
Codziennie na Legia.com - w Kalendarium Legii - przypominać Wam będziemy istotne wydarzenia ze 104-letniej historii klubu z Łazienkowskiej przypadające na dany dzień. 8 kwietnia 1984 roku po raz ostatni w barwach klubu z Łazienkowskiej wystąpił ulubieniec kibiców - Janusz Baran. Napastnik w Legii występował przez siedem sezonów, w 177 spotkaniach strzelił 16 goli.
Janusz Baran urodził się 16 stycznia 1957 w Stalowej Woli. Był wychowankiem miejscowej Stali, której barw bronił do roku 1977. W tym samym roku został zawodnikiem Legii, w której 20 kwietnia zadebiutował w spotkaniu przeciwko Śląskowi Wrocław (0:1).
W drużynie z Łazienkowskiej występował przez sześć lat na pozycji napastnika. W 177 meczach z „eLką” na piersi zdobył 16 gole. 8 kwietnia 1984 roku przeciwko Zagłębiu Sosnowiec rozegrał swój ostatni mecz przy Łazienkowskiej. Z Warszawy wyjechał do Belgii, gdzie występował w Royal Francs Borains oraz SC Elouges, a później w australijskich klubach APIA Leichhardt Tigers oraz Polonia Melbourne. W roku 1990 zakończył piłkarską karierę. Jedyny raz wystąpił w reprezentacji Polski – 29 sierpnia 1979 roku zaliczył 17 minut w towarzyskim meczu z Rumunią.
„Ulubieniec kibiców. Szybki, zaawansowany technicznie, przebojowy napastnik, a także rozgrywający. Fani uwielbiali jego dynamiczne akcje. Do życia podchodził bezkompromisowo. Nie zawsze wytrzymywał, choćby w Łodzi, przy okazji meczów z Widzewem. Sympatycy tego klubu uwzięli się na niego. Kiedy biegał po boisku, cały stadion „beczał”. Odszedł po konflikcie z trenerem Jerzym Kopą. Panie, jaki z pana trener, jak pan uczył ludzi gry na fortepianie, a nie piłki – miał powiedzieć szkoleniowcowi przy całej drużynie. Został zesłany do zespołu rezerw. W 1984 r. wyjechał do Belgii (Royal Francs Borains), karierę zakończył w Australii, w Polonii Melbourne. (...) W kadrze narodowej zagrał tylko raz” - czytamy o Januszu Baranie w Księdze Stulecia Legii Warszawa.
Z Legią dwukrotnie zdobył Puchar Polski (1980, 1981). Był niezwykle utalentowanym i świetnie wyszkolonym technicznie napastnikiem z predyspozycjami do gry kombinacyjnej (dlatego w późniejszym okresie grał także jako rozgrywający). Był też ulubieńcem kibiców, właśnie dzięki swoim przebojowym akcjom ofensywnym. Wsławił się także otwartą krytyką trenera Legii Jerzego Kopy, o czym czytamy na historycznych kartach „Naszej Legii”: „Za jego kadencji (Kopy – przyp. red.) treningi wyglądały w ten sposób, że najpierw przez dwie godziny biegano w terenie, później była zmiana dresów i kolejne dwie godziny treningu stacyjnego. Zero piłki. Wkurzyło to Janusza Barana, który wygarnął mu przy całej drużynie, mówiąc: 'Panie, jaki z pana trener, jak pan uczył ludzi gry na fortepianie, a nie piłki'. W ten sposób ulubieniec publiczności, Janusz Baran, trafił do drużyny rezerw. Szef klubu, po tym jak Kopa na niego naskarżył, wezwał Barana i mu zapowiedział: 'Panie Baran, dopóki ja jestem szefem Legii, nie wyjedzie pan za granicę'”.
Z Januszem Baranem wiąże się także pewna anegdota, którą opisali autorzy Księgi Stulecia Legii: „Zgodnie z przewidywaniami, w rewanżu legioniści bez problemów uporali się z przeciętnym rywalem (4:1),
awansując do 1/8 finału. Tam los znowu był łaskawy, bo przydzielił szwajcarski Lausanne-Sports. Kazimierz Górski zabrał zespół na zgrupowanie, bardzo poważnie podchodząc do tej rywalizacji. Legia nie zawiodła oczekiwań, u siebie zaprezentowała się bardzo dobrze (2:1), choć wynik był zdecydowanie gorszy niż gra. Kwadrans przed końcem kontuzji doznał Jacek Kazimierski, musiał zastąpić go Krzysztof Sobieski. Ten zagrał w... bluzie od dresu, bo jego koszulka miała kolor niebieski, a w takich występowali Szwajcarzy. W Lozannie skończyło się remisem (1:1) i Legia awansowała do 1/4 finału Pucharu Zdobywców Pucharów. Do zabawnej sytuacji doszło na odprawie przed tym meczem. Górski rozrysował na tablicy boisko z podstawowym składem. Na lewej obronie wpisał Zbigniewa Kakietka. 'Trenerze, ale jego nie ma' – ktoś przytomnie zauważył. 'Jak nie ma, to zagra Baran' – ze spokojem odparł legendarny szkoleniowiec. I Janusz Baran na początku drugiej części spotkania strzelił gola, który zapewnił Legii korzystny rezultat”.