Liga Konferencji UEFA: Szachtar, Metalist i Zoria na drodze Legii w europejskich pucharach. Wojskowi na plusie z Ukraińcami [HISTORIA]
Sześć meczów, cztery zwycięstwa i dwie porażki, bilans bramkowy 9:7 na korzyść Wojskowych - to bilans oficjalnych spotkań legionistów w europejskich pucharach z drużynami z Ukrainy. Do tej pory w rozgrywkach na Starym Kontynencie warszawianie mierzyli siły z Metalistem Charków, Zorią Ługańsk i... Szachtarem Donieck. Tylko z tym ostatnim nie udało im się jeszcze wygrać. Najbliższa okazja nadarzy się już w najbliższy czwartek w Krakowie.
Autor: Janusz Partyka
Fot. Mateusz Kostrzewa, Janusz Partyka
- Udostępnij
Autor: Janusz Partyka
Fot. Mateusz Kostrzewa, Janusz Partyka
Sześć meczów, cztery zwycięstwa i dwie porażki, bilans bramkowy 9:7 na korzyść Wojskowych - to bilans oficjalnych spotkań legionistów w europejskich pucharach z drużynami z Ukrainy. Do tej pory w rozgrywkach na Starym Kontynencie warszawianie mierzyli siły z Metalistem Charków, Zorią Ługańsk i... Szachtarem Donieck. Tylko z tym ostatnim nie udało im się jeszcze wygrać. Najbliższa okazja nadarzy się już w najbliższy czwartek w Krakowie.
Zanim Wojskowi zmierzą się w drugiej kolejce rozgrywek Ligi Konferencji UEFA z Szachtarem Donieck przybliżymy nieco historii. Pierwszym rywalem Legii z Ukrainy w rozgrywkach o europejskie puchary był... Szachtar Donieck. Wojskowi mierzyli się z ekipą ówczesnego trenera, Rumuna Mircei Lucescu (pracował nieprzerwanie w Doniecku od 2004 do 2016 roku) w 3. rundzie kwalifikacji do Ligi Mistrzów UEFA sezonu 2006/07. W pierwszym spotkaniu, rozegranym 9 sierpnia 2006 roku na Stadionie Olimpijskim w Doniecku, legioniści w obecności 18 tys. kibiców ulegli gospodarzom 0:1. „Szachtar – z tego, co się orientuję – obchodzi teraz 70. rocznicę powstania klubu i z pewnością z tej okazji drużyna będzie chciała awansować do Ligi Mistrzów UEFA. To jest główny cel Szachtara na ten sezon. My cel mamy podobny i również obchodzimy jubileusz 90-lecia” - mówił przed meczem szkoleniowiec legionistów, Dariusz Wdowczyk.
/777cab38-18b4-4ae2-a11e-6a134a8542ab/1760915894_bilet-z-meczu-szachtar-donieck-legia-warszawa-1-0-09.08.2006.jpg)
„Zrealizować ten plan mógł jednak tylko jeden z jubilatów. Po pierwszym meczu 3. rundy eliminacyjnej bliżej piłkarskiego raju była ekipa z Doniecka. Mistrzowie Ukrainy mieli mnóstwo sytuacji do zdobycia bramki, ale wykorzystali tylko jedną z nich. Niestety dla legionistów, gospodarze zawdzięczali skromne zwycięstwo... pomyłce sędziego głównego. W końcówce 1. połowy belgijski arbiter Frank De Bleeckere nie zauważył, że Julius Aghahowa został sfaulowany przez Dicksona Choto przed polem karnym, a nie w jego obrębie. Podyktowana została jedenastka, którą wykorzystał Brazylijczyk Elano. Porażka 0:1 nie pozbawiała Legii szans na awans, ale mimo wszystko nie stawiała jej w komfortowej sytuacji przed rewanżem w Warszawie” - czytamy na portalu laczynaspilka.pl.
