Plus500
Legia jest wszędzie! Legionista z Santosu i historia pewnego filmu

Legia jest wszędzie! Legionista z Santosu i historia pewnego filmu

Poznajcie Daviego, kibica Legii z odległej Brazylii.

Autor: Przemysław Gołaszewski

Główny sponsor Plus500
  • Udostępnij

Autor: Przemysław Gołaszewski

3 marca 2017 roku, Lubin. Legia wygrała w meczu 24. kolejki ekstraklasy z Zagłębiem 3:1 po golach Thibaulta Moulina, Macieja Dąbrowskiego i Sebastiana Szymańskiego. Kilkadziesiąt minut po końcowym gwizdku na oficjalnym koncie Legii Warszawa na Twitterze pojawia się film z szatni ukazujący radość zawodników stołecznej drużyny. Internauci komentują, kolejne serduszka przeskakują pod wpisem. Kilka godzin później pojawia się też wyjątkowa odpowiedź. Użytkownik Davi Anjos pisze po angielsku: “Mistrzem Polski jest! Wielkie gratulacje od brazylijskiego kibica. Dalej Legio!” Zaskoczeni kibice doceniają wpis, są ciekawi historii Brazylijczyka wspierającego polski klub. Na reakcję Legii nie trzeba długo czekać. Klub zamieścił na Twitterze specjalną wiadomość od Guilherme. Rodak niespodziewanego fana z Kraju Kawy podziękował Daviemu i zaprosił na mecz. “Jeśli kiedykolwiek będziesz w Polsce, czuj się zaproszony na nasz stadion” - powiedział w nagraniu były skrzydłowy Wojskowych. 

 

- To było niesamowite, dostałem wtedy tyle polubień od polskich kibiców, ludzie pisali do mnie wiadomości prywatne - wspomina tamten dzień Davi dos Anjos Souza. 26-latek jest mieszkańcem Santosu, jak się okazuje Legią zainteresował się trzy lata przed niespodzianką od Guilherme. - Dużo słyszałem o dopingu na stadionie Legii i byłem bardzo ciekaw jak to wygląda. Paradoksalnie, pierwszy mecz, który obejrzałem to wyjazd -  spotkanie w kwalifikacjach do Ligi Mistrzów UEFA przeciwko St. Patrick’s Athletic. Legia wygrała wtedy 5:0 i awansowała do kolejnej rundy. Od tamtej pory czekałem na kolejne mecze, szczególnie domowe i ten niesamowity doping z trybun. Z każdym kolejnym spotkaniem czułem się coraz bardziej zżyty z klubem. 

Brazylijczyk, mieszkaniec Santosu i kibic tamtejszej, znanej na całym świecie drużyny słynącej ze swoich kibiców, z zazdrością opowiada o sposobie kibicowania w Polsce. To dość niecodzienna informacja, w Europie to Brazylia postrzegana jest jako kraj szaleństw na trybunach. Davi przekonuje jednak, że w ostatnich latach sytuacja znacznie się zmieniła. - Stadionowa atmosfera w Brazylii powoli umiera. W wielu stanach ostatnie zmiany prawne zabraniają nawet wnoszenia flag na mecze, więc w porównaniu do polskich trybun wypadamy bardzo blado. Obecnie, nawet przed sytuacją spowodowaną pandemią, mecze derbowe odbywają się bez udziału kibiców gości. To jedna ze zmian, która miała zwiększyć bezpieczeństwo, ale równocześnie niszczy lokalną piłkę. Kilka lat temu wyglądało to zdecydowanie inaczej - mówi nasz rozmówca. 

 

To prawda, podczas rozmowy Davi chętnie dzieli się linkami do filmów pokazujących atmosferę piłkarską z ubiegłych lat. To zupełnie inny świat niż ten znany Europejczykom. Dziesiątki tysięcy ludzi na ulicach, triumfalne śpiewy, wszechobecna radość - to obrazki, które kibice Legii znają z fety po zdobyciu mistrzostwa Polski. W Brazylii takie sceny odgrywały się co tydzień - gdy drużyna Santosu wyjeżdżała na mecz lub wracała z delegacji. - Oglądałem stream na żywo z celebracji ostatniego mistrzostwa Legii. To jak wykorzystaliście łódź było świetne. Szalone obrazki, można było poczuć tę naszą atmosferę - mówi Davi. 

