Legia logo
Article placeholder
News4 min read

Vuković: Dobre mecze to motywacja

Plus500 logo
PKO Bank Polski Ekstraklasa logo

- Mecz rozpoczął się dla nas bardzo dobrze. Kontrolowaliśmy przebieg spotkania do momentu strzelenia trzeciego gola, później w nasze poczynania wkradło się niepotrzebne rozluźnienie. Mimo to brawa dla zespołu. To bardzo ważne trzy punkty po trudnym okresie, który jest już za nami - powiedział po meczu z Rakowem Częstochowa trener Aleksandar Vuković.


 

- Chciałbym pogratulować swojej drużynie po pierwszej części sezonu. Zabrakło nam jednej rzeczy - awansu do fazy grupowej. Odpadliśmy jednak godnie, w sposób, za który można spokojnie pogratulować. Zdobyliśmy 13 punktów w PKO Ekstraklasie w okresie, w którym walczyliśmy w eliminacjach. Obraz nie dla wszystkich jest taki sam, ale ja mam prawo mieć swój. Dobre mecze to dla nas motywacja. Stać nas na to, aby wciąż się poprawiać. Po przerwie musimy zrobić wszystko, aby tak właśnie się stało.

- Jarek jest specyficznym człowiekiem i trzeba go dobrze znać, aby na pewne rzeczy przymknąć oko. Jest coś takiego, w co trudno uwierzyć, gdy ogląda się trening. Chcemy wszyscy, aby wrócił on do swojej najwyższej formy.

- Liczyłem na to, że będzie to trudne spotkanie. Dwie szybko zdobyte bramki dają poczucie pewności, my natomiast dalej musieliśmy ciężko pracować. Dopiero w końcówce było trudno ze względu na to, jak pracowaliśmy w ostatnich tygodniach. 

 

- Sprawy kadrowe mogą rozstrzygnąć się dość szybko, ponieważ jutro o północy zamyka się okno transferowe w większości krajów. Jeżeli chodzi o dekoncentrację - po wszystkim, co przeszliśmy do tej pory, przez ogrom ciężkiej pracy, przy wyniku 3:0, może zdarzyć się rozluźnienie. Moi zawodnicy to nie są maszyny. 

 

- Vako Gvilia zachował się znakomicie, pozwalając koledze na skompletowanie hat-tricka. Teraz Jarosław Niezgoda ma już pięć goli na koncie, po tak długiej przerwie to dla niego bardzo ważne. 

 

- Zrobiliśmy dziś kilka zmian po to, aby zniwelować zmęczenie po meczu w Glasgow. Ci, którzy występowali w czwartek pokazali, że dzisiejszy mecz sporo ich kosztował. Wszystko było przemyślane. Jeśli chodzi o Jarosława Niezgodę - to zawodnik, o którego walczę. 99% trenerów schowałoby go w szafie. Wiem, że teraz zacznie się gadanie, że trzeba było stawiać na Niezgodę. U Ricardo Sa Pinto grał on, ale na fortepianie. Niezgoda odżył za późno, przed Glasgow. Trzeba było na niego poczekać. Niewątpliwie na dwumecz z Rangers FC najlepszym napastnikiem był Sandro Kulenović i potwierdził to w obu spotkaniach. Nie oczekuję, że ktoś zacznie zauważać, że oszołom Vuković robi dobre rzeczy ale nie pozwolę na to, aby robić ze mnie debila. Powinienem dostać trochę uznania za to, że ten zawodnik gra jak gra. 