/777cab38-18b4-4ae2-a11e-6a134a8542ab/1760915922_image00186-kopia.jpeg)
„Warszawska drużyna z kilku powodów może jednak ponownie nie zagrać w elitarnych rozgrywkach. Po pierwsze – pomimo nikłej porażki, Legia osiągnęła zły rezultat, bo na własnym stadionie nie może pozwolić sobie nawet na najmniejszy błąd. Po drugie – w pierwszym spotkaniu mnóstwo szczęścia miał bramkarz Łukasz Fabiański, ale też dzięki fenomenalnym interwencjom wybronił kilka groźnych strzałów (...). Kolejny powód do obaw to fakt, że polskie zespoły klubowe po prostu nie potrafią grać pod presją i już od wielu lat nie osiągnęły sukcesu na arenie międzynarodowej. Więc czy właśnie teraz, przy niekorzystnym wyniku z pierwszego meczu, ma się zdarzyć cud?” - pisali dziennikarze Piłki Nożnej.
W rewanżu, rozegranym 23 sierpnia 2006 roku na Stadionie Legii przy Łazienkowskiej, Wojskowi - przy 10-tysięcznej publiczności - zagrali niezłe spotkanie, ale ostatecznie ulegli rywalom 2:3.
„'I had a dream' (Miałem sen) – napis tej treści pojawił się przed spotkaniem na trybunie zwanej Żyletą. Kibice Legii nawiązywali oczywiście do słów amerykańskiego pastora Martina Luthera Kinga. Fani Wojskowych – w tym mały chłopiec widoczny na wielkim banerze w przedmeczowej oprawie – śnili o grze w piłkarskiej Lidze Mistrzów. Ich marzenia zdawały się spełniać, gdy w 17. minucie Piotr Włodarczyk strzelił gola na 1:0. Były to jednak miłe złego początki. Szachtar szybko odrobił straty, a potem zaaplikował legionistom jeszcze dwie bramki. Wtedy stało się jasne, że po raz kolejny sen o Champions League się nie spełni. Wojskowi zmniejszyli jeszcze rozmiary porażki w końcówce spotkania, gdy ponownie do siatki trafił popularny 'Nędza'. Mistrz Polski po raz 10. z rzędu nie awansował do fazy grupowej. Odpadnięcie w 3. rundzie eliminacji Ligi Mistrzów nie oznaczało na szczęście pożegnania z europejskimi pucharami. Legię czekał teraz dwumecz z Austrią Wiedeń w 1. fazie Pucharu UEFA” - czytamy na laczynaspilka.pl.
/777cab38-18b4-4ae2-a11e-6a134a8542ab/1760915942_pilka-nozna-po-meczu-legia-warszawa-szachtar-donieck-2-3-23.08.2006.jpg)
„Polski sen o grze w rozgrywkach o najważniejsze trofeum w europejskich pucharach trwa. Od dziesięciu lat w LM nie grała żadna polska drużyna. Po wylosowaniu Szachtara wydawało się, że szansa na awans Legii jest realna. Ale takie same nadzieje towarzyszyły w ostatnich latach Wiśle Kraków. Ta także zawodziła” - pisali dziennikarze portalu sport.interia.pl.
- Muszę powiedzieć, że Szachtar w przebiegu tego dwumeczu był zespołem lepszym. Mecz rozpoczęliśmy dobrze, bo strzeliliśmy szybko gola, ale równie szybko straciliśmy jedną, a za moment kolejną bramkę. W prostych sytuacjach, po stratach w środku boiska, dostaliśmy dwie zabójcze kontry. 45. minuta – kolejna bramka. I to właściwie było już po spotkaniu. Widać różnicę w jakości indywidualnej zawodników. Piłkarze Szachtara wiedzą jak tą piłką operować, co z nią robić. My jednak jeszcze nie jesteśmy na takim poziomie, jak chociażby Szachtar Donieck - stwierdził na pomeczowej konferencji prasowej trener Legii, Dariusz Wdowczyk.
