
- Przyszedłem tutaj żeby pomóc klubowi, który tego potrzebował. Nie miałem dziś takich myśli, że to ja muszę wejść z ławki za kontuzjowanego Antonio Colaka, tym bardziej, że w tygodniu borykałem się z lekkim urazem. Nie zdziwiłem się więc, że nie byłem pierwszym wyborem - powiedział w rozmowie z Canal+ po meczu z Cracovią napastnik Legii, Rafał Adamski.
- Cieszymy się z tego zwycięstwa, na pewno jest to dobry czas zarówno dla Legii, jak i dla mnie. Przyszedłem tutaj żeby pomóc klubowi, który tego potrzebował. Nie miałem dziś takich myśli, że to ja muszę wejść z ławki za kontuzjowanego Antonio Colaka, tym bardziej, że w tygodniu borykałem się z lekkim urazem. Nie zdziwiłem się więc, że nie byłem pierwszym wyborem. Mileta Rajović i Jean-Pierre Nsame także byli gotowi do wejścia. Rywalizacja w Legii jest na wysokim poziomie i trzeba walczyć o miejsce na boisku.
- Naszą główną zasadą jest pressing, by jak najszybciej odebrać przeciwnikowi piłkę. Jako drużyna chcemy atakować, w niskiej obronie także nie czujemy się źle. Pokazaliśmy, że potrafimy się bronić. Próbowaliśmy wyjść z akcją na 2:0, ale to się nie udało. Zagraliśmy jednak na zero z tyłu. Myślę, że moje życie nie zmieniło się po debiucie w Legii. Było to jednak miłe uczucie, sporo osób pisało do mnie z gratulacjami. Ja jednak wróciłem do domu jak po każdym innym meczu i położyłem się spać. Emocje na meczu były jednak duże, a zdobyta bramka mnie niosła, było to fajne uczucie.
- Ekstraklasa od I ligi na pewno różni się intensywnością. W Legii gram również na innej pozycji niż w Grodzisk, bardziej jako „dziesiątka”. Mam więcej zadań defensywnych. W Pogoni byłem typową „dziewiątką”, będąc zwolnionym z obrony. Dziś muszę pracować zarówno w ofensywie, jak i defensywie. Dla mnie intensywność jest więc na pewno wyższa. Z Wisłą Płock chyba pobiłem swój rekord biegowy. Wcześniej raczej nie zdarzało mi się, abym robił po 12 kilometrów w meczu. Mam więcej pracy, ale bazuję na intensywności, która jest moim atutem.
- Czy na treningach wykończenie Jean-Pierre'a Nsame robi na mnie duże wrażenie? Oczywiście i cały czas będę podpatrywał go na treningach, zresztą świetnie się rozumiemy. To jest topowy poziom, można się zdziwić, jak dobrze to wygląda. Czekam więc na wspólną grę.