
Codziennie na Legia.com - w Kalendarium Legii - przypominać Wam będziemy istotne wydarzenia ze 104-letniej historii klubu z Łazienkowskiej przypadające na dany dzień. Mecz Legia – Widzew, rozegrany 8 czerwca 2004 roku na Stadionie WP, był pożegnalnym wyjazdowym występem rywali w ekstraklasie. Legia rozbiła łodzian 6:0, a historycznym wydarzeniem był rzut karny egzekwowany w 65. minucie gry przez... bramkarza Legii Artura Boruca. Strzelając gola Widzewowi zapisał się on w 95-letniej historii Legii jako pierwszy bramkarz, który zdobył gola w meczu ligowym.
8 czerwca 2004 roku w stojącym na przeciętnym poziomie meczu Legia rozgromiła przy ulicy Łazienkowskiej Widzew 6:0. Wojskowi już wcześniej zapewnili sobie wicemistrzostwo Polski, zaś decyzja PZPN o nieprzyznaniu gościom licencji na grę w ekstraklasie w kolejnym sezonie, oznaczała ostatnie miejsce w tabeli i spadek do I ligi.
W 65. minucie spotkania do historii przeszedł bramkarz Legii Artur Boruc, który celnie trafił do bramki z 11 metrów. Po skutecznie wykończonym rzucie karnym jego radość była tak wielka, że otrzymał jeszcze od arbitra żółtą kartkę. Ważne było jednak to, że został pierwszym bramkarzem w historii Klubu, który strzelił gola w meczu ligowym.
„W 65. minucie swoją obietnicę mógł spełnić trener Legii Dariusz Kubicki, który zapowiedział, że drugi rzut karny w meczu z Widzewem będzie wykonywał Artur Boruc. Bramkarz gospodarzy otrzymał i wykorzystał szansę po faulu na Sokołowskim II. Zanim Boruc wrócił do bramki, piłkarze Widzewa wznowili grę i strzelili gola. Sędzia nie uznał go, ponieważ nie dał sygnału do rozpoczęcia gry. (...) Po zakończeniu meczu oficjalnie pożegnano na płycie boiska Aleksandara Vukovicia. Serbowi 30 czerwca kończy się kontrakt z Legią i mimo długich negocjacji nie zdecydował się go przedłużyć” – czytamy w pomeczowej relacji na sport.wp.pl.
Szkoleniowiec Legii Dariusz Kubicki na konferencji prasowej stwierdził: „Po porażce w Pucharze Polski założyliśmy sobie dwa zwycięstwa w meczach kończących ligę. To ważne z psychologicznego punktu widzenia, ponieważ będzie lepszy klimat do przygotowań przed nowym sezonem. Gratuluję piłkarzom rekordowego zwycięstwa, tym bardziej, że przyszło dosyć łatwo. Dzisiaj nie wystawiłem do gry Vukovicia, który prowadził grę Legii przez cały sezon. Powód jest prosty - wiem, że nie będę mógł z niego korzystać w przyszłym sezonie, więc muszę sprawdzać inne rozwiązania”. Po meczu legioniści kilka razy w górę podrzucili Vuko, dziękując mu w ten sposób za trzy lata gry przy Łazienkowskiej. Od prezesa Legii Serb dostał także upominek i kwiaty.
8 czerwca 2004 r., Warszawa, 25. kolejka ekstraklasy
Legia Warszawa – Widzew Łódź 6:0 (2:0)
Bramki: Saganowski (21 k., 69, 88), Sokołowski I (10, 49), Boruc (65 k.)
Legia: Boruc – Szala, Zieliński, Choto (74' Jóźwiak), Sokołowski II – Magiera, Jarzębowski (59' Dudek), Sokołowski I, Kiełbowicz – Wróblewski (18' Surma), Saganowski
Widzew: Tyrajski – Nazaruk, Becalik, Walburg, Pawlak – Rybski, Rachwał, Juliano (68' Seweryn), Ława (87' Walentynowicz) – Cichon, Lelo (90' Pieprzyk)
Złoto dla legijnej młodzieży
8 czerwca 2016 roku niesamowicie emocjonujące spotkanie zobaczyliśmy w Szczecinie, gdzie miejscowa Pogoń podjęła Legię Warszawa w rewanżowym meczu finału Centralnej Ligi Juniorów. Legioniści, którzy przegrali w Warszawie 0:2, w koncertowym stylu odrobili straty i obronili tytuł mistrza Polski juniorów starszych!
