Marek Papszun: Wierzę, że kibice znów nam pomogą [WIDEO]
Trener Legii Warszawa Marek Papszun odpowiedział na pytania dziennikarzy przed meczem z Cracovią.
Autor: Mateusz Okraszewski
Fot. Janusz Partyka
- Udostępnij
Autor: Mateusz Okraszewski
Fot. Janusz Partyka
Trener Legii Warszawa Marek Papszun odpowiedział na pytania dziennikarzy przed meczem z Cracovią.
- Dwie połowy w Białymstoku różniły się, ale nie tak jak w Katowicach. Jagiellonia prowadziła 2:0 po jedynym wejściu w pole karne, w 24. minucie. To nie był efekt dominacji, tylko tak się ułożył mecz – piękne uderzenie zza szesnastki, a potem piłka, która odbiła się od Radovana. Oczywiście rywale mieli sytuacje na 3:0, ale z przebiegu gry to my dominowaliśmy z piłką. Graliśmy na połowie Jagiellonii. Nie zgodzę się z tym, że pierwsza połowa była fatalna, ale oczywiście – druga była znacznie lepsza. Odrabialiśmy wynik, napędzaliśmy się i złapaliśmy nasz rytm. Jesteśmy zawiedzeni wynikiem, bo uważamy, że powinniśmy ten mecz wygrać.
- Sytuacja zdrowotna Rubena Vinagre nie zmieniła się. W tym tygodniu nie trenowali Arreiol i Żewłakow, bo mają drobne urazy. Reszta graczy jest do mojej dyspozycji.
- Cracovia jest nieprzyjemna do grania. To fizyczny i agresywny zespół. Traci mało bramek, ma jedenaście czystych kont. W starciu z Piastem było dużo przypadku, po których Cracovia straciła trzy bramki. Rywale mają bardzo mocne stałe fragmenty, musimy być na to gotowi. Mocno nad tym pracujemy. Musimy być również gotowi na intensywną grę, bo z tego słyną nasi niedzielni przeciwnicy.
- Był pomysł, aby sprawdzić Ermala na szpicy, ale generalnie to nie jest napastnik. Może zagrać na tej pozycji, ale w kadrze mamy teraz czterech napastników. Raczej wśród nich będziemy szukać wyjściowego gracza i wejść z ławki.
- Gratulacje dla trenera Vukovicia. Bardzo cenię tego szkoleniowca. Życie zweryfikuje, bo sytuacja Widzewa nie jest prosta. Wejście w trakcie sezonu również nie jest łatwe. Musimy skupić się tylko i wyłącznie na sobie. Jeżeli będziemy grali coraz lepiej, to za tym pójdą też wyniki.
- Paweł Wszołek rehabilitował się parę dni w Hiszpanii, aby jeszcze przyśpieszyć ten proces. Piłkarz jest bardzo zmotywowany i ciężko pracuje. Będzie z nami prawdopodobnie od niedzieli lub poniedziałku. Chcemy powoli wprowadzać go do gry.
- Istotna będzie dyspozycja dnia, a nie to, kto jest faworytem. Widzimy, jak wyniki układają się z kolejki na kolejkę. Trudno tu szukać faworytów. Trzeba być dobrze przygotowanym. Musimy być w optymalnej formie każdego dnia, a ja jako trener muszę wystawić dobry skład.
- W ostatnich tygodniach Patryk Kun i Kacper Chodyna to jedni z lepszych naszych piłkarzy. Od początku, gdy przychodziłem do Legii mówiłem, że każdy zawodnik jest ważny. Każdy otrzyma wsparcie i wszelką pomoc. Dyspozycja Patryka i Kacpra to nie przypadek. Wiemy, jaka była sytuacja jednego i drugiego w momencie mojego przyjścia. Ich notowania nie były wysokie. Cieszę się, że teraz tak się prezentują. Grają dla Legii, ale przede wszystkim dla siebie i dla swoich rodzin. Jesteśmy na coraz większym poziomie drużynowości i dyscypliny. Będziemy potrzebowali teraz indywidualności.
- Kacper Urbański nie jest w optymalnej formie, stać go na dużo więcej. W treningach pracuje jednak bardzo solidnie. Widzę, że nie jest to dla niego łatwa sytuacja. Jego oczekiwania również były znacznie większe, ale trzeba pracować i wykorzystywać każdy moment. Jeżeli będzie wytrwały i konsekwentny to te owoce na pewno przyjdą.
- Jean-Pierre trenuje na pełnych obrotach. Brał udział we wszystkich treningach tego mikrocyklu. Trudno powiedzieć, na ile jest gotowy, bo dawno nie rozegrał meczu. Na chwilę obecną jest brany pod uwagę do gry, nawet w podstawowym składzie.
- Strzelamy gole w każdym spotkaniu. Mamy swoje sytuacje. Szczególnie na początku jednak traciliśmy zbyt infantylne bramki. Tym byłem zaskoczony. Trzeba było zakasać rękawy, aby te błędy eliminować. Recenzowaliśmy to spotkanie z Jagiellonią. Zagraliśmy na minimum błędów, a rywale i tak zdobyli dwa gole. Trzeba oddać Jagiellonii, że było w tym dużo kunsztu i sprytu. Wierzę, że suma szczęścia i nieszczęścia zawsze wychodzi na zero.
- Jeżeli chodzi o tworzenie szans bramkowych to jest zupełnie inaczej. Mamy okazje, potrafimy je tworzyć. W ostatnim meczu mogliśmy zachować się lepiej. Musimy poprawić to ostatnie dotknięcie i piąć się w górę tabeli. Trzeba strzelać, aby zdobywać punkty. Nawet wtedy mniej bolące będą straty goli. Nie chodzi o zachowanie czystego konta tylko o zwycięstwa.
- Wydaje mi się, że zasługiwaliśmy na coś więcej niż sześć punktów na start rundy. Te nasze mecze nie były równe, chociażby ten w Katowicach. Każdy z tych meczów był inny. Spotkanie z Jagiellonią było chyba najlepszym w tej rundzie.
- Żałować to złe słowo. Trzeba iść do przodu. Przeanalizowaliśmy mecz w Katowicach. W przerwie działo się bardzo dużo. Taka druga połowa nie może się powtórzyć, sami się pogubiliśmy. To lekcja na przyszłość, jak zarządzać takimi momentami, aby walczyć z przeciwnikami, a nie z samym sobą.
- Gołym okiem widać, że gramy lepiej. Nie jesteśmy jednak zadowoleni, bo stać nas jednak na dużo więcej. Na dzisiaj ważne są punkty i to jest kluczowe. Wiara jest potrzebna. Gramy u siebie i kibice są bardzo istotnym elementem, szczególnie w Legii, gdzie ta atmosfera jest gorąca. Wierzę, że znowu nam pomogą. Jeżeli jesteśmy faworytem, to wierzę, że z tej roli w niedzielę się wywiążemy.
Autor
Mateusz Okraszewski





