- Piłka nożna
- Pierwsza drużyna
- PKO BP Ekstraklasa
- Legia - Górnik
- Górnik Zabrze
- Marek Papszun
- Konferencja prasowa
- Wideo
- Video
Marek Papszun: Dzisiaj piłka nożna zeszła na drugi plan
Trener Marek Papszun odpowiedział na pytania dziennikarzy po meczu Legii Warszawa z Górnikiem Zabrze.
Autor: Anna Socha
Fot. Jakub Wydra
- Udostępnij
Autor: Anna Socha
Fot. Jakub Wydra
Trener Marek Papszun odpowiedział na pytania dziennikarzy po meczu Legii Warszawa z Górnikiem Zabrze.
Dzisiaj piłka nożna zeszła na drugi plan. Mecz odbył się po dużej tragedii - odszedł wielki autorytet i porządny człowiek, zasłużony dla polskiej piłki i Legii Warszawa. W imieniu klubu, wszystkich pracowników, składam wyrazy współczucia dla rodziny i bliskich. Dziękuję również kibicom, którzy godnie pożegnali Jacka. Patrzy na to z góry i może być dumny, że jest tak dobrze wspominany.
Poznaliśmy się z Jackiem całkiem dobrze i spotykaliśmy się często. Byłem związany z Częstochową, podobnie jak on, ponieważ stamtąd pochodził. Jego losy były związane z Warszawą, tak samo jak moje. Mocno związane. Z drugiej strony ja z Warszawy, a jego losy mocno związane z Warszawą. Niegdyś graliśmy razem w siatkonogę na słynnej sali w Rakowie. Mieliśmy ze sobą dobry kontakt.
Dzisiaj zdobyliśmy i straciliśmy bramkę ze stałego fragmenty gry. W meczu w Szczecinie strzeliliśmy dwie bramki po akcjach rozegranych po wrzutach z autu. Czy stałe fragmenty nas pogrążyły? Nie do końca - mecz zakończył się remisem. Musimy szanować ten punkt. Okoliczności straty bramki są trudne do przyjęcia, ale nic nas nie pogrążyło, bo mecz zakończył się remisem.
Przed nami jeszcze sześć kolejek i bronimy się przed spadkiem. Gdybyśmy wygrali, do Górnika brakowałoby nam sześć punktów. Tabela jest tak płaska, że wygrywając trzy mecze możesz zmienić trochę cele. Dzisiaj jest taka sytuacja, jaka jest - ten punkt też się liczy, bo nie wiadomo ile to będzie w ostatecznym rozrachunku też ważyło. To było nasze dziewiąte spotkanie bez porażki - budujemy serię. serię bez porażek. Brakuje nam tych trzech zwycięstw w meczach, gdzie były remisy. Mogliśmy wycisnąć więcej - trzeba walczyć w kolejnych spotkaniach.
Jeśli chodzi o Kacpra Urbańskiego - hierarchii to nie ma, grają zawodnicy, którzy według nas są w najlepszej dyspozycji w danym momencie. Tutaj akurat decyzja była bardzo trudna i ważyło się do końca tygodnia, jeśli chodzi o to, który Urbański zagra. Kacper wszedł, wywalczył rzut karny i z mojej perspektywy to była dobra zmiana. Gramy czasami na dwóch napastników, więc szukamy różnych rozwiązań pod konkretne mecze, żeby wykorzystać potencjał aktualnych chłopaków, których mamy.
Jeśli chodzi o Otto Hindricha, nie pokazywaliśmy dodatkowych informacji pod koniec meczu. Kacper Tobiasz rozgrzewał się gdyby coś się wydarzyło. Mieliśmy jasno ustalone, jak gramy i jak chcemy rozgrywać, i radziliśmy sobie całkiem dobrze. W tej ostatniej akcji zachowaliśmy się źle na boku. Najpierw Otto Hindrich obronił celny strzał i była to kluczowa sytuacja meczu. Jednak przy rzucie rożnym nie dopilnowaliśmy sytuacji.
Autor
Anna Socha





