Legia logo
News6 min read

Łukasz Bortnik: Chęć powrotu jest ogromna

Plus500 logo
PKO Bank Polski Ekstraklasa logo

Łukasz Bortnik, trener przygotowania fizycznego Legii Warszawa, odpowiedział na pytania intrygujące kibiców. Jaki jest plan powrotu piłkarzy do treningów? Czy możemy spodziewać się plagi kontuzji? Jakie zmiany może wprowadzić FIFA, by pomóc klubom?

Legia.com: - Trenerze, wszystko wskazuje na to, że wkrótce wracamy do treningów.

Łukasz Bortnik: - Od poniedziałku, 4 maja, zajęcia będą prowadzone w małych grupach liczących maksymalnie sześciu zawodników. Pod koniec tygodnia wszyscy przejdą odpowiednie testy immunologiczne i genetyczne. Jeśli wszystko będzie przebiegało zgodnie z planem, od 10 maja przejdziemy do treningów z całą drużyną. To wyjątkowa sytuacja, z którą nikt z nas jeszcze się nie mierzył. Cieszymy się, że podejmowane są wszelkie próby, by wznowić rozgrywki ligowe przed końcem maja. Tomasz Zahorski, Piotr Żmijewski, Mateusz Dawidziuk, przedstawiciele naszego klubu, wchodzą w skład grupy roboczej, która pracuje nad przygotowaniem odpowiedniego planu.

 

- Przez kilka tygodni piłkarze byli zamknięci w swoich domach. Ile czasu jest potrzebne, by przygotować piłkarzy do wysiłku, który po wznowieniu rozgrywek będzie przecież ogromny?

- Bardzo często słyszę to pytanie. Przede wszystkim najważniejszy jest sam fakt powrotu do pracy. Długi czas trwania pandemii na pewno spowoduje, że piłkarze nie będą w optymalnej dyspozycji fizycznej i formie sportowej, ale mam nadzieję, iż indywidualny trening przyniesie pożądane efekty. Pamiętajmy, że nasi zawodnicy cały czas wykonują swoje treningi w domach. Nie mieliśmy żadnej przerwy, były pojedyncze dni, które pozwalały odciąć się i odpocząć, ale trening indywidualny też jest wyczerpujący i niezwykle potrzebny. Przygotowaliśmy plan, który miał na celu utrzymanie odpowiedniego poziomu zdolności wysiłkowych piłkarzy, zwłaszcza cech wytrzymałościowych, które bardzo szybko można stracić. Dlatego tak ważne było uwzględnienie tego w planie od samego początku. Przejście od izolacji i treningów w domu do zajęć w grupach, a następnie w pełnym składzie będzie - jak to mówię – „smooth”, czyli bardzo łagodne i pozwoli nam zacząć te krótkie przygotowania nie z pułapu zerowego. Czasu na pewno będzie brakowało, powtarzam, że powinniśmy stosować zasadę 1:1. Sześć tygodni poza treningiem oznacza sześć potrzebnych tygodni przygotowania się do sezonu, jednocześnie zmniejszając ryzyko kontuzji. Obecna sytuacja nie jest jednak aż tak komfortowa, nikt nie da nam dzisiaj sześciu tygodni na przygotowania. Biorąc jednak pod uwagę, że wiemy kiedy wznowimy rozgrywki, możemy już układać sobie plan treningowy i odpowiednio ustalać akcenty motoryczne w każdym tygodniu. Wierzę, że ten okres wystarczy nam pod kątem przygotowania fizycznego. Pamiętajmy jednak o przygotowaniu technicznym i taktycznym. Tu również pojawią się braki spowodowane długim czasem bez piłki, co zapewne będzie miało wpływ na szerokopojęte przygotowanie piłkarzy do rozgrywek. Trzeba spojrzeć na to holistycznie i brać wszystko pod uwagę.

- Trening będzie praktycznie bezkontaktowy, zawodnicy będą zachowywać odstęp. To ciekawe wyzwanie dla trenerów, ponieważ musimy wykazać się sporą kreatywnością i umiejętnie realizować cele treningowe - fizyczne, techniczne i taktyczne w taki sposób, by nie dopuszczać do kontaktu między zawodnikami.

- W ostatnich dniach docierały do nas obrazki z Bundesligi, gdzie kluby już pracują na murawie. Treningi odbywają się jednak w zupełnie innej rzeczywistości, piłkarze nie mogą przebywać blisko siebie, pracują w dużych odległościach. Jak to będzie wyglądało w przypadku zespołów z PKO Ekstraklasy.
- Plan powrotu wzoruje się na działaniach podjętych w Bundeslidze i lidze hiszpańskiej. Przez pierwszy okres będziemy ćwiczyć w małych grupach i zachowywać wszystkie obostrzenia, które obowiązują teraz. Trening będzie praktycznie bezkontaktowy, zawodnicy będą zachowywać odstęp. To ciekawe wyzwanie dla trenerów, ponieważ musimy wykazać się sporą kreatywnością i umiejętnie realizować cele treningowe - fizyczne, techniczne i taktyczne w taki sposób, by nie dopuszczać do kontaktu między zawodnikami. Szczerze mówiąc nie mogę się już tego doczekać.