 

Ta atmosfera ma wiele wspólnego z brazylijską tradycją i miłością do samby. Tamtejsze przyśpiewki oparte są na dźwięcznych melodiach, a główną rolę odgrywają specjalne rytmy odgrywane na bębnach. - Podczas karnawału ludzie na ulicach bawią się do tych samych melodii, używają tych samych bębnów. Piosenki kibicowskie oparte są na brazylijskiej sambie, kibice nie tylko skaczą w ich rytm, ale po prostu tańczą - opisuje Davi. Świętujący tłum kibiców Santosu nazywa się “Białym morzem”, co podkreśla portowy charakter miasta. W Santosie znajduje się jeden z największych portów w Ameryce Łacińskiej. Określenie “biały” ma natomiast szczególne znaczenie dla Daviego. - Bardzo się cieszę, że barwy Legii i Santosu są takie same - mówi. 

 

Skoro o barwach mowa - po wymianie tweetów z klubem i nagraniu od Guilherme, Davi otrzymał jeszcze jedną niespodziankę. Kibice Legii, będąc pod wrażeniem zainteresowania klubem u człowieka z drugiego końca świata, postanowili wysłać do odległej Brazylii prezent - domową koszulkę Wojskowych. Na plecach koszulki widnieje numer “2” i nazwisko Michała Pazdana. Na pytanie dlaczego akurat taki napis zdobi trykot, Davi podaje dwa powody. - Kibice napisali do mnie, że chcą wysłać mi koszulkę w prezencie i zapytali jakie nazwisko chcę, aby nadrukowali. Wybrałem Michała Pazdan, ponieważ rok wcześniej świetnie zaprezentował się w mistrzostwach Europy i ludzie w Brazylii zaczęli go rozpoznować. Poza tym, gdybym poprosił o nadruk “Guilherme”, wszyscy w Santosie myśleliby, że to moje nazwisko.

Zdjęcie

Dyskusja o ulubionym zawodniku Legii Warszawa schodzi na ciekwe tory. Po historii z pozdrowieniami od Guilherme nie spodziewałem się innego wyboru. Tymczasem Davi najbardziej ceni sobie Artura Boruca, podkreśla typowo brazylijskie umiejętności Luquinhasa, ale szczególnym szacunkiem darzy Marka Saganowskiego. - Pamiętam, że cieszyłem się z wielu jego goli, gdy zacząłem kibicować Legii. Saganowski grał też w reprezentacji Polski z Brazylijczykiem Rogerem i jeśli dobrze pamiętam ten duet był odpowiedzialny za jedynego gola Waszej reprezentacji na mistrzostwach Europy - zaskakuje nasz kolega z Kraju Kawy.

Świadomość Daviego na temat Polski i Polaków może zrobić wrażenie. - Ludzie w Brazylii nie wiedzą o Polsce zbyt dużo, może oprócz szczątkowych informacji o II wojnie światowej i znajomości Jana Pawła II. Osobiście wiem co nieco o bitwie pod Wiedniem w 1683 roku. Wyobrażam sobie Polaków jako bardzo walecznych ludzi, w pozytywnym znaczeniu tego słowa. Myślę, że tak samo jak Brazylijczycy dużo poświęcacie dla rodziny, walczycie o jej lepszą przyszłość. Jednak jesteście silniejsi niż my. W swojej historii ciągle musieliście walczyć, my w Brazylii praktycznie nie mieliśmy żadnej wojny. 

 

Porównania Polski do Brazylii musiały też zejść na tematy piłkarskie. Nasze wyobrażenie o tamtejszym futbolu kształtowali brazylijscy magicy, przecież każde pokolenie miało swojego Ronaldinho. Swoje zrobiło też popularne hasło “Joga Bonito” - Graj Pięknie. - Kluby brazylijskie grają na pewno w bardziej techniczny sposób, ale liga cierpi, bo są one źle zorganizowane. Kluby mają ogromne długi, na przykład Santos nie wypłaca pensji na czas, jeśli je w ogóle wypłaca, ma zaległe pożyczki. Kluby nie mają sponsorów, panuje kryzys. Moim zdaniem polskie zespoły powinny spojrzeć na Brazylię, by poszukać tu nowych kibiców. Wiem, że jeden z Brazylijczyków prowadzi na Instagramie profil o Legii Warszawa (pisaliśmy o tym tutaj), ma ponad tysiąc obserwujących, więc są u nas osoby interesujące się polską piłką - opisuje rzeczywistość Davi.

