
Legioniści nie wykorzystali szansy na objęcie prowadzenia w PKO Ekstraklasie i przed rozpoczęciem 9. kolejki znajdują się na piątym miejscu. Mimo ostatniego niepowodzenia trener Aleksandar Vuković jest pewny swego i twierdzi, że zespół nie wpada w panikę.
Spotkanie z Cracovią wydaje się idealną okazją do tego, aby udowodnić, że Legia jest na właściwej ścieżce. Niedzielny rywal Wojskowych znajduje ostatnio w dobrej dyspozycji i zwyciężył w trzech ostatnich meczach. Przed tygodniem Pasy pokonały Piasta Gliwice i zameldowały się na pozycji wicelidera PKO Ekstraklasy. Jeśli wracać na zwycięzki szlak, to właśnie w spotkaniu z mocnym rywalem, a takim na chwilę obecną jest zespół prowadzony przez Michała Probierza.
Legia nie zwykła przegrywać przy ulicy Kałuży w Krakowie. Po raz ostatni do takiej sytuacji doszło ponad 14 lat temu. 10 kwietnia 2005 roku obie drużyny spotkały się na tym obiekcie w ramach 17. kolejki ligowych zmagań. Przez 93 minuty utrzymywał się bezbramkowy remis, aż w końcu Wojskowi otrzymali rzut karny. Do piłki podszedł Łukasz Surma ale uderzył słabo, w sam środek bramki. Marcin Cabaj wyłapał ten strzał i błyskawicznie wykopał piłkę na połowę Legii. Ta po chwili wyszła poza linię końcową, Artur Boruc grę wznowił jednak tak, że futbolówka trafiła pod nogi Marcina Bojarskiego. Zawodnik Cracovii minął stołecznego bramkarza i strzałem do pustej bramki dał zwycięstwo swojemu zespołowi.
Od tamtego momentu obie drużyny w Krakowie mierzyły się 13-krotnie, a po raz ostatni niewiele ponad rok temu. 2 września 2018 roku podopieczni ówczesnego trenera Ricardo Sa Pinto bezbramkowo zremisowali z Pasami, a wydatny wpływ na taki stan rzecz miała czerwona kartka, którą w 12. minucie obejrzał Michał Pazdan. Portugalski szkoleniowiec musiał reagować błyskawicznie i zaledwie 180 sekund później zdjął z murawy Jose Kante, zastępując go środkowym obrońcą, Mateuszem Wieteską. Grając z przewagą jednego zawodnika przez blisko 80 minut gospodarze osiągnęli znaczną przewagę, nie potrafili jednak przełożyć jej na gole.
Do rywalizacji z Pasami legioniści przystępują po dwóch kolejnych meczach bez zwycięstwa. - To był zdecydowanie wypadek przy pracy. Musimy o tym zapomnieć i skupić się na Cracovii - stwierdził po spotkaniu z Wisłą Płock Paweł Stolarski. Faktycznie, porażki z płocczanami nie można traktować jako zwiastuna gorszych tygodni. Legioniści, mimo że ulegli podopiecznym Radosława Sobolewskiego, mieli przewagę i tworzyli okazje strzeleckie. Wyłącznie przez nieskuteczność musieli uznać wyższość rywala.
W podobnym tonie, na przedmeczowej konferencji prasowej, wypowiadał się Aleksandar Vuković. - Na pewno mogliśmy strzelić w ostatnich meczach kilka goli. Nie popadamy jednak w panikę. Mieliśmy swoje szanse. Z Jagiellonią, grając w osłabieniu, zagraliśmy bardzo dobrze. Z Wisłą zagraliśmy słabo ale i tak stworzyliśmy okazje, z których zazwyczaj padają bramki - stwierdził.
- Na pewno mają bardzo doświadczony zespół, zawodników, którzy zjedli zęby w ekstraklasie. To między innymi Jędrzejczyk czy Lewczuk, Stolarski dziś już również jest doświadczonym zawodnikiem. Ich obcokrajowcy - Martins, Cafu czy Antolić też potrafią dużo wnieść. Legia na polskie warunki jest bardzo dobrym zespołem i musimy być bardzo czujni. Doceniamy klase rywala, ale gramy u siebie - chcemy jak najlepiej zagrać i wygrać - stwierdził z kolei Michał Probierz. Dla szkoleniowca Pasów nie będzie to pierwsze spotkanie z Aleksandarem Vukoviciem.
Jako trenerzy obaj panowie zmierzyli się w 31. kolejce poprzedniego sezonu. Wówczas, po golu Carlitosa z rzutu karnego w samej końcówce meczu, zwycięsko z rywalizacji wyszedł Serb. Probierz i Vuković pięciokrotnie mierzyli się również jako piłkarze. Trzy razy ręce w geście triumfu unosił obecny szkoleniowiec legionistów, dwa razy Legia dzieliła się punktami z ówczesną drużyną trenera Cracovii - Górnikiem Zabrze.
Legioniści stawiani są w roli faworyta. Fortuna wycenia zwycięstwo Legii na 2.61. Kurs na remis wynosi 3.35, z kolei kurs na zwycięstwo gospodarzy - 2.88.
Mecz 9. kolejki PKO Ekstraklasy Cracovia - Legia Warszawa odbędzie się w niedzielę, 22 września. Pierwszy gwizdek Bartosza Frankowskiego wybrzmi o godzinie 17:30. Zapraszamy do śledzenia relacji LIVE na naszych kanałach!