Kolejnym rywalem warszawskiej jedenastki w rozgrywkach Starego Kontynentu był Metalist Charków. Z tą ukraińską ekipą Wojskowi skrzyżowali rękawice w rozgrywkach grupowych Ligi Europy UEFA w sezonie 2014/15. W pierwszym spotkaniu rozegranym na stadionie... Dynama w Kijowie podopieczni trenera Henninga Berga skromnie pokonali rywali 1:0. Jedyne trafienie dla Wojskowych przypadło w udziale Ondrejowi Dudzie w 29. minucie meczu. W 52. minucie rzutu karnego dla Legii nie wykorzystał Ivica Vrdoljak, a kwadrans później jego wyczyn skopiował gracz gospodarzy Jaja.
„Znakomita akcja Ondreja Dudy dała zwycięstwo Legii Warszawa w trzecim meczu grupowym Ligi Europy przeciwko Metalistowi Charków. Ta wygrana oznacza, że mistrzowie Polski mają na swoim koncie komplet 9. punktów. Awans jest o krok! Lokeren i Trabzonspor - te dwie drużyny przekonały się o sile Legii w tym sezonie Ligi Europy. Dwa zwycięstwa mistrzów Polski stawiają ich w korzystnej sytuacji. Teraz - w razie trzeciej wygranej - awans byłby naprawdę blisko. Zwłaszcza że Metalist Charków to nie jest ta sama drużyna, co kilka sezonów temu. Mimo że nie schodzi z podium ligi ukraińskiej od kilku lat, to po wydarzeniach na Majdanie doszło do sporych zmian. Właściciel klubu postanowił opuścić kraj, zmienił się trener, nie ma także kilku zawodników. Jednak Metalist to ciągle Metalist. (…) W drużynie mistrzów Polski są problemy. Henning Berg musiał sobie poradzić bez Tomasza Brzyskiego, Dossy Juniora, Michała Zyro czy Miroslava Radovica. To chyba pierwszy taki test dla norweskiego trenera. A także dla rezerwowych. (…) Pierwsze minuty to lepsza gra gospodarzy, którzy szybko zepchnęli Legię do obrony. Trwało to jednak chwilę, bo mistrzowie Polski nie przyjechali na Ukrainę, by sie tylko bronić. Dobrze w mecz wszedł Guilherme, który nie odstawiał stopy i grał bardzo twardo. Sędzia nie widział w tym nic złego. I dobrze. Tak powinno być. (…) Po chwili sprawy swoje ręce, a w zasadzie nogi, wziął sam Duda. Po wymianie piłki z Michałem Kucharczykiem wpadł w pole karne, minął dwóch rywali i mocnym uderzeniem zdobył bramkę na 1:0! Niesamowite zachowanie tego młodego gracza. (…) Po przerwie Legia nie zwalniała tempa. Kucharczyk zagrał piłkę z lewej strony, a ręką we własnym polu karnym zagrał Ayila Yussuf. Rzut karny, więc wykonawca mógł być jeden - Ivica Vrdoljak. Chorwat uderzył jednak bardzo przewidywalnie, na dobrej wysokości dla bramkarza. Trzecia jedenastka zmarnowana przez kapitana Legii w europejskich pucharach w tym sezonie! (…) Legia wygrała i ma na swoim koncie już 9 punktów. To oznacza, że awans do kolejnej fazy Ligi Europy jest naprawdę blisko. 622 minuty bez straty gola w europejskich pucharach. To robi wrażenie” - pisali żurnaliści portalu polsatsport.pl.
Już dwa tygodnie później, 6 listopada, w 4. kolejce rozgrywek grupowych UEFA Europe League, legioniści podejmowali Metalist na własnym boisku. W obecności niespełna 26 tysięcy kibiców warszawianie znów okazali się lepsi, wygrywający tym razem 2:1. Gole dla gospodarzy padły łupem Marka Saganowskiego (29) i ponownie Ondreja Dudy (84), zaś bramkę dla gospodarzy zdobył Vasyl Kobin (22).