 

- Pojawiają się też plotki o różnych, często brzmiących dość absurdalnie, przepisach. Można przeczytać, że sędziowie będą biegać w maseczkach, piłkarze będą mieli zakaz dyskutowania. W Anglii planuje się też zakazać plucia na murawę. Czy takie działania mają sens?
- To nie pytanie do mnie, a do osób, które tworzyły plan powrotu. Ja się cieszę przede wszystkim z powrotu i tego, że przełamujemy sytuację. Moje zdanie jest takie: poczekajmy, nie wybiegajmy w przyszłość. Za moment zacznie się liga, musimy mieć ściśle określone zasady tego, jak będą funkcjonować ludzie obok drużyn, czyli też wy - media. Nie wierzę w maski na twarzach sędziów, chociaż poczekajmy do momentu wznowienia rozgrywek i tego jak wszystko będzie odbywało się w trakcie powrotu do treningów. Nie wybiegajmy w przyszłość, cieszmy się z tego, że chęć powrotu jest ogromna. Wszyscy chcą doprowadzić do wznowienia rozgrywek, widzimy ogromne wsparcie ministerstwa sportu. Żyjemy teraz w innej rzeczywistości, innych realiach, ale trzeba się do tego przyzwyczaić, nawet jeśli niektóre zalecenia brzmią abstrakcyjnie. Wszystkie działania mają na celu nasze dobro. Poczekajmy spokojnie z oceną i zobaczmy, co się wydarzy.

- Będzie ogromne natężenie meczów, bo najprawdopodobniej będziemy grać co trzy-cztery dni. Te czynniki powodują, że ryzyko urazów wzrasta, ale nie oznacza to, że w przypadku każdej drużyny częste kontuzje będą pewnikiem.

- Wszystkich kibiców interesuje, jak bardzo wzrasta ryzyko kontuzji. Czy możemy się spodziewać plagi urazów po wznowieniu rozgrywek?
-  Tak, to kolejny aspekt, który wzbudza ogromne zainteresowanie. Nie ma co ukrywać, ryzyko będzie bardzo duże. Dlaczego? Przede wszystkim forma fizyczna piłkarzy i kluczowe zdolności wysiłkowe ulegną redukcji. Po drugie nastąpi nagły skok obciążeń treningowych i meczowych. Po trzecie będzie ogromne natężenie meczów, bo najprawdopodobniej będziemy grać co trzy-cztery dni. Te czynniki powodują, że ryzyko urazów wzrasta, ale nie oznacza to, że w przypadku każdej drużyny częste kontuzje będą pewnikiem. Od początku staramy się aplikować minimalną efektywną dawkę treningową, jednocześnie cały czas akcentujemy ćwiczenia prewencyjne ukierunkowane na zmniejszenie ryzyka urazów u piłkarzy. Mam nadzieję, że mimo tych trzech wymienionych wcześniej czynników, uda nam się wyjść obronną ręką. Nastawiamy się jednak, że kontuzje mogą się pojawić. Jesteśmy na to gotowi.

 

- FIFA zastanawia się nad umożliwieniem klubom przeprowadzenia pięciu zmian podczas meczu. Czy taka możliwość może przyczynić się do zniwelowania problemów z urazami?
- Pięć zmian podczas meczu to dobry pomysł. Ryzyko kontuzji można zmniejszyć stosując rotację w składzie. Mając duży skład jaki posiadamy, możemy pozwolić sobie na zmiany i lepszą regenerację kluczowych zawodników. Każdy mecz to finał, każdy jeden mecz jest najważniejszy. Od samego początku optowałem za dwoma dodatkowymi „sanitarnymi” zmianami, to w dużym stopniu pomogłoby nam poradzić sobie z problemami jakie pojawią się w związku z obciążeniami i natężeniem meczów. Dzięki temu zawodnicy mogliby lepiej przygotować się do kolejnych meczów. Musimy pamiętać o tym, że po maratonie spotkań ligowych za moment będziemy grać w kwalifikacjach do – mam nadzieję – Ligi Mistrzów UEFA. Droga jest daleka, mimo dobrej sytuacji w tabeli wiele wyzwań przed nami, a dodatkowe zmiany znacznie pomogłyby w odpowiednim przygotowaniu piłkarzy.

 

- Musimy też zakładać czarne scenariusze. Co się stanie, jeśli po wznowieniu ligi u danego piłkarza zostanie zdiagnozowany COVID-19? 
- To pytanie do naszego lekarza. Jeśli tego typu sytuacja by się zdarzyła, zakażony zawodnik jest odstawiony na dwa tygodnie, przechodzi leczenie, kwarantannę i to wszystko. Nie powinno mieć to wpływu na cały zespół. 

 

- Aktualna rzeczywistość jest nowa dla wszystkich. Czy mierