Legia logo
Piłka nożna5 min czytania

Panel Ekspertów: Borek i Limani o meczu Legia - FK Drita

Plus500 logo
PKO Bank Polski Ekstraklasa logo

Przed meczem Legii Warszawa z Dritą Gnjilane oddaliśmy głos czołowym przedstawicielom polskich i kosowskich mediów.

Mateusz Borek, dziennikarz sportowy:

- Byłbym bardzo ostrożny w deklaracjach dotyczących tego czy to odpowiedni moment na zmianę szkoleniowca czy też nie. Uważam, ze Aleksandar Vuković bardzo rozwinął się jako trener, doceniam także przemianę, którą przeszedł jako człowiek. Wiadomo, że gdy jesteś osobą temperamentną, nie da się być innym w pracy niż w życiu prywatnym, ale on jednak bardzo pracował nad swoim zachowaniem, czy reakcjami na pewne sytuacje. Myślę tylko co wydarzyło się ze stylem Legii  Warszawa, bo jednak jesienią 2019 roku zespół grał szybko, efektownie, dobrze się go oglądało, tworzył mnóstwo sytuacji i strzelał sporo bramek. Sądzę jednak, że drużyna nie poradziła sobie z przygotowaniem fizycznym i odpowiednią dyspozycją w okresie pandemii – była to nowość zarówno dla bardzo doświadczonych szkoleniowców jak i młodych trenerów, do których niewątpliwie należy Aleksandar Vuković.

 

- Legię obecnie po prostu źle się ogląda. Oprócz tego, że zespół musi wygrywać – jest na to skazany przy takich kibicach, oczekiwaniach, budżecie i wartości czysto sportowej – to jeszcze zwyczajnie powinien dostarczać rozrywkę. W skali polskiej bilet na Legię jest stosunkowo drogi, a stolica oferuje mnóstwo rozrywek. Są oczywiście kibice, którym rytm weekendu wyznacza mecz, natomiast dla wielu ludzi jest to po prostu wyjście towarzyskie i dziś Legia sposobem grania musi konkurować z kinem, teatrem, koncertem czy wyjściem ze znajomymi do restauracji. Tej rozrywki ostatnio nie było.

 

- Z jednej strony można było trochę poczekać ze zmianą, z drugiej strony budżet klubu został nadszarpnięty pandemią, więc ciśnienie na fazę grupową Ligi Europu jest ogromne. Raz na jakiś czas Liga Mistrzów byłaby czymś niesamowitym, ale Legia to dziś klub, który powinien regularnie występować w Lidze Europy. Mieliśmy zimny prysznic z Omonią w kwalifikacjach do Champions League i dostaliśmy potwierdzenie braku formy w kolejnych meczach ligowych. Nawet Legia zdobywająca mistrzostwo Polski nie była tak efektowna jak kilka miesięcy temu, a bilans trenera Vukovicia od wybuchu pandemii był mocno średni. Rozumiem więc, że właściciel nie chciał czekać i postawił na nowego szkoleniowca.

 

- Czesław Michniewicz już teraz może pomóc zespołowi w kilku aspektach. Na pewno piłkarze nie będą szybciej biegać, jednak znam trenera od początku jego kariery szkoleniowej. Gdy wchodził do szatni Lecha musiał sobie radzić ze swoimi rówieśnikami, którzy mieli większe doświadczenie w piłce międzynarodowej od niego, a jednak potrafił czymś zarazić zespół, wpłynąć na niego i wszyscy patrzyli w jednym kierunku. Przecież biedniejszy wówczas Lech potrafił podnieść puchar Polski przy Łazienkowskiej. Trener Michniewicz ma niesamowite umiejętności motywacyjne, jest inteligentnym facetem, doskonałym mówcą, który szybko rozczytuje rozmówcę po drugiej stronie i potrafi do niego dotrzeć. To facet, który jest bardzo dobrze przygotowany do zawodu taktycznie i nawet na bazie dwóch, trzech treningów, jakie zarejestruje sobie z drona, będzie w stanie skorygować zachowanie niektórych piłkarzy. Wydaje mi się też, że zaryzykuje i przestawi zawodników na inne pozycje – nie wiem czy już w czwartek, ale przypuszczam, że niebawem zobaczymy Karbownika w drugiej linii.

