Legia logo
Z życia Legii4 min read

Jak jeść w święta, aby się nie przejeść - radzi Ewa Olejniczak

Plus500 logo
PKO Bank Polski Ekstraklasa logo

Boże Narodzenie to czas, w którym liczenie kalorii schodzi na dalszy plan. Szef legijnej kuchni Ewa Olejniczak tłumaczy, jak zniwelować skutki świątecznego „obżarstwa” oraz zdradza kilka wskazówek, by sprawić, że tradycyjne potrawy będą lżejsze i zdrowsze, zachowując jednocześnie ich tradycyjny smak.

- Świąteczne potrawy przepełnione są grzybami czy kiszoną kapustą. Te rzeczy są bardzo ciężkostrawne, ale ich akurat nie zamienimy. Wszyscy chcemy przecież zjeść tradycyjną zupę grzybową lub pierogi z kapustą i grzybami. Najważniejszy jest zatem balans. Nie jest przecież tak, że w trakcie tych dni nie możemy nic jeść. Umówmy się, byłoby to bardzo niesprawiedliwe - zaznacza Ewa już na wstępie naszej rozmowy. Jak zatem sprawić, żeby choć w minimalnym stopniu świąteczne potrawy po trzech dniach ich konsumpcji nie sprawiały nam cierpienia? Szef kuchni warszawskiej Legii wskazuje w pierwszej kolejności na sposób przyrządzenia ryby. - Zamiast smażyć, możemy ją upiec - stwierdza.

Nierozłącznym elementem Bożego Narodzenia jest również sałatka jarzynowa, uwielbiana przez całe polskie społeczeństwo. - Jej podstawowym elementem jest majonez. Zgadzam się z tym, że jest ciężki i tłusty. Możemy zmodyfikować tę potrawę na dwa sposoby. Pierwszym jest kupno majonezu mniej kalorycznego, drugim zaś przyrządzenie go samemu. Nie na jajkach, lecz wegański. Warto jest także spróbować użyć ciecierzycy. Naprawdę nie jest to trudne, a przepis znaleźć jest bardzo łatwo. Gwarantuję, że tak przyrządzona sałatka nie będzie różniła się w smaku od tych, które przyrządzają nasze babcie. 
Zawartość tłuszczu w świątecznych potrawach jest ogromna, dlatego też Ewa sugeruje, aby zwracać uwagę na drobne szczegóły. - Wszystkie dania, w których korzystamy ze śmietany, możemy przyrządzić używając jogurtu naturalnego. Jest o wiele mniej kaloryczny, nie ma tyle tłuszczu, a jest tak samo smaczny. W kwestii zup - zamiana grzybowej na barszcz czerwony sprawia, że nadal pozostajemy przy tradycji, jednocześnie obniżając kaloryczność.

Alternatywnego zamiennika nie ma za to kompot z suszu. - Jedynym rozwiązaniem jest innych substancji słodzących. Możemy skorzystać z miodu bądź też z ksylitolu. W tym wypadku trzeba jednak zwrócić uwagę na tolerancję naszego organizmu, ponieważ ksylitol u niektórych może spowodować problemy gastryczne. Miód jest składnikiem naturalnym, którego używamy na co dzień nawet w naszej klubowej kuchni. 
- W święta jemy bardzo dużo ciast. Tutaj niestety będzie problem. Uważam, że w tym wypadku możemy pozwolić sobie na wszystko. Ważne, aby zachować w tym umiar. Pyszny sernik lub tradycyjny makowiec? - Jak najbardziej! Zjedzmy jednak mały kawałek. Nie napychajmy się. To sugestia nie tylko dla sportowców, ale dla wszystkich, którzy ten okres spędzają przy stole. Miejmy na uwadze dobro swojego organizmu i kontrolujmy ilość spożywanych posiłków.

Ewa zgadza się z tym, że o zachowanie umiaru podczas Bożego Narodzenia jest bardzo trudno, ale sugeruje, by o to zadbać. W tym okresie uprawiamy mało aktywności fizycznej i spędzamy czas biernie. - Właśnie z tego powodu, w pewnym stopniu, wszystko zalega nam w jelitach. Zwracajmy uwagę na to, ile nakładamy na swój talerz. Unikajmy wieprzowiny, ponieważ dużo lepszym wyborem będzie chuda wołowina, steki z polędwicy czy pieczony kawałek mięsa.  
Niestety, nie udało nam się zachować kontroli. Po trzech dniach świątecznego „obżarstwa” czujemy się, jakbyśmy mieli za chwilę pęknąć. Jak zniwelować efekty uboczne? - Przede wszystkim dobrą metodą na to, aby nie nakładać na talerz olbrzymich ilości jedzenia, jest odpowiednie nawodnienie. Wiem, że w święta jest to bardzo trudne, ale sugerowałabym picie wody. Łatwo jest mówić, ale naprawdę warto się z tym uporać.

Szef legijnej kuchni zaznacza również, że w takim wypadku nie warto od razu rzucać się w wir ciężkich treningów. - Myślę, że pójście na siłownie po trzech dniach „obżarstwa” nie pomoże nam, lecz sprawi jeszcze więcej problemów, bólu i nieprzyjemnych doznań. Powoli trzeba przechodzić do lekkich dań, a jeśli jest to możliwe, przegłodzić się. Wiadomo, że kilka dni później jest Sylwester, i wszyscy chcemy, a w szczególności kobiety, wyglądać tego dnia w swoich kreacjach idealnie. Przegłodzenie się, oczywiście w granicach rozsądku, skutecznie w tym pomoże. Pijmy herbaty ziołowe, jedzmy owsianki i jaglanki, odstawmy jajka sadzone i bekon. Wspomóżmy organizm w tym, aby z powrotem zaczął funkcjonować jak na co dzień.

Czy piłkarze pierwszego zespołu Legii, po kilku miesiącach niezwykle intensywnej i ciężkiej pracy, mogą pozwolić sobie na odrobinę „rozpusty” przy świątecznym stole? - Przede wszystkim nasi zawodnicy mają bardzo dużą świadomość żywieniową. Jeszcze nigdy nie zdarzyło się, by któryś z nich wrócił do klubu po świętach Bożego Narodzenia i narzekał na przejedzenie. Faktycznie, odrobinę sobie odpuszczają, ale jest to naturalne. Przecież wszystko jest dla ludzi, ale trzeba znać granicę. Nie mam obaw, że pod kątem żywieniowym nasi piłkarze będą zmęczeni. 
- Jeśli zachowa się umiar i zdrowy rozsądek, można jeść naprawdę wiele potraw. My, w naszej stołówce, serwujemy praktycznie wszystko. Mamy dni tematyczne, podczas których podajemy chociażby wędliny wieprzowe, bardziej pikantne czy bardziej tłuste rzeczy. Raz w tygodniu pozwalamy sobie na to, aby posiłki były urozmaicone. Wiemy jednak, że żaden z zawodników nie pozwoli sobie na zjedzenie pół kilograma kiełbasy chorizo, lecz weźmie jeden czy dwa plasterki. Jedzenie ma być przyjemnością, a nie katorgą - kończy Ewa.

 

* Materiał archiwalny, ukazał się na Legia.com podczas poprzednich Świąt Bożego Narodzenia.

Share

Related news

See all