Marek Papszun: Optymizm jest w drużynie i w klubie [WIDEO]
- Optymizm jest duży, jest w drużynie i w klubie, to czuć na każdym kroku. Musimy to przełożyć na boisko. Po drugiej stronie w pierwszym meczu będzie Korona, za chwilę Arka, GKS. To są drużyny, które też są niżej i będą walczyły o życie, tak jak my dzisiaj do tego musimy podejść. Ten optymizm jest dobry, ale musimy mieć świadomość tego, że trzeba dużo wysiłku włożyć, żeby rzeczywiście się dźwignąć wyżej niż to miejsce, które da nam utrzymanie - powiedział trener Marek Papszun podczas briefingu po meczu kontrolnym z Pogonią Grodzisk Mazowiecki
Autor: Anna Socha
Fot. Janusz Partyka
- Udostępnij
Autor: Anna Socha
Fot. Janusz Partyka
- Optymizm jest duży, jest w drużynie i w klubie, to czuć na każdym kroku. Musimy to przełożyć na boisko. Po drugiej stronie w pierwszym meczu będzie Korona, za chwilę Arka, GKS. To są drużyny, które też są niżej i będą walczyły o życie, tak jak my dzisiaj do tego musimy podejść. Ten optymizm jest dobry, ale musimy mieć świadomość tego, że trzeba dużo wysiłku włożyć, żeby rzeczywiście się dźwignąć wyżej niż to miejsce, które da nam utrzymanie - powiedział trener Marek Papszun podczas briefingu po meczu kontrolnym z Pogonią Grodzisk Mazowiecki
Pogoń Grodzisk Mazowiecki to na pewno wymagający przeciwnik, który w pierwszej połowie postawił nam spory opór. Gratulacje dla Pogoni i dla trenera Stokowca. W Pogoni widać już spójność w zespole, bardzo dobrą organizację, nastawienie, ale też jakość chłopaków. Cieszy widok kilku naszych wypożyczonych zawodników, którzy się tam ogrywają. Być może to jest przyszłości Legii - zobaczymy. Cieszę z tego, że zwyciężyliśmy, bo to jest dla nas bardzo ważne. Ten pierwszy sparing wygrany i odwrócone też losy meczu. Cieszy również gra - wprowadzamy zmiany i nowe zasady, system, więc nie jest to łatwe dla graczy. Dzisiaj oceniam to jako dobry poziom na tę chwilę, biorąc pod uwagę, że pracujemy ze sobą niecały tydzień. Było widać dużo zachowań, które chciałbym, żeby w zespole funkcjonowały - to było na wysokim poziomie, szczególnie w drugiej części meczu. Za nami bardzo intensywny tydzień. Mimo tego dzisiaj widziałem w zespole dobre nastawienie; widzę je od początku, odkąd przyszedłem. Byłem zdziwiony, że zawodnicy przyjechali z urlopów z tak dobrą energią. Jeżeli utrzymamy taki poziom pracy, to na pewno będziemy grali coraz lepiej.
Chcemy być zespołem intensywnym. Chcemy dominować poprzez pressing wysoki i ciągłe naciskanie. Taki ma być główny sposób bronienia Legii Warszawa. Dlatego tyle tych komunikatów dzisiaj wybrzmiewało. Nie jest to łatwe dla zawodników, biorąc pod uwagę, że dotknęli tego dopiero piąty dzień czy czwarty dzień.
Tych zawodników, których dzisiaj widzieliśmy, zobaczymy na obozie - plus oczywiście Wojtek Urbański, który przez zderzenie w treningu doznał urazu. Czuje się dobrze - mam nadzieję, że na zgrupowaniu będzie już do dyspozycji.
Samuel Kovacik i Jan Leszczyński to są zawodnicy Legii - nowe twarze, młodzi gracze. Tak, Janek i Kowa dołączyli do nas i oni też pojadą na zgrupowanie. Zobaczymy co dalej, jaki będzie kształt naszej kadry. Dwóch zawodników już doszło, być może jeszcze odejdą kolejni, ale też być może kolejni dołączą.
To bardzo ważna dla nas wygrana, ale też szafowanie obciążeniami. To nie było dla nas łatwe z perspektywy boiska, bo zaczęliśmy trenować na naturalnym, ale zima nas przegoniła. Zastanawialiśmy się mocno nad tym, czy przejść na halę, czy w ogóle odwołać sparing. Najważniejsze to jest trening i oczywiście mecz, ale jeszcze ważniejsze jest zdrowie zawodników, żeby nie doprowadzić do sytuacji, że ktoś będzie kontuzjowany. Bardzo się cieszę z tego, że wszyscy zawodnicy są zdrowi. W tym pierwszym okresie byłoby fatalne, gdyby któryś wypadł. Cały okres przygotowawczy prawdopodobnie byłby wyłączony z pracy z zespołem.
Steve Kapuadi wraca 14 stycznia, dolatuje do Hiszpanii, żeby był gotowy już do treningu 15 stycznia.
W sztabie są działy - piłkarski, medyczno-motoryczny i organizacyjny. W tym piłkarskim dziale koordynatorem jest Artur Węzka i on koordynuje całość pracy sztabu i wraz ze mną odpowiada za szeroko pojęty proces, jak i inni szefowie tych działów. Inaki Astiz, stałe fragmenty. Marek Wasiluk, trening indywidualny. Łukasz Cebula jest z kolei koordynatorem działu analiz, czyli tam, gdzie jest Bartłomiej Kuźma i Maciek Krzymień.
