Legia logo
News2 min read

Wspomnienia Kazimierza Górskiego (cz. 21)

Plus500 logo
PKO Bank Polski Ekstraklasa logo

W marcu tego roku przypada 100. rocznica urodzin Kazimierza Górskiego. Z tej okazji prezentujemy wspomnienia Trenera Tysiąclecia, które ukazały się ponad 20 lat temu na łamach tygodnika „Nasza Legia”. Pana Kazimierza wysłuchał wówczas dziennikarz NL, a obecnie kustosz Muzeum Legii, Wiktor Bołba. Zapraszamy na dwudziesty pierwszy odcinek naszego cyklu.

„Koniec świata”
Takie tytuły można było wyczytać następnego dnia po meczu w angielskiej prasie. My natomiast noc po meczu spędziliśmy w szampańskich nastrojach, bo miejscowa Polonia zorganizowała nam prawdziwy festyn zabawy i radości. Rano nadchodziły depesze z gratulacjami, a jedna z nich była nadana przez ówczesnego I sekretarza KC PZPR Edwarda Gierka i prezesa Rady Ministrów Piotra Jaroszewicza. Gratulowano nam sukcesu i awansu do finałów mistrzostw świata. Przed przylotem do Polski rozegraliśmy jeszcze w Dublinie mecz z Irlandią, niestety przegraliśmy 0:1.

Królewskie powitanie
Po powrocie do Polski, dokładnie w tydzień od meczu z Anglią, witano nas z wielką pompą. Na stadionie Legii odbyło się uroczyste spotkanie z działaczami i kibicami, którzy przygotowali transparent „Wróciliście w chwale, życzymy sukcesów w finale”. W imieniu piłkarzy za tak serdeczne przyjęcie podziękował Kazimierz Deyna, następnie głos zabrałem ja, obiecując, że na mistrzostwach damy z siebie wszystko, by wypaść jak najlepiej.

Losowanie
Losowanie finałowego turnieju to było dla nas coś nowego. Niezwykła atmosfera, działacze i dziennikarze dosłownie z całego świata. Wiele byłych i obecnych gwiazd futbolu. My przybyliśmy tam delegacją w składzie: ja, prezes PZPN-u Jan Maj i wiceprezes Wilhelm Bąk. Los w pierwszej fazie turnieju wyznaczył nam za przeciwników Argentynę, Włochy i Haiti. Na pytanie dziennikarzy, czy wylosowaliśmy źle czy dobrze, odpowiedziałem: średnio.

Rozpacz Lubańskiego
Po kontuzji, jakiej Włodek Lubański uległ podczas meczu z Anglią, przez pewien czas nie występował na boisku. Pierwszym jego meczem było ligowe spotkanie Górnika z Ruchem. Wybrałem się na ten mecz i stwierdziłem, że Włodek robi dobrą minę do złej gry. Znałem go zbyt dobrze i czułem po jego zachowaniu, że z jego zdrowiem nie jest dobrze. Poprosiłem go o chwilę rozmowy, pytając wprost: „Włodek, co z Tobą jest?”. Odpowiedział ze łzami w oczach: „Trenerze jest źle, bardzo źle. Myślę, że to już koniec mojej gry”. Ścisnęło mnie za gardło. Włodek poprosił mnie tylko, bym nikomu nie mówił o naszej rozmowie. „Ja tych mistrzostw na pewno nie zobaczę” – powiedział. Nie próbowałem nawet go pocieszać, ponieważ w tym momencie nie byłoby to odpowiednim posunięciem. Uściskałem go tylko z całego serca i w milczeniu, ze łzami w oczach wyszedłem z pokoju. W tym jakże decydującym momencie rozumieliśmy się z Włodkiem bez słów.

Jedziemy na mistrzostwa
Ostatnią fazą przygotowań do mistrzostw było Zakopane, jak zwykle bardzo dla nas gościnne. Pamiętam, jak nasza największa kibicka i opiekunka, siostra Warszawska podarowała nam na szczęście 22 gruszki. Gry kontrolne nie wychodziły nam najlepiej. Kibice podnosili z tego powodu głosy niezadowolenia. Ja udawałem, że tych głosów nie słyszę. Dziwne, ale byłem dobrej myśli. Miałem już swoich wybrańców, z którymi postanowiłem wybrać się na podbój świata. Przed wyjazdem powiedziałem: „Jesteśmy przekonani, że zrobimy wszystko, na co nas stać”.

 

C.d.n.

Share

Related news

See all