- Piłka nożna
- Pierwsza drużyna
- PKO BP Ekstraklasa
- Legia - Raków
- Raków Częstochowa
- Marek Papszun
- Konferencja prasowa
- Rozmowa
- Wypowiedź
- Wideo
- Video
Marek Papszun: Powinniśmy zrobić więcej [WIDEO]
Trener Legii Warszawa Marek Papszun odpowiedział na pytania dziennikarzy po meczu 26. kolejki PKO BP Ekstraklasy z Rakowem Częstochowa.
Autor: Anna Socha
Fot. Mateusz Kostrzewa
- Udostępnij
Autor: Anna Socha
Fot. Mateusz Kostrzewa
Trener Legii Warszawa Marek Papszun odpowiedział na pytania dziennikarzy po meczu 26. kolejki PKO BP Ekstraklasy z Rakowem Częstochowa.
- Dziękuję naszym kibicom za świetną atmosferę i kapitalny doping. Szkoda, że nie odwdzięczyliśmy się. To nie był dla nas łatwy mecz - podarowaliśmy bramkę przeciwnikowi w banalnej sytuacji i grało nam się trudniej. Raków umiejętnie wybijał nas z rytmu, utrzymując piłkę bez kreowania sytuacji. Nasze dążenia przyniosły wyrównanie. Powinniśmy zrobić więcej, aby te trzy punkty zdobyć, szczególnie w ostatnich 20 minutach.
- Dziękuję, z moim zdrowiem wszystko w porządku. Nie wiązały się z tym nadzwyczajne emocje. Fajnie było zobaczyć tych zawodników i ludzi, którzy byli współautorami sukcesów i pracowali ze mną kilka lat. To były nieco dziwne emocje, będąc trenerem innej drużyny niż ta, którą tak długo prowadziłem.
- Najbardziej bolą mnie takie dziwne sytuacje i dziwne zachowania, jak to przy stracie bramki - za dużo pracujemy, aby takie banalne błędy popełniać. Musimy to wyplenić i iść dalej - tak to wygląda. Pracujemy zawsze tak samo, do każdego przeciwnika przygotowujemy się podobnie. Tutaj było nieco łatwiej, ponieważ Raków od lat jest drużyną powtarzalną. Nie spodziewaliśmy się tylu długich piłek, plan na mecz Rakowa był nieco inny.
- Kluczowym elementem zawsze jest kompleksowość - musimy wykorzystać te dwa tygodnie. Trenujemy do piątku, gramy grę kontrolną, a później będziemy przygotowywać się do meczu w Szczecinie. Chcemy w tych ośmiu kolejkach zapunktować tyle, ile możemy. Sparing-partner będzie ogłoszony w późniejszym terminie.
- Widać, ile znaczy mental i ile daje w grze głowa. W tym obszarze najbardziej jestem zaskoczony. Byłem zbudowany tym, jak ta drużyna chcę pracować. Dzisiaj jestem nieco rozczarowany, że nie pokazuje tego, na co ją już teraz znać. Nie pokazujemy tego, co już dzisiaj moglibyśmy pokazać. Mówimy o pewności do tego, co robimy.
- Myślę, że moja absencja nie odbiła się negatywnie na zespole. To świadoma, profesjonalna drużyna. Nie mogę mieć pretensji o podejście zawodników, świetnie mi się z nimi pracuje. Nie martwię się o ich podejście, wiem jak pracuje sztab i jakich ludzi mam dookoła. Zostawiłem drużynę w dobrych rękach, monitorowałem procesy z daleka i byliśmy w stałym kontakcie. Przygotowania przebiegały normalnie.
- Utrzymanie to jedna sprawa, a granie w Legii to druga. To nie jest łatwa sytuacja, w pewien sposób sami do tego doprowadziliśmy. Trzeba dźwigać ten krzyż i trzeba wygrać każdy mecz. Jeśli to się nie uda to powinno być rozczarowanie.
- Trzy ostatnie remisy to my byliśmy bliżej zwycięstwa. Mieliśmy dzisiaj więcej wejść w trzecią tercję i więcej strzałów. W pierwszej połowie nie tworzyliśmy zbyt dużo, ale w drugiej połowie dążyliśmy do tego. Nie mówię już o początku - wiedziałem, że będzie on dla nas trudny, szczególnie ze względu na urazy, w szczególe na skrzydłach. Ciężko mówić wtedy o robieniu dobrych wyników. Mamy teraz stabilizację w zespole, podnosi się rywalizacja i wszystko idzie w przód. Pomogli również Kun i Chodyna, którzy byli wcześniej skreśleni.
- Rywalizacja na pewno jest, Kacper Urbański dostał kilka szans i niewiele z tego wynikało. Wahań dostaje dlatego więcej szans, a Adamski wszedł jako drugi napastnik. Wahań potrafi kreować szanse w każdym meczu. Według mnie więcej powinien ze swoich pozycji wycisnąć - nie ma abonamentu, przerwa na reprezentacje to nowe otwarcie. Ośmiu zawodników wyjeżdża na kadrę, nie będą mogli z nami pracować, ale mam nadzieję, że tam pograją.
Autor
Anna Socha





