Marek Papszun: U siebie musimy wygrywać [WIDEO]
Szkoleniowiec Legii Warszawa odpowiedział na pytania dziennikarzy przed meczem z Zagłębiem Lubin.
Autor: Mateusz Okraszewski
- Udostępnij
Autor: Mateusz Okraszewski
Szkoleniowiec Legii Warszawa odpowiedział na pytania dziennikarzy przed meczem z Zagłębiem Lubin.
- To było ostatnie dotknięcie piłki, bolesny moment. Zbyt łatwo pozwoliliśmy oddać strzał. Po nim rywal miał rzut rożny, a później zdobył bramkę. Zabrakło nam determinacji i zaangażowania do końca. Otto obronił to uderzenie, ale nie nakręciliśmy się tym momentem. Piłkarze wiedzieli, że to może być ostatnia akcja. Takie sytuacje są trudne. Dziesięciu zawodników Górnika w polu karnym, do tego ich bramkarz – to trudne momenty do bronienia, ale było w nas za mało determinacji i agresji. Bochniewicz wyszedł w górę, oparł się na swoim zawodniku i świetnie to wykorzystał. Trzeba przyznać, że również dośrodkowanie było świetne. Wierzę, że w kolejnym meczu wyciągniemy wnioski i będziemy bronić do samego końca.
- Hierarchia zmienia się z meczu na mecz. Najważniejsze jest to, co zawodnicy pokazują w meczu, a później w mikrocyklu treningowym. Jean-Pierre jest do dyspozycji. Nie zagrał, bo ostatnie spotkania dobrze się dla nas układały i potrzebowaliśmy piłkarzy o innym profilu. Jego sytuacja się nie zmieniła i myślę, że jeszcze nam pomoże.
- Musimy poczekać jeszcze kilka meczów, by zobaczyć, jak będzie wyglądała nasza sytuacja. Jean-Pierre jest w grupie zawodników, których bierzemy pod uwagę w kontekście kolejnego sezonu.
- Ruben Vinagre pracuje z nami. Jest bardzo dobrze nastawiony. Może wrócić jeszcze w tym sezonie i wierzę, że tak będzie. Być może w przyszłym tygodniu wejdzie już w częściowy trening z zespołem. Rzeczywiście idzie to szybciej, niż zakładaliśmy, i bardzo się z tego cieszymy.
- Bartosz Kapustka i Jean-Pierre Nsame trenują na pełnych obrotach. Rozważamy obu pod kątem gry.
- Chcielibyśmy więcej tworzyć i kreować. Górnik dobrze bronił, nie otwierał się, mecz był zamknięty. Rywal był agresywny, chciał nas wypychać. Atak pozycyjny nie był aż tak możliwy. Ciężko było utrzymać się przy piłce w trzeciej tercji, na połowie gości. Mecz był wyrównany, ale to my bardziej dążyliśmy do strzelenia gola. Zdobyliśmy bramkę, ale problemem była końcówka. Górnik grał odważnie, chociaż nie stworzył wielu sytuacji. Gdy był przy piłce, bardzo ciężko było ją odebrać. W trakcie meczu zmieniliśmy pressing, a po przerwie jeszcze go zmodyfikowaliśmy. W drugiej połowie było nam dużo łatwiej – rywal nie mógł już tak swobodnie rozgrywać od tyłu. Grało nam się lepiej. Górnik, po awansie do finału Pucharu Polski, przyjechał do Warszawy dobrze nastawiony i odważny w grze.
- Ja chcę wygrać każdy mecz. Oczywiście, trzeba zarządzać spotkaniem, ale tylko z jedną myślą – żeby wygrać. Przekonujemy zespół, że gdy prowadzimy, powinniśmy bardziej dążyć do drugiego gola niż bronić wyniku. W ostatnim meczu wyszliśmy 3-4 razy z kontrą po zdobyciu bramki. Gdybyśmy to wykorzystali, nie rozmawialibyśmy o tym rzucie rożnym.
- Zagłębie to duża niespodzianka. Gratulacje dla trenera Ojrzyńskiego i całej drużyny. Spodziewamy się zespołu z dobrą energią, odważnego w grze. Grają o najwyższe cele, nie ciąży na nich aż tak duża presja. Zagłębie będzie swobodne, a my musimy być skoncentrowani. Chcemy wyłączyć ich mocne strony i wykorzystać mankamenty. Patrzymy przede wszystkim na siebie. Ostatni mecz z Górnikiem miał szczególny charakter, ale kibice ponownie wypełnili stadion i wspierali nas przez całe spotkanie. Niezależnie od rywala - u siebie musimy wygrywać każdy mecz. I taki jest nasz cel na piątek.
Autor
Mateusz Okraszewski





