
- Faktycznie, otrzymywałem telefony z Polonii, nie padły jednak żadne konkrety. Ani ja, ani moi rodzice nie chcieliśmy, abym przeszedł do tego klubu. Legia to jednak największy klub w Polsce, i możliwość dołączenia do niej była dla mnie najlepszym, co mogło mi się wtedy przytrafić - przyznaje w rozmowie z Legia.com Michał Karbownik.
Legia.com: - Michał, nie za szybko to wszystko?
Michał Karbownik: - Na pewno dla mnie to nawet bardzo szybko, ale nie narzekam. To fantastyczne uczucie. Tak wyszło, i co mogę teraz zrobić? Muszę dalej pracować, cały czas iść do przodu i rozwijać się.
- Pierwszy zawodnik seniorskiej Legii urodzony w XXI wieku - co czujesz, gdy o tym myślisz?
- Jest to dla mnie powód do dumy. W kolejce są już jednak następni zawodnicy urodzeni po 2000 roku. My, młodzi, wchodzimy do pierwszego zespołu Legii coraz odważniej. Naszą wartość musimy jednak udowadniać na boisku.
- No właśnie, młodzi radzą sobie coraz lepiej. Skąd to się bierze? Ten trend widoczny jest przecież nie tylko w Legii, ale również w innych klubach PKO Ekstraklasy.
- Może wpływ na taki stan rzeczy miał przepis o konieczności wystawienia w wyjściowym składzie minimum jednego młodzieżowca? Myślę również, że w Polsce coraz lepiej funkcjonują akademie piłkarskie. Każda drużyna chce dla siebie jak najlepiej. Każda chce zabezpieczyć się na przyszłość, a młodzież jest bardzo ważna.
Jest pierwszym zawodnikiem urodzonym w XXI wieku, który wystąpił w oficjalnym meczu w barwach Legii Warszawa.
Jest pierwszym zawodnikiem urodzonym w XXI wieku, który wystąpił w oficjalnym meczu w barwach Legii Warszawa.
- Jak wyglądało Twoje przejście do seniorskiej piłki?
- Dokładnie tak, jak się tego spodziewałem. Na początku było ciężko. Nie tylko pod względem piłkarskim, ale również w kwestii mojego wejścia do szatni. Po pierwszych sześciu miesiącach coś się jednak zmieniło. Teraz czuję się już bardzo pewnie.
- Który moment, odkąd pojawiłeś się w Legii, był dla Ciebie najważniejszy?
- Trudno powiedzieć. Każde przejście do starszego rocznika było dla mnie przełomowe. Za każdym razem czułem ogromną różnicę. Podobnie było w przypadku mojego pierwszego wyjazdu na zgrupowanie z „jedynką”, zimą do Portugalii. Nie było łatwo, ale wiedziałem, że jeśli chcę zostać w tej drużynie, muszę dać z siebie wszystko. Nie mogłem myśleć o tym, czy dam radę, czy też nie. Jedyne, o czym myślałem to to, aby skupić się na rzeczy, którą kocham.
- W Legii zadebiutowałeś na pozycji lewego obrońcy, ale chyba musimy wyjaśnić coś naszym kibicom. Do momentu zgrupowania w Warce byłeś bowiem środkowym pomocnikiem.
- Podczas zgrupowania w Warce doszło do sytuacji, w której zabrakło w zespole lewych obrońców. Trener Aleksandar Vuković przesunął mnie na tę pozycję i… tak już zostało (śmiech). Do tej pory trenuję właśnie na tej pozycji.
W swoim debiucie w barwach warszawskiego klubu zaliczył asystę. Łącznie, w tym sezonie, ma na swoim koncie dwa ostatnie podania.
W swoim debiucie w barwach warszawskiego klubu zaliczył asystę. Łącznie, w tym sezonie, ma na swoim koncie dwa ostatnie podania.
- Jak zmieniło się Twoje życie przez ostatnie miesiące? To oczywiste, że pod względem piłkarskim jest to szalony okres. A jak jest pod względem życiowym?
- Szczerze mówiąc aż tak bardzo diametralnie, jakby się mogło wydawać, nie zmieniło się. Żyję tak, jak żyłem wcześniej. Jedyną różnicą jest to, że faktycznie odczuwam trochę większą presję. Zdaję sobie sprawę z tego, że jestem obserwowany i w wielu kwestiach muszę być bardziej ostrożny.
- W jednym z wywiadów sprzed dwóch lat wspominałeś, że było blisko tego, abyś nie występował w Legii, lecz w innym warszawskim klubie.
