- Piłka nożna
- Pierwsza drużyna
- PKO BP Ekstraklasa
- Radomiak - Legia
- Radomiak Radom
- Konferencja prasowa
- Marek Papszun
- Wideo
- Video
Marek Papszun: Na pewno stać nas na więcej [WIDEO]
- Powinniśmy strzelić gola, ale tak się nie stało. Druga połowa była trochę jałowa. Mieliśmy jedną sytuację Nsame. Zabrakło jakości i większej liczby sytuacji. Zabieramy punkt i wracamy do Warszawy - powiedział na pomeczowej konferencji prasowej szkoleniowiec warszawskiej Legii, Marek Papszun.
Autor: Mateusz Okraszewski
Fot. Mateusz Kostrzewa
- Udostępnij
Autor: Mateusz Okraszewski
Fot. Mateusz Kostrzewa
- Powinniśmy strzelić gola, ale tak się nie stało. Druga połowa była trochę jałowa. Mieliśmy jedną sytuację Nsame. Zabrakło jakości i większej liczby sytuacji. Zabieramy punkt i wracamy do Warszawy - powiedział na pomeczowej konferencji prasowej szkoleniowiec warszawskiej Legii, Marek Papszun.
- To był bardzo ważny mecz. Chcieliśmy wygrać, zrobić wszystko, co możemy, aby wywalczyć trzy punkty i przełamać granice 30 punktów. Dążyliśmy mocno, żeby tak było. Mecz ułożył się źle, ale szybko odpowiedzieliśmy. Kreowaliśmy sytuacje, ale bramkarz Radomiaka bardzo dobrze się spisywał. Powinniśmy strzelić gola, ale tak się nie stało. Druga połowa była trochę jałowa. Mieliśmy jedną sytuację Nsame. Zabrakło jakości i większej liczby sytuacji. Zabieramy punkt i wracamy do Warszawy.
- Straciliśmy gola po stałym fragmencie, ale w ten sam sposób też wyrównaliśmy. Nie zmienia to faktu, że za dużo tracimy po tym elemencie gry. Trochę martwiące jest to, że tak nieodpowiedzialnie zagraliśmy w pierwszych minutach, a byliśmy nastawieni na coś zupełnie innego. Cieszę się, że zespół zareagował w ten sposób. Kiedyś Legia miała z tym problemy, teraz tego nie widać. Liczenie na to, że będzie dobrze, to kruchy lód. My dzisiaj mamy ten plan B. W pierwszej połowie reagowaliśmy bardzo dobrze, w drugiej trochę słabiej. Bardzo się cieszę, że wrócił Jean-Pierre Nsame i Paweł Wszołek, bo to bardzo ważni gracze. Zbliża się koniec sezonu i wiemy, że ci piłkarze mogą nam pomóc.
- To był duży błąd w obronie. Te błędy infantylne jeszcze nam się zdarzają. Może to brak koncentracji. Dużo nad tym pracujemy. Z Cracovią, najgroźniejszą drużyną przy stałych fragmentach, wybroniliśmy. Trzeba przyznać, że ten transport był też perfekcyjny. Musimy jednak dać więcej. Trzeba to oddać.
- Boisko było, jakie było. Nie ma co wracać do tematu. Dla obu drużyn plac był ten sam. Radomiak jest zespołem technicznym. Jedna i druga drużyna nie chciała ponosić boiska na tej murawie. Zbliża się końcówka sezonu, Radomiak też nie jest w komfortowej sytuacji. Cierpi na tym tylko widowisko, ale okej. Boisko nie zadecydowało o wyniku spotkania. Broniliśmy dobrze, kreowaliśmy w pierwszej połowie, ale w drugiej musimy dać więcej.
- Bartek Kapustka doznał urazu na treningu przedmeczowym. Nie ma jeszcze szczegółowej diagnozy, ale to może być nawet dłuższa kontuzja. Problemy są związane z przywodzicielem.
- Oczekiwania w stosunku do Kacpra Urbańskiego są olbrzymie, ale też po części uzasadnione. Grał w Serie A, w reprezentacji Polski, na wielkim turnieju. On sam ma wobec siebie ogromne oczekiwania. To dalej młody chłopak. Ten mental często budujesz poprzez doświadczenia. Wcześniej wszystko szło zgodnie z planem. Coś się jednak załamało. Jesteśmy na etapie budowania Kacpra, aby uwolnił swój potencjał. Ta liga nie jest łatwa dla zawodników takich, jak Kacper. To fizyczne rozgrywki, jest tu dużo pressingu. Pod tym kątem Ekstraklasa poszła mocno do przodu, a takim graczom technicznym nie jest łatwo. Jeżeli Kacper chce zrobić karierę, wejść na swój poziom, to musi ciężko pracować – nie tylko nad głową, ale też nad aspektami fizycznymi. Wszyscy pomożemy mu, aby tak właśnie było. Dzisiaj nie wszedł na plac, ale w poprzednim spotkaniu grał w wyjściowej jedenastce. Dzisiaj zmieniliśmy ustawienie i nie było dla niego miejsca. Spodziewaliśmy się jednak, że to będzie bardzo fizyczny mecz.
- Próbowaliśmy i chcieliśmy grać. Radomiak grał bardzo bezpośrednio. Nie mogliśmy odnaleźć się w tym chaosie. W pierwszej części odbieraliśmy dużo piłek w niskiej obronie. Potrafiliśmy zmienić centrum, wchodzić w trzecią strefę i mieć pozycję do oddania strzału. Rywal grał lepiej bo zmianach. Te roszady dużo dały i napędziły zespół z Radomia. Ta druga połowa była w naszym wykonaniu o wiele słabsza. Na pewno stać nas na więcej. Musimy strzelić w pierwszej odsłonie drugą bramkę mając tyle sytuacji. Wiedzieliśmy, że Radomiak będzie proaktywny, że będzie bronił wyżej, ale nie zdołaliśmy tego wykorzystać.
Autor
Mateusz Okraszewski