 

- Trener jest pod dużym wrażeniem włoskich szkoleniowców, bo wykonywał tam wiele staży, długo śledził tamtejszą filozofię funkcjonowania i metodykę treningową, więc wydaje mi się, że w ciągu kilku tygodni będzie w stanie zdecydowanie poprawić grę defensywną Legii i nie mówię tutaj tylko o obrońcach, ale o zachowaniu całego zespołu. Odszedłbym tutaj od stereotypu, że Czesław Michniewicz do defensywka i wybijanie atutów rywala. Kiedy młodzieżówka grała z Belgią, Włochami, czy Portugalią z Joao Felixem w składzie, to rzeczywiście trzeba się było na tym koncentrować, ale gdy reprezentacja mierzy się z rywalami typu Estonia, to „wali” ich po sześć, tak jak to powinien robić polski zespół. Myślę więc, że w Legii będzie pewna wariantowość – inną Legię będziemy oglądać w europejskich pucharach, inną natomiast w lidze.

 

- Czesław Michniewicz nie bo się odważnych decyzji i przełamywania hierarchii, co pokazał chociażby mecz z Rosją. Jeszcze 24 godziny przed spotkaniem wszystkim wydawało się, że na środku defensywy zagrają Wiśniewski z Sobocińskim, a na plac wyszła zupełnie inna para stoperów – trener widocznie zauważył coś w zachowaniu poza boiskiem, może w dyspozycji zawodników podczas ostatniego treningu i finalnie ta decyzja okazała się bardzo trafiona. Czasem trzeba pokazać zespołowi, że nie ma przywiązania do nazwisk i realnie ocenia się aktualną formę poszczególnych piłkarzy. W tym aspekcie kibice powinni być spokojni.

 

- Gdyby Legia miała nie wygrywać z takim klubem jak Drita, to musiałbym zadać pytanie: po co jej mistrzostwo Polski poza statystyką? Co roku emocjonujemy się walką o tytuł, klasykami, rozmawiamy o reformach ligi, mamy dodatkowe siedem meczów, liczymy punkty, badamy warianty, a potem przychodzą europejskie puchary i najczęściej jeszcze nie skończy się lato, a nas już nie ma. Nie zakładam więc, że Drita może być problemem dla Legii Warszawa.

Valmir Limani, kosowski dziennikarz sportowy:

- Oczywiście faworytem jest Legia, niemniej w rozmowach z zawodnikami nie widać strachu przed czwartkowym meczem. Oczywiście wszyscy szanują zespół gospodarzy, są świadomi klasy rywala, ale zamierzają wyjść na plac i dać z siebie absolutnego maksa. Na ile to wystarczy nie mam pojęcia – na pewno jednak zespoł Drity nie wyjdzie na ten mecz jako chłopcy do bicia.

 

- Spodziewam się, że główną rolę odegrają tutaj skrzydła. Mamy na bokach fajnych zawodników – jest bardzo szybki Almir Ajzeraj, którego porównałbym do waszego Michała Karbownika. Jest także chyba największa gwiazda zespołu – Xhevdet Shabani, który dysponuje świetnym zejściem do środka i bardzo mocnym strzałem, często potrafiącym zresztą przechylić szalę zwycięstwa na stronę Drity. Oprócz niego bardzo dobrze prezentują się tacy piłkarze jak Hamdi Namani grający u nas na „szóstce”, nasz stoper Adrian Cuculi, mamy również bardzo dobrego napastnika Betima Haxhimusa. O dyspozycji kapitana, Ardiana Limaniego, nie chcę się wypowiadać – głupio by było oceniać własnego brata (śmiech).

 

- O ekipie Drity mówi się, że to bardzo poukładany zespół – począwszy od polityki transferowej aż po strukturę organizacyjną i płynność finansową. Nasza liga staje się coraz bardziej wyrównana, bo w Kosowie coraz więcej osób inwestuje w football i o ile jeszcze kilka lat temu rozgrywki były zdominowane przez FC Prisztinę, tak teraz o tytuł może się bić niemal połowa stawki. To w pełni profesjonalna liga, sądzę, że zarobki oscylują wokół czterech, pięciu tysięcy euro miesięcznie.

 

- Jak może wyglądać mecz z Legią? Myślę, że Drita cofnie się i będzie liczyła na kontry skrzydłami. Nasi piłkarze w tym meczu niczego nie muszą, więc zagrają na dużym luzie psychicznym. Wyjdą naładowani energią na 110% a na ile to wystarczy, o tym przekonamy się dopiero wieczorem.

Udostępnij

Powiązane newsy

Zobacz wszystkie