- Faktycznie, otrzymywałem telefony z Polonii, nie padły jednak żadne konkrety. Ani ja, ani moi rodzice nie chcieliśmy, abym przeszedł do tego klubu. Legia to jednak największy klub w Polsce, i możliwość dołączenia do niej była dla mnie najlepszym, co mogło mi się wtedy przytrafić.
- Lipiec 2015 roku, trafiasz do Legii. Jakie są Twoje pierwsze myśli? Nie przeraża Cię to?
- Na początku czułem się bardzo zagubiony. Mówiąc szczerze przyjechałem tu z nastawieniem na to, aby potrenować w bardzo dobrym i rozpoznawalnym klubie, lecz nie przeszło mi nawet przez myśli, że przyjdzie mi grać w koszulce z „eLką” na piersi na takim poziomie. Dopiero z czasem dotarło do mnie, po co tak naprawdę tu jestem.
Występował w reprezentacji Polski do lat 15, 17, 18 oraz 19. W tej ostatniej został kapitanem.
Występował w reprezentacji Polski do lat 15, 17, 18 oraz 19. W tej ostatniej został kapitanem.
- W tym samym okresie do klubu trafiło dwóch innych zawodników, a jeden z nich również zdążył się już przedstawić szerszej publiczności. Z tego co wiem, od początku trzymaliście się z Maćkiem Rosołkiem.
- Ja trafiłem do bursy jako pierwszy, Maciek później do mnie dołączył. Razem czekaliśmy na pozostałych zawodników i postanowiliśmy pójść na spacer. Długo rozmawialiśmy i myślę, że właśnie przez to, że obaj byliśmy nowi, trzymaliśmy się tak dobrze.
- Dwóch kolegów z juniorskich zespołów przebojem wdziera się do pierwszego zespołu Legii. To ukoronowanie czy tak naprawdę dopiero początek Waszej przygody z piłką?
- Myślę, że początek. Zaczynamy grę na poziomie najwyższym w Polsce. Chcemy, aby jak najwięcej młodych zawodników regularnie grało w pierwszym zespole. Mamy nadzieję, że będziemy dobrym przykładem dla piłkarzy z Akademii, jak można przechodzić kolejne etapy.
- „Małomówny, niewychylający się, troszkę wycofany, nawet w swoim środowisku rówieśniczym” - mówił o Tobie analityk naszego zespołu, Przemysław Łagożny. Jaki Michał Karbownik jest dzisiaj?
- Myślę, że podobny. Nie szukam na siłę kontaktu i uwagi. Wolę się wycofać. Dopiero, gdy komuś zaufam, nawiązuję z nim relację.
Reprezentował barwy warszawskiej Legii w rozgrywkach młodzieżowej Ligi Mistrzów UEFA. Zanim trafił do Legii, występował w zespołach Zorzy Kowala oraz Młodzika Radom.
Reprezentował barwy warszawskiej Legii w rozgrywkach młodzieżowej Ligi Mistrzów UEFA. Zanim trafił do Legii, występował w zespołach Zorzy Kowala oraz Młodzika Radom.
- Jak to zatem jest, że prywatnie jesteś wycofany i raczej małomówny, a na boisku zachowujesz się jak stary wyga?
- Chyba właśnie o to chodzi - poza boiskiem trzeba pracować, a na nim prezentować się jak najlepiej. Potrzebuję rozgłosu na murawie, nie poza nią.
- Teraz jesteś pełnoprawnym zawodnikiem pierwszej drużyny Legii, ale przygodę z piłką nożną rozpoczynałeś w Zorzy Kowala. Jak wówczas to wyglądało, jakie miałeś warunki do treningu?
- To klub, który obecnie występuje w radomskiej B-klasie. Warunki nie były najlepsze, ale mimo to na każdy trening czekałem z olbrzymią pasją. Zdarzało się, że na miejscu pojawialiśmy się już na dwie godziny przed rozpoczęciem zajęć i kopaliśmy w kierunku bramki. Trenowaliśmy dwa, czasami trzy razy w tygodniu. W weekendy wyjeżdżaliśmy na mecze lub turnieje. Boisko mieści się 100 metrów od mojego rodzinnego domu.
- Utrzymujesz kontakt z zawodnikami lub trenerami z pierwszego klubu?
- Bardziej utrzymuje kontakt z kolegami z Młodzika Radom. To właśnie z tego klubu trafiłem do Legii i wiele mu zawdzięczam. Kilku moich byłych partnerów z zespołu reprezentuje jego barwy w seniorach, jeden z nich jest również sędzią.
Wywiad można znaleźć także w najnowszym Programie meczowym wydanym z okazji niedzielnego spotkania Legia Warszawa - Wisła Kraków. Szczegóły o Legia Vs znajdziecie TUTAJ.