Legia logo
Piłka nożna2 min czytania

Wspomnienia Kazimierza Górskiego (cz. 4)

Plus500 logo
PKO Bank Polski Ekstraklasa logo

W marcu tego roku przypada 100. rocznica urodzin Kazimierza Górskiego. Z tej okazji prezentujemy wspomnienia Trenera Tysiąclecia, które ukazały się ponad 20 lat temu na łamach tygodnika „Nasza Legia”. Pana Kazimierza wysłuchał wówczas dziennikarz NL, a obecnie kustosz Muzeum Legii, Wiktor Bołba. Zapraszamy na czwarty odcinek naszego cyklu.

Kontuzja
Jak wspomniałem w poprzednim odcinku w meczu z reprezentacją milicji uległem bolesnej kontuzji zerwania wiązadła. Co gorsza, na skutek złej diagnozy lekarza po zdjęciu gipsu nie mogłem w ogóle ruszać nogą, nie mówiąc o tym żebym na nią stanął. To był dla mnie bardzo trudny okres. Zacząłem mieć poważne obawy czy wrócę do zdrowia. Nie myślałem już nawet o piłce. Moje myśli zaprzątało tylko jedno – czy w ogóle będę mógł chodzić.

 

Przełom w leczeniu nastąpił wówczas, kiedy zajął się mną niejaki dr Tokarski. Naprawiając błąd poprzedników zadecydował, że w moim przypadku konieczny jest zabieg chirurgiczny i sam go wykonał. Pomogło. Po operacji chore kolano co prawda jeszcze trochę bolało, ale poczułem się pewniej. Zwłaszcza, że doktor gwarantował mi powrót na boisko, jeśli tylko będę stosował się do jego rad. A moja noga wymagała żmudnych i długotrwałych zabiegów. Ćwiczyłem zapamiętale, budząc podziw kolegów. Opłacało się. Sezon, który nastąpił po przerwie spowodowanej kontuzją, miał być moim najlepszym sezonem w karierze. Zostałem nawet powołany do kadry narodowej i zagrałem w reprezentacji.

Reprezentacja
Niestety, z moim występem w reprezentacji Polski nie wiążą się zbyt miłe wspomnienia. Zagraliśmy źle, a Duńczycy spuścili nam sromotne lanie aż 0:8! Jak to wyglądało? Z przebiegu gry nie zanosiło się na tai pogrom, a jest to do dziś najwyższa porażka polskiej reprezentacji na arenie międzynarodowej. O wszystkim zadecydowały dwa okresy – ostatni kwadrans pierwszej połowy i końcowe minuty drugiej – kiedy przeciwnicy wbili nam wszystkie osiem bramek.

 

Na tak wysoką porażkę złożyło się kilka czynników. Po pierwsze byliśmy także źle przygotowani taktycznie. Na Zachodzie drużyny grały już systemem WM, a my stosowaliśmy jeszcze system przedwojenny. Myślę, że błąd popełnił także trener Wacław Kuchar. Przed meczem, na oczach 50 duńskich dziennikarzy, zaaplikował nam ciężki trening, po którym mieliśmy już mecz w nogach jeszcze przed meczem.

Ślub
Rok 1948 zaczął się dla mnie szczególnym wydarzeniem. Zmieniłem mianowicie stan cywilny, żeniąc się z piękną kobietą o imieniu Marysia, warszawianką, mieszkającą na Czerniakowie w pobliżu stadionu Legii, która była i jest jej kibicem.

 

C.d.n.

Udostępnij

Powiązane newsy

Zobacz wszystkie