Rozmawiamy o transferach. Trudno powiedzieć na jakich pozycjach szukamy wzmocnień - trzeba szukać na wszystkie pozycje zawodników. Rozmawiamy z działem scoutingu, mamy ciągłe spotkania i rozmowy z szefem Piotrem Zasadą, ale też z dyrektorami Fredim, Michałem i prezesem Marcinem Herrą. To jest ścisłe grono osób, które za transfery będzie odpowiadało w Legii Warszawa w rundzie wiosennej. Nie powiem, jakie konkretne pozycje w tej chwili, bo weryfikujemy kandydatury i weryfikujemy wszystkie możliwości.
Wszystko determinują odejścia. Odeszło dwóch zawodników, czyli Weisshaupt i Burch. Troszeczkę odchudziliśmy kadrę. Nie jest tajemnicą, że gramy tylko w Ekstraklasie. Odpadliśmy z Pucharu Polski, z europejskich pucharów i ta redukcja siłą rzeczy musi nastąpić też ze względów finansowych, ale też sportowych. Musimy umiejętnie teraz tą kadrą zarządzić.
Musimy poczekać z tą decyzją w sprawie Janka Leszczyńskiego, który prezentuje się dobrze, jak nie bardzo dobrze dzisiaj z boiska. Oczywiście jest to młody zawodnik i powinien grać. Na dzisiaj mam takie poczucie, że stać go na to, ale czy tak będzie - zobaczymy. Musimy zobaczyć, jaki będzie kształt, jeżeli chodzi o linię obrony i dostępność innych graczy, bo to może też determinować jego pozostanie w Legii.
Zmieniamy system. Noah to bardzo dobry gracz i każdego dobrego gracza można zagospodarować. On jednak nie zaadaptował się zbyt dobrze, więc ja uważam, że nic na siłę. Bardziej szkoda mi Burcha - uważam, że to jest chłopak z potencjałem i w tej koncepcji, przy tym sposobie pracy, mógłby grać. Rozumiem, że chciał odejść, życzę mu wszystkiego dobrego, bo uważam go za bardzo dobrego zawodnika.
Jeżeli nie ma skuteczności od napastników, to zastrzeżenia można mieć. Musimy poprawić strukturę całego zespołu, żeby tych szans mieli po prostu więcej. Wtedy będzie można ich rozliczać. Chciałbym, jeżeli chodzi o transfery, żeby dołączył jakiś napastnik, bo ta konfiguracja zamyka nas na dwójkę napastników. Wystawiając dwójkę w pierwszym składzie nie mamy pola manewru z ławki. Chciałbym, żeby i rywalizacja, ale też możliwości do zmienienia systemu zostały stworzone, ale zobaczymy, czy to będzie możliwe.
Nie będzie zmian, jeżeli chodzi o kapitanów i strukturę tej rady drużyny, bo poznając tych chłopaków, poznając zespół, uważam, że nie ma tu żadnego uzasadnienia do zmian. Zespół nie miał i nie ma problemów szatniowych. Dzisiaj naszym problemem jest miejsce w tabeli i te wyniki. Zawodnicy zdają sobie sprawę z tego, w jakim miejscu jesteśmy i też wzięli pełną za to odpowiedzialność, nie zrzucając na nikogo winy. Szukali jej u siebie, że oni mogli więcej w poprzedniej rundzie zrobić. To prawidłowe podejście. Mogli się skupić od razu na tym, żeby tę sytuację poprawić i nie szukać winy dookoła, tylko pracować każdego dnia, żeby się z tego wydostać.
Raków i Legia to są dwa zupełnie inne środowiska. Raków jest bardzo małym klubem, z inną infrastrukturą i ilością ludzi. To dwa różne światy. Jeżeli chodzi o Legię Warszawa, to jestem bardzo miło zaskoczony podejściem wszystkich tutaj w klubie, przede wszystkim tych ludzi, którzy są dookoła drużyny.
Rozmawiałem ze wszystkimi piłkarzami i nikt nie zadeklarował chęci odejścia z Legii Warszawa. To był dla mnie taki ważny sygnał, że zawodnicy chcą grać w Legii.
Jean-Pierre Nsame jest obecnie w Hiszpanii. Być może już się przemieszcza, żeby do nas dołączyć, żebyśmy się poznali. Potrzeba trochę czasu, żeby on znów zafunkcjonował w procesie zespołowym. Zależało nam, żeby już obcował z drużyną. Jak wiecie, ja też dołączyłem - nie ja znam go, ale znam bardzo dobre opinie o tym zawodniku. Bez żadnego wahania - po konsultacji ze sztabem medycznym, czy my jesteśmy w stanie to dźwignąć i motorycznym, żeby go wprowadzać - zgodziłem się na to, żeby on do nas na zgrupowaniu dołączył. Każda taka jednostka, która jest pozytywna, która chce grać w Legii, jest dla nas dzisiaj bardzo ważna.
Moje podejście do rywalizacji sportowej od tych najniższych lig jest takie, że nie patrzę tak daleko w przyszłość. Nie jest tajemnicą, jakie są moje ambicje, jakie zawsze były - to wygrywanie. Jestem zadowolony ze zwycięstwa. Ten mecz pokazał, jak to może być trudne. Strzelasz, mecz pod kontrolą, za chwilę dostajesz dwie bramki, już przegrywasz. Trzeba będzie to dźwignąć w lidze. Optymizm jest duży, jest w drużynie i w klubie, to czuć na każdym kroku. Musimy to przełożyć na boisko. Po drugiej stronie w pierwszym meczu będzie Korona, za chwilę Arka, GKS. To są drużyny, które też są niżej i będą walczyły o życie, tak jak my dzisiaj do tego musimy podejść. Ten optymizm jest dobry, ale musimy mieć świadomość tego, że trzeba dużo wysiłku włożyć, żeby rzeczywiście się dźwignąć wyżej niż to miejsce, które da nam utrzymanie.
Autor
Anna Socha