- Jarek jest specyficznym człowiekiem i trzeba go dobrze znać, aby na pewne rzeczy przymknąć oko. Jest coś takiego, w co trudno uwierzyć, gdy ogląda się trening. Chcemy wszyscy, aby wrócił on do swojej najwyższej formy. On sam daje sygnały, że jest na dobrej drodze. Bardzo cieszę się z tego powodu. Nie chcę tylko, aby ktoś mi zarzucał, że działam na niekorzyść drużyny. Gdy będę widział, że najlepszym napastnikiem jest Niezgoda, będzie grał Niezgoda. Jeśli najlepszy będzie Carlitos, zagra Carlitos. Wszystkich ich szanuję. Bardzo chcę, aby każdy z zawodników był z nami ale możliwe, że Kulenović odejdzie. I może lepiej dla niego, tam będzie lepiej traktowany. Często pytają się, jak to się dzieje, że Bałkany potrafią sprzedawać piłkarzy. Tam na nich nikt nie gwiżdże, dzięki czemu mogą się budować. Gdy występuje tylko nagana, ciężko o postępy. Jeśli Sandro odejdzie, życzę mu wszystkiego najlepszego. Tutaj kiedyś źle oceniano również Roberta Lewandowskiego. Gdy zawodnik ten odchodził do Borussi, tylko Czarek Kucharski mówił, że się nadaje. Reszta go krytykowała. Cieszę się, że Sandro Kulenović przeżył to, co przeżył. To go tylko wzmocni. 

 

- Zwróciłem uwagę na Miłosza Szczepańskiego, którego znam bardzo dobrze oraz Tomasa Petraska. Szczepański robi dużo dobrego dla Rakowa, a kapitan Rakowa jest bardzo groźny po stałych fragmentach gry. Do momentu, kiedy strzelił nam gola, radziliśmy sobie z nim. Raków to specyficzna drużyna, do której trzeba się przystosować. Musieliśmy zagęścić środek pola i to się udało. Dobrze weszliśmy w mecz, dlatego było nam łatwiej. Rywale dopiero nabierają doświadczenia i z meczu na mecz będą coraz groźniejsi.

Marek Papszun (trener Rakowa Częstochowa):

 

- Myślę, że dzisiaj widać było, która drużyna była lepsza. Legia wygrała zasłużenie, sprawa jest jasna. Ciężko jest, przegrywając 0:2 po 10 minutach, nawiązać równorzędną walkę. Niewiele byliśmy dzisiaj w stanie zrobić. 

 

- Bardzo się cieszę, że moi zawodnicy potrafili wyjść z twarzą i strzelić gola honorowego. Nie byliśmy zbyt dobrze przygotowani do tego meczu, winę biorę na siebie. Zmiana w 30. minucie świadczy o tym, że sam nie pomogłem dziś drużynie. Teraz przed nami przerwa na kadrę. Dziś chcieliśmy zagrać swoją piłkę i pójść na wymianę z Legią, ale dość szybko zostaliśmy powaleni na deski. 

 

- Można brzydko grać i też przegrywać. Chcemy utrzymać się w PKO Ekstraklasie i trudno, żebyśmy mieli inne cele. Ładną grę i wyniki trzeba połączyć, ponieważ piłka nożna to musi być widowisko. Może obrona Częstochowy przy Łazienkowskiej zdałaby test, ale my dalej będziemy robili swoje. Dzisiaj, myślę, widowisko również było. Niestety, bez naszego udziału. 

 

- Ciężko powiedzieć, dlaczego tak źle weszliśmy w mecz. Być może popełniłem błędy i muszę to przeanalizować. Nie obwiniam swojego zespołu i szacunek, że zdołali z tego wyjść z twarzą. Mogło to skończyć się gorzej. Przyjdzie czas na spokojną analizę. Zbiorę wszystkie dane i będę wiedział, jak wyglądało to od strony motorycznej i taktycznej. Wiadomo, że jesteśmy beniaminkiem i cała otoczka dzisiejszego spotkania mogła wpłynąć na postawę moich zawodników. 

 

- Myślę, że kilku moich zawodników zagrało dobry mecz. Sapała czy Azemović - ci zawodnicy wystąpili na swoim poziomie, Schwarz również pracował ciężko. Nie mam pretensji do żadnego zawodnika. 

Share

Related news

See all