
Legioniści dotarli na zimowe zgrupowanie w Dubaju. Jak przebiegała ich podróż?
Na Okęcie legioniści przyjechali przed godz. 11:00, więc spory zapas czasowy pozwolił im jeszcze na chwilę wolnego przed wejściem na pokład samolotu. Piłkarze w dobrych nastrojach wymieniali się historiami z urlopów, żartowali wspólnie z kolegami i wykonywali telefony do swoich bliskich. Niebawem jednak weszli na pokład Boeinga 777, który punktualnie o godz. 13:00 wzniósł się w powietrze i ruszył w kierunku Zjednoczonych Emiratów Arabskich.
W samolocie część piłkarzy ucięła sobie drzemkę, natomiast większość zespołu albo rozpoczęła seanse seriali, albo też pogrążyła się w lekturach. Starszyzna gustowała w książkach, młodzi zaś chętniej sięgali po telefony. Niektórzy z zawodników próbowali swoich sił w szachach – tak zrobili m.in. Bartosz Slisz, czy Bartosz Kapustka.
Lot przebiegł bardzo spokojnie, a o dobrą atmosferę dbała niezwykle miła załoga linii lotniczych Emirates, z której zdecydowaną większość stanowili Polacy. O godz. 21:00 czasu lokalnego Boeing wylądował na pasie startowym Portu Lotniczego Dubaj. Przejście przez terminal po odbiór bagaży zajęło zawodnikom parę chwil, a gdy wszyscy odebrali swoje walizki, pod halą odlotów czekał już podstawiony autobus, który zawiózł Wojskowych do Jemel Ali Beach Hotel. Tam drużyna dostała chwilę na odświeżenie się po podróży i niebawem wspólnie zasiadła do kolacji. Po zakończonym posiłku piłkarze udali się do pokojów, by móc wypocząć przed jutrzejszym treningiem. Ten zaplanowano na godz. 11:00.