Zdjęcie

Kolejne diagnozy wobec brazylijskiego futbolu nie są obiecujące. - Nasi trenerzy są najgorsi! Aktualnego lidera naszej ligi Atlético Mineiro prowadzi Argentyńczyk, Jorge Sampaoli. Trenerami drugiego i trzeciego zespołu są Hiszpanie. Panuje tu bałagan. Często zdarza się, że klub zajmuje wysokie miejsce w tabeli, spełnia oczekiwania, a nagle trener traci pracę z niezrozumiałych powodów. Hasło “Joga Bonito” odnosi się tylko do sztuczek technicznych piłkarzy, nasza organizacja gry nie ma z tym nic wspólnego. 

 

- Miałeś kontakt z trenerem Ricardo Sa Pinto? Podobno jest szalony - pyta rozmówca. W październiku były szkoleniowiec Legii objął posadę menedżera klubu Vasco da Gama, obecnie piętnastej drużyny w liczącej dwadzieścia zespołów stawce. - Poszedł do najbardziej załamanego klubu w Brazylii. Oni hańbią brazylijską piłkę. W ostatniej dekadzie zaliczyli trzy spadki. Pewnego razu odcięto im energię elektryczną na stadionie, bo nie płacili rachunków na czas. Kilka dni temu miały się tam odbyć wybory nowego prezydenta klubu, ale nie doszły do skutku, bo sprawa trafiła do sądu. Zadanie trenera Sa Pinto będzie polegało na utrzymaniu drużyny. To nie będzie łatwe. Dużo też słyszałem o zachowaniu Portugalczyka i mogę ci powiedzieć, że nie będzie miał w Rio de Janeiro lekko. To specyficzne miejsce, krąży tam wielu nieprzyjemnych ludzi, na ulicach rządzą gangi narkotykowe, łatwo zdenerwować niewłaściwą osobę.

 

Okazuje się, że stany São Paulo, w którym mieszka Davi i Rio de Janeiro rywalizują ze sobą na wielu płaszczyznach. - Rio było kiedyś stolicą, ale państwowe pieniądze mamy w São Paulo. Mieszkańcy tamtego stanu myśleli, że są najważniejsi, ale nie są. Jest to zdrowa rywalizacja stanów, których mieszkańcy często wzajemnie z siebie żartują. Dla nas są złodziejami - śmieje się nasz bohater. - Rywalizujemy też na boisku piłkarskim. W São Paulo mamy cztery duże drużyny: Santos, Corinthians, São Paulo i Palmeiras. Tylko Santos jest z innego miasta. W stanie Rio mieści się za to Flamengo. Oni i Corinthians mają w Brazylii najwięcej kibiców. Szybki rzut oka na tabelę, São Paulo znajduje się w stawce najwyżej z wymienionych zespołów, zajmuje trzecie miejsce. Tuż pod tą drużyną widzimy odpowiednio Flamengo, Palmeiras i Santos. Corinthians jest dopiero na jedenastej pozycji. 

 

- Moje kibicowanie Legii jest odbierane przez wielu jako egzotyczne. Niektórzy uważają to za szalone, inni za zabawne, ale są też osoby, które to interesuje. Oglądanie meczów Legii nie jest łatwe, oczywiście żadna z telewizji ich nie transmituje, muszę szukać internetowych streamów. Rożnica czasu także nie pomaga. Wiele informacji o klubie zdobywam na Twitterze, gdzie kibice służą mi też pomocą i tłumaczą pewne treści. Chciałbym kiedyś przylecieć do Polski, spróbować Waszego jedzenia i picia oraz skorzystać z zaproszenia ze słynnego filmu od Guilherme. Jednak sytuacja jest teraz bardzo trudna, sam straciłem pracę z powodu pandemii koronawirusa. Mam jednak nadzieję, że kiedyś wyląduję w Warszawie, spotkam się z kibicami i wspólnie pokrzyczymy “Tańczymy Labada” na stadionie Legii - kończy swoją opowieść.

Udostępnij

Autor

Przemysław Gołaszewski

15razyMistrz Polski
19razyPuchar Polski
4razySuperpuchar Polski
pobierz oficjalną aplikację klubu
App StoreGoogle PlayApp Gallery
© Legia Warszawa S.A. Wszelkie prawa zastrzeżone.