodników, o mocnych charakterach. Każdy z nas jest zawzięty, każdy chce wygrywać i po to wychodzi na boisko. Przede wszystkim chcemy grać skutecznie, ale bardzo ważna jest również jakość naszej gry - chcemy rozgrywać piłkę, utrzymywać się przy niej, cierpliwie budować ataki, a w przypadku straty - robimy wszystko, by jak najszybciej odzyskać futbolówkę. Nasz cel to dominować nad rywalem i go pokonać. Niezależnie, z kim przychodzi nam się mierzyć.

 

Zdjęcie

- Z Grzegorzem Szoką zdobyliście w poprzednim sezonie mistrzostwo Polski U17, dziś pracujecie razem w kategorii U18. Jakim jest trenerem? Na co zwraca wam szczególną uwagę?

- To bardzo szczery trener, nie owija w bawełnę, potrafi powiedzieć wprost, co było źle, co mu się nie podoba, a przy tym, kiedy zasługujemy na pochwałę, również od nich nie ucieka. Dba o to, by każdy z nas trzeźwo patrzył na swoje umiejętności. Jest skupiony na celu i potrafi zarazić tym swoich zawodników. Przed każdym meczem podkreśla, że fakt, iż jesteśmy Legią Warszawa, nie sprawi, że rywal położy się przed nami i odda nam wygraną. Zwolennik ciężkiej pracy. Dużo wymaga, zarówno od nas, jak i od siebie, jest sprawiedliwy i bardzo dobrze mi się z nim współpracuje.

 

- W jaki sposób najchętniej spędzasz swój wolny czas?

- Poza grą w piłkę, lubię również koszykówkę. Jeśli potrzebuję regeneracji, dla mnie najlepszym sposobem na to jest sen. W wolnym czasie, dla relaksu, lubię pograć w gry komputerowe, szczególnie w Counter-Strike'a.

 

- Najlepsza książka, którą przeczytałeś w ostatnim czasie?

- „Obsesja doskonałości”. Książka, która świetnie obrazuje to, jak dużą pracę w swoją grę, w rozwój wkłada Cristiano Ronaldo.

 

- Twój sposób na motywację przed meczem?

- Jak najwcześniej przebieram się w strój klubowy, żeby jak najmocniej wczuć się w atmosferę nadchodzącego meczu. Ponadto słucham muzyki, mam swoją playlistę, która dobrze nastawia mnie przed spotkaniem.

 

- Jeśli nie zostaniesz piłkarzem, jaki masz plan B na życie?

- Koncentruję się na tym, by zostać zawodowym piłkarzem, ale gdyby to się nie udało, na pewno chciałbym zostać przy piłce w innej roli.

Zdjęcie

- Pozycja lub pozycje, na których czujesz się najlepiej?

- Pozycje „osiem” i „dziesięć”, ewentualnie „jedenaście”. Grając na środku mogę pokazać swoją kreatywność, wziąć na siebie odpowiedzialność za kreowanie gry. Z kolei na „jedenastce” moją mocną stroną są zejścia do środka i uderzenia.

 

- Jakimi cechami powinien charakteryzować się zawodnik na Twojej pozycji?

- Przede wszystkim spokój w grze, nad którym cały czas staram się pracować oraz zawziętość, której myślę, że mi nie brakuje (śmiech).

 

- Wymarzona liga, do której chciałbyś trafić?

- Pierwsza to angielska Premier League - ponieważ, według mnie, jest to najlepsza liga na świecie. Mimo, że Anglia kojarzy się przede wszystkim z futbolem siłowym, to tempo gry w PL jest oszałamiające, przez co liga jest bardzo atrakcyjna dla kibiców. Druga to hiszpańska LaLiga, gdzie piłkarze mają ogromny luz w grze, a dużą rolę odgrywają umiejętności techniczne.

 

- Klub, któremu kibicujesz?

- Manchester United i Real Madryt.

 

- Ulubione ćwiczenie na treningu?

- Moje ulubione ćwiczenie to tak zwany „profil”. Najpierw gramy przerzut, później wchodzimy w pole karne na dośrodkowanie, a potem gramy piłkę wycofaną na strzał. Łączy ono więc wszystko to, co lubi zawodnik na mojej pozycji, czyli uderzenia na bramkę i dośrodkowania do kolegów.

 

Zdjęcie

- W jakich aspektach Akademia Legii zmieniła się najbardziej, od momentu kiedy do niej trafiłeś?

- Na pewno dziś w jeszcze większym stopniu trenerzy i cała Akademia koncentruje się na poszczególnych zawodnikach, na rozwoju jednostek. Dba się o rozwój indywidualny danego gracza, analizuje się jego mocne i słabe strony, a trenerzy poświęcają dużo uwagi, by każdy zawodnik z osobna poprawił swoje braki i stawał się jeszcze lepszy w swoich dominujących cechach.

 

- Twoje największe marzenie?

- Największe szczęście da mi robienie tego, co kocham najbardziej, czyli granie w piłkę profesjonalnie. Na jak najwyższym poziomie, przy pełnych trybunach, przeciwko mocnym drużynom. Po to dziś ciężko pracuję, by kiedyś to marzenie spełnić.

 

Udostępnij

Autor

Jakub Wydra/akademia.legia.com

16razyMistrz Polski
19razyPuchar Polski
4razySuperpuchar Polski
pobierz oficjalną aplikację klubu
App StoreGoogle PlayApp Gallery
© Legia Warszawa S.A. Wszelkie prawa zastrzeżone.