„Ale to był mecz! Pierwsza połowa mogła zaprzeć dech w piersiach wszystkim fanom futbolu. Po zmianie stron było już trochę gorzej, ale najważniejsze jest to, że Legia wygrała z Metalistem 2:1 i wobec remisu Lokeren z Trabzonsporem zapewniła sobie awans do drugiej fazy Ligi Europy. Jeśli passa Legii bez straty gola miała skończyć się w jakikolwiek sposób, to dobrze, że wydarzyło się to tak jak w czwartkowy wieczór. Bramkę zdobytą przez Metalista zapamiętają na długo wszyscy. W 22. minucie zaczęło się od niewinnego błędu Marka Saganowskiego, który nie przeciął dośrodkowania z rzutu rożnego. Później działy się czary znane z Playstation. Jeden z zawodników gości podbił piłkę do góry a Wasyl Kobin uderzył z przewrotki pod poprzeczkę bramki Duszana Kuciaka. Wszyscy na boisku oniemieli. Tylko wkurzony Słowak wyskoczył z bramki jak szalony i zaczął krzyczeć na kolegów, że dopuścili do takiego strzału. Ci jednak, gdyby tylko mogli, przybiliby piątkę Kobinowi, bo ten gol zasłużył na oklaski na stojąco. (…) Co najważniejsze, pomimo straty bramki, Legia nie załamała się i szybko odrobiła straty. Ukraińcy zamiast pójść za ciosem głęboko cofnęli się na swoją połowę. A że ich defensywa nie stanowi monolitu, na efekty nie trzeba było długo czekać. Chaotyczny do tej pory Kucharczyk zagrał piłkę z rzutu rożnego, która przeleciała wzdłuż pola bramkowego i spadła na głowę Saganowskiego. 37-letni napastnik zdołał ją strącić w stronę bramki, a że Diszljenković nie bardzo wiedział, co dzieje się, to piłka zatrzepotała w siatce. Bergowi spadł kamień z serca, a Legia powoli zaczęła przejmować inicjatywę. (...) Kiedy wydawało się, że to Ukraińcy są bliżej strzelenia gola, legioniści skontrowali. Gdy akurat na trybunach kibice Legii śpiewali 'Mazurka Dąbrowskiego' wprowadzony za Saganowskiego Orlando Sa cudownie podał do Dudy, który niczym rasowy napastnik dał Legii drugiego gola i wprowadził miejscowych fanów w ekstazę. Było 2:1 dla Legii i już stało się jasne, że po raz czwarty w tej edycji Ligi Europy trzy punkty trafią do drużyny z Łazienkowskiej. Legia wygrała i obok Salzburga, Dynama Moskwa i Fiorentiny może być pewna gry w europejskich pucharach na wiosnę” - czytaliśmy na sport.interia.pl. W dwumeczu 1/16 Ligi Europy UEFA Wojskowi nie sprostali jednak wiosną Ajaksowi Amsterdam, przegrywając 0:1 i 0:3.
Trzecim i ostatnim jak dotąd adwersarzem Legii z Ukrainy była drużyna Zorii Ługańsk. Wojskowi rywalizowali z tą drużyną w fazie play-off kwalifikacji do Ligi Europy sezonu 2015/16. Pierwsze spotkanie zostało rozegrane 20 sierpnia 2015 roku w... Kijowie. W obecności 8 tys. kibiców podopieczni trenera Henninga Berga pokonali gospodarzy 1:0, a złotego gola strzelił w 48. minucie Michał Kucharczyk. Kulisy z tego meczu możecie obejrzeć w TYM miejscu.
„Zoria w ostatnich siedmiu spotkaniach nie straciła gola i w ukraińskiej lidze jest na drugim miejscu wraz z Szachtarem Donieck. Lepsze jest tylko Dynamo Kijów. Tak dobrych występów nie miała od kilkudziesięciu lat. W zeszłym sezonie zagrała w europejskich pucharach po 41 latach przerwy. I odpadła w fazie play off Ligi Europy z Feyenoordem Rotterdam. Teraz na drodze stanęli piłkarze Legii” - pisali przed meczem dziennikarze polsatsport.pl.
„Legioniści jadąc do Kijowa (z powodów politycznych Zoria nie mogła grać w Ługańsku) musieli mieć z tyłu głowy, że zagrają z dużo bardziej wymagającym rywalem niż FK Kukësi i FC Botoșani. W poprzednim sezonie ukraiński zespół był czwartą siłą ekstraklasy, a rundę wcześniej ograł belgijskie Charleroi. Nie dziwiły więc komentarze polskich mediów, że Legia wylosowała najgorzej jak mogła. Początek spotkania potwierdził te przypuszczenia. Zoria mocno naciskała wicemistrzów Polski, a ci gubili się w defensywie. Na szczęście, na posterunku był Dušan Kuciak. To dzięki niemu Legia nie przegrywała szybko 0:2. Gracze Henninga Berga przetrwali napór i w końcówce 1. połowy przycisnęli Ukraińców. To, że nie udało im się strzelić gola, było zasługą bramkarza Mykyty Szewczenki, obrońcy Michaiła Siwakowa i pomocnika Artema Hordijenki. Co nie udało się przed przerwą, powiodło się tuż po wznowieniu gry. Gol Michała Kucharczyka przesądził o cennym zwycięstwie. Legia mogła nawet wygrać wyżej, ale gospodarzy uratowała poprzeczka, słupek i... sędzia, który nie zauważył zagrania ręką w polu karnym przez Jewhena Opanasenkę. Zdobywcy Pucharu Polski byli już tylko o krok od fazy grupowej Ligi Europy” - czytamy na laczynaspilka.pl.
- Przed rewanżem jesteśmy w lepszej sytuacji niż Zoria, ale w Warszawie musimy być czujni i w pełni zaangażowani. W futbolu odrabiane były większe straty niż jedna bramka. Póki co to dopiero półmetek rywalizacji z ukraińskim zespołem. W Kijowie zagraliśmy dobry mecz - stwierdził na pomeczowej konferencji prasowej szkoleniowiec Wojskowych, Henning Berg.
Do rewanżu doszło już tydzień później. 27 sierpnia przy Łazienkowskiej - w obecności ponad 23 tys. kibiców - legioniści rzutem na taśmę zanotowali drugie zwycięstwo nad Zorią. Decydującego o wygranej 3:2 gola strzelił z rzutu karnego, w piątej doliczonej minucie, niezawodny w potyczkach z Ukraińcami Ondrej Duda.
„Były kiedyś takie czasy, gdy Legia przez kilka kolejnych lat kwalifikowała się do fazy grupowej Ligi Europy. W 2015 roku ta sztuka udała się stołecznemu zespołowi po raz trzeci z rzędu. W decydującej, 4. rundzie eliminacji, drużyna prowadzona przez Henninga Berga stoczyła zacięte mecze z Zorią Ługańsk. Czwarty zespół ligi ukraińskiej postawił legionistom twarde warunki. Z Kijowa, bo tam odbywało się pierwsze spotkanie, Wojskowi przywieźli skromną zaliczkę – wygrali po golu Michała Kucharczyka. Nie dawała ona jednak pewności, że awans wicemistrzowie Polski mieli już w kieszeni. 'Nie będziemy bronić zaliczki z pierwszego meczu, byłby to spory błąd' – zapowiadał Dominik Furman. I rzeczywiście, Legia nie broniła wyniku, a kibice obejrzeli zacięte widowisko, z 5 golami. Gospodarze 3-krotnie wychodzili na prowadzenie, ale dopiero za trzecim razem Zoria nie zdołała odpowiedzieć golem. Legia była drugim polskim zespołem – obok Lecha Poznań, który awansował do fazy grupowej Ligi Europy w sezonie 2015/16” - pisze laczynaspilka.pl.
„Legioniści przystąpili do tego spotkania z takim nastawieniem, jakby awans był im należny. A do dobrego wyniku z pierwszego spotkania trzeba było jeszcze dołożyć 90 minut walki i nerwów. To była jednak już 16 wygrana Legii w pucharach pod wodzą Henninga Berga i bilans zespołu w Europie robi wrażenie. (...) Legia w Europie do tej pory imponowała wyrachowaniem i mądrością w grze. W czwartkowy wieczór właśnie obu tych elementów warszawianom brakowało. Ani przez moment nie można było odnieść wrażenia, że legioniści mecz z Zorią kontrolują. Że toczy się pod ich dyktando i na ich warunkach” - czytaliśmy na portalu rp.pl w sierpnia 2015 roku.
- Przede wszystkim chcieliśmy wygrać i awansować, ponieważ rywalizowaliśmy z silną drużyną. To był bardzo ważny mecz, bo przystąpiliśmy do niego po dwóch ligowych porażkach. Zawodnicy byli pod dużą presją. Nie możemy dopuścić do powtórzenia takiej sytuacji - podsumował zwycięstwo warszawskiej Legii trener Berg.
W europejskich pucharach legioniści rozegrali z drużynami z Ukrainy sześć oficjalnych spotkań. Odnieśli w nich cztery zwycięstwa i ponieśli dwie porażki (bilans bramek 9:7 na korzyść Wojskowych). W sezonie 1986/87 w pierwszej rundzie rozgrywek o Puchar UEFA Wojskowi mierzyli się także z Dnipro Dniepropietrowsk (0:0 i 1:0), czyli drużyną, która po rozpadzie ZSRR znalazła się na terenie Ukrainy. W międzyczasie odbyło się także kilka sparingowych meczów Wojskowych z ekipami z Doniecka czy Ługańska, głównie podczas letnich bądź zimowych zgrupowań. Jak będzie w siódmej konfrontacji z ekipą z Ukrainy? Początek czwartkowego meczu z Szachtarem na stadionie Wisły w Krakowie o godz. 18:45.
Mecze Legii Warszawa w rozgrywkach o europejskie puchary z drużynami z Ukrainy:
9 sierpnia 2006 r., Donieck, 3. runda kwalifikacji do Ligi Mistrzów UEFA
Szachtar Donieck - Legia Warszawa 1:0 (1:0)
Bramka: Elano (39)
Szachtar: Szutkow - Srna, Lewandowski, Hubschmann, Rat - Elano (57' Jadson), Matuzalem, Tymoszczuk, Fernandinho - Aghahowa (63' Marica), Brandao (80' Bielik)
Legia: Fabiański - Szala, Choto, Alcantara, Edson - Roger, Surma, Vukovic (82' Balde), Szałachowski - Włodarczyk (74' Radovic), Elton (65' Gottwald)
Żółte kartki: Matuzalem, Fernandinho - Szala, Balde
Sędziował: Franck De Bleeckere (Belgia), Widzów: 18 000
***
23 sierpnia 2006 r., Warszawa, 3. runda kwalifikacji do Ligi Mistrzów UEFA - rewanż
Legia Warszawa - Szachtar Donieck 2:3 (1:3)
Bramki: Włodarczyk (16 i 88) - Marica (21 i 45), Fernandinho (27)
Legia: Fabiański - Radović, Choto, Balde, Edson - Szałachowski, Surma (75' Burkhardt), Roger, Gottwald (46' Korzym) - Elton (64' Janczyk), Włodarczyk
Szachtar: Szutkow - Świderskij, Hubschmann, Lewandowski, Razvan - Tymoszczuk, Fernandinho, Matuzalem (76' Jadson), Elano - Marica (71' Worobiej), Brandao (70' Okoduwa)
Żółte kartki: Surma, Roger - Fernandinho, Matuzalem
Sędziował: Michael Riley (Anglia), Widzów: 10 000
⚽⚽⚽
22 października 2014 r., Kijów, 3. kolejka Ligi Europy UEFA
Metalist Charków - Legia Warszawa 0:1 (0:1)
Bramka: Duda (28)
Metalist: Goryainov - Villagra, Torsiglieri, Ayila (75' Berezovcuk), Pshenichnikh (61 Kulakov) - Edmar, Torres, Krasnoperov (57' Kobin), Jaja - Bolbat, Homenyuk
Legia: Kuciak - Broź, Rzeźniczak, Astiz, Guilherme - Vrdoljak, Jodłowiec - Kosecki, Duda, Kucharczyk - Sa (81' Saganowski)
Żółte kartki: Torres, Bołbat, Pszenicznych, Edmar - Duda
Sędziował: Gediminas Mazeika (Litwa), Widzów: 2374
***
6 listopada 2014 r., Warszawa, 4. kolejka Ligi Europy UEFA
Legia Warszawa - Metalist Charków 2:1 (1:1)
Bramki: Saganowski (29), Duda (85) - Kobin (22)
Legia: Kuciak - Broź, Rzeźniczak, Astiz, Guilherme - Żyro, Vrdoljak, Jodłowiec, Kucharczyk (81' Kosecki) - Duda - Saganowski (75' Sa)
Metalist: Disljenković - Villagra, Berezovchuk, Torsiglieri, Kobin - Radchenko (51' Kulakov), Torres (90' Homenyuk), Krasnopyorov (80' Edmar), Rebenok - Xavier, Jaja
Żółte kartki: Kucharczyk, Sa, Rzeźniczak - Villagra, Torres, Kulakov, Edmar
Sędziował: Eitan Shemeulevitch (Izrael), Widzów: 25 809
⚽⚽⚽
20 sierpnia 2015 r., Kijów, Runda play-off el. Ligi Europy UEFA
Zoria Ługańsk - Legia Warszawa 0:1 (0:0)
Bramka: Kucharczyk (48)
Zoria: Szewczenko - Opanasenko, Czeczer, Siwakow, Kameniuka - Karawajew (70' Lipartia), Hordijenko, Czajkowski (46' Ljubenovic), Malinowski, Petriak (46' Chomczenowski) - Budkiwski
Legia: Kuciak - Bereszyński, Pazdan, Rzeźniczak, Brzyski - Guilherme, Jodłowiec, Furman, Kucharczyk - Prijović (75' Duda), Nikolić (89' Saganowski)
Żółte kartki: Czajkowski, Ljubenovic, Hordijenko, Siwakow - Guilherme, Jodłowiec
Sędziował: Tasos Sidiropoulos (Grecja), Widzów: 8 000
***
27 sierpnia 2015 r., Warszawa, Runda play-off el. Ligi Europy UEFA - rewanż
Legia Warszawa - Zoria Ługańsk 3:2 (1:1)
Bramki: Brzyski (16), Guilherme (62), Duda (90+5, k.) - Chomczenowskyj (39), Małynowskyj (66)
Legia: Kuciak - Bereszyński, Rzeźniczak, Pazdan (7' Lewczuk), Brzyski - Guilherme, Furman, Jodłowiec, Kucharczyk - Prijović (90+3' Saganowski), Nikolić (67' Duda)
Zoria: Szewczenko - Siwakow, Hordijenko, Opanansenko, Pylawskyj (83' Czeczer) - Kameniuka, Małynowskyj, Karajew, Ljubenović (87' Lipartia) - Petriak, Chomczenowskyj (58' Budkiwski)
Żółte kartki: Pazdan, Rzeźniczak - Kameniuka, Siwakow
Sędziował: Tobias Welz (Niemcy), Widzów: 23 163
Autor
Janusz Partyka





