Legia logo
Piłka nożna2 min czytania

Wspomnienia Kazimierza Górskiego (cz. 14)

Plus500 logo
PKO Bank Polski Ekstraklasa logo

W marcu tego roku przypada 100. rocznica urodzin Kazimierza Górskiego. Z tej okazji prezentujemy wspomnienia Trenera Tysiąclecia, które ukazały się ponad 20 lat temu na łamach tygodnika „Nasza Legia”. Pana Kazimierza wysłuchał wówczas dziennikarz NL, a obecnie kustosz Muzeum Legii, Wiktor Bołba. Zapraszamy na czternasty odcinek naszego cyklu.

„Pokerowa zagrywka”
Dziesięć dni po dramatycznym meczu w Starej Zagorze reprezentacja w ramach eliminacji Igrzysk Olimpijskich 1972 roku pokonała w Szczecinie Hiszpanię 2:0, a obydwie bramki zdobył w tym meczu pomocnik Zygmunt Maszczyk. Następnym meczem był rewanż z Bułgarią na stadionie X-lecia, który pewnie wygraliśmy 3:0. Z tego meczu najbardziej utkwił mi w pamięci niesamowity doping, przy jakim przyszło nam grać w Warszawie. Tak żywiołowo reagującej publiczności nie widziałem w Polsce od dawna. Być może wspaniała atmosfera po części spowodowana była chęcią odwetu na Bułgarach za Starą Zagorę i sędziego Padureanu. Moja drużyna zagrała doskonały mecz, którego bohaterem był napastnik Górnika, Jan Banaś. Sam strzelił dwa gole, a mógł nawet więcej, ale – jeśli dobrze sobie przypominam – dwukrotnie trafił w słupek. Pod koniec meczu przy stanie 2:0 wstawiłem Marksa, który strzelił jeszcze trzeciego gola. Pamiętam, że dziennikarze po meczu nazwali manewr z Marksem „pokerową zagrywką”. Muszę przyznać, że nawet przypadło mi to określenie do gustu.

Wszystko w rękach (nogach) Hiszpanów
O tym, kto awansuje na olimpiadę decydował mecz Hiszpania – Bułgaria. Remis w tym meczu dawał awans nam, więc tego dnia cała piłkarska Polska była przykuta do odbiorników radiowych, wsłuchując się w transmisję. Na szczęście dla nas Hiszpanie potraktowali ten mecz bardzo poważnie. Przez pewien czas nawet prowadzili i choć Bułgarzy potem wyrównali, to na więcej nie było ich już stać. 
Padł więc upragniony przez nas remis, co przyjąłem z ogromną ulgą. Z okazji awansu w moim domu odbyła się skromna uroczystość, podczas której, wznosząc toast, stwierdziłem coś w tym stylu: „Skoro awansowaliśmy dość szczęśliwie, uczynimy wszystko, by na olimpiadzie wypaść jak najlepiej”. Awans do Igrzysk Olimpijskich na owe czasy to już był duży wynik. Wtedy polska piłka nożna nie wychodziła daleko poza granice naszego kraju.

Polonia Bytom na olimpiadę
Przed zgrupowaniem w Zakopanem rozegraliśmy mecz z Polonią Bytom. Chciałem zobaczyć w jakiej formie są moi podopieczni, ponieważ możliwości zawodnika można poznać tylko w grze, a nie na treningu. I to był mój błąd. Przegraliśmy z Polonią 0:3 i podniosło się wielkie larum w prasie i telewizji. Mówiono: „po cholerę oni tam jadą, szkoda pieniędzy”, „wysłać Polonię”. To było niepotrzebne, sam później miałem do siebie pretensje o ten sparing. Przecież zawodnicy na dłuższy okres żegnali się z rodzinami, żonami, kolegami i zwyczajnie zabalowali, sądząc, że wszystko nadrobią na obozie w Zakopanem. I natrafili na Polonię, która w przeciwieństwie do nich potraktowała ten mecz prestiżowo i byli dla niej tylko tłem. Obawiałem się, czy ta kompromitacja nie odbije się na samopoczuciu piłkarzy. Byłem zły na siebie, że dałem materiał dziennikarzom – ponieważ stworzyli nieprzychylną atmosferę.

 

C.d.n.

Udostępnij

Powiązane newsy

Zobacz wszystkie