Do spotkania w roli faworyta przystąpili zawodnicy Pogoni. „Portowcy” wywieźli z Warszawy pokaźną zaliczkę w postaci zwycięstwa 2:0 w pierwszym meczu. Legioniści zapowiadali walkę o odwrócenie rywalizacji, jednak przed spotkaniem to wszystkie karty były w rękach gospodarzy.
Ten, kto zdecydował się spędzić tamto popołudnie na stadionie w Szczecinie, nie miał absolutnie czego żałować. Pierwsza połowa przyniosła wiele emocji, a okazje mnożyły się w bardzo szybkim tempie. Od początku do ataku ruszyli legioniści, szukali dużo dośrodkowań oraz strzałów z dystansu, jednak w pierwszym kwadransie nie udało się oddać celnego strzału na bramkę Brzozowskiego. Sytuację w 17. minucie wykorzystali gospodarze. Po rzucie rożnym piłkę uderzył Listkowski, odbiła się ona jeszcze od Mateusza Żyro i to legioniście zapisano samobójczego gola.
Stracona bramka podziałała na Wojskowych jeszcze bardziej mobilizująco. Odważnie ruszyli oni do ataków i szybko przyniosły one efekt. Podobnie, jak w półfinałowym meczu z Lechem Poznań, legioniści oddali dwa nokautujące ciosy w ciągu dwóch minut. Najpierw w 26. minucie w polu karnym uderzył Sebastian Szymański, piłka odbiła się od obrońcy i wpadła do bramki. Po chwili rzut karny wykorzystał Tomasz Nawotka.
Napór legionistów jeszcze bardziej wzrósł. Podopieczni Piotra Kobiereckiego chcieli zdobyć trzecią bramkę, aby wyjść na prowadzenie w dwumeczu. Często szczęścia próbował Miłosz Szczepański, ale dobrymi interwencjami błyszczał golkiper gospodarzy. W końcówce pierwszej połowy z dystansu uderzył Walski, piłkę odbił Radosław Majecki. Dopadł do niej Jaroch i wyrównał stan meczu. Po tej akcji sędzia zaprosił zawodników na przerwę.
Druga połowa meczu rozpoczęła się od małego trzęsienia ziemi. Już w 48. minucie meczu Gracjan Jaroch otrzymał czerwoną kartkę za faul w środkowej strefie boiska i legioniści niemal całą drugą połowę grali z przewagą jednego zawodnika. Już trzy minuty później w polu karnym dryblował Szymański i ładnym technicznym strzałem wyprowadził Legię na ponowne prowadzenie.
W dalszym fragmencie gry tempo spadło. Legioniści przeważali, ale nie stwarzali wielu sytuacji. Dopiero w 71. minucie spotkania dośrodkowanie Nawotki na bramkę strzałem z kilku metrów próbował zamienić Michalak, jednak uderzył niecelnie. Kilka minut później na boisku pojawił się Aleksander Waniek i była to zmiana, która odmieniła losy dwumeczu. Młody legionista w pierwszym kontakcie z piłką wykorzystał dośrodkowanie i zgranie piłki po rzucie wolnym i wyprowadzając Legię na prowadzenie 4:2 w meczu, zapewnił jej też korzystną sytuację w finałowym dwumeczu.
Pogoń próbowała zaatakować, jednak grając w osłabieniu było to trudne zadanie. Legioniści mądrze się bronili i atakowali kontrami. Jedna z nich, w 88. minucie przyniosła piękną bramkę Michalaka. Nasz skrzydłowy dostał podanie od Miłosza Szczepańskiego i potężnym wolejem podwyższył wynik meczu. Chwilę później Michalak uderzał ponownie, jednak tym razem piłkę z linii bramkowej wybił Walski. Była to ostatnia klarowna sytuacja w tym spotkaniu. Legioniści pokazali ogromny hart ducha i charakter, odrabiając straty z pierwszego meczu i zasłużenie obronili tytuł mistrza Polski juniorów starszych.
8 czerwca 2016 r., Szczecin, Finał Centralnej Ligi Juniorów - 2. mecz
Pogoń Szczecin - Legia Warszawa 2:5 (2:2)
Bramki: Żyro 17' (gol samobójczy), Jaroch 45' - Szymański 23', Nawotka 25', Szymański 50', Waniek 77', Michalak 88'
Legia Warszawa: Radosław Majecki - Jakub Szrek, Mateusz Hołownia, Adrian Małachowski, Mateusz Żyro - Mateusz Wieteska, Sebastian Szymański (54' Konrad Michalak), Bartłomiej Urbański (74' Aleksander Waniek), Eryk Więdłocha, Miłosz Szczepański (30' Michał Trąbka), Tomasz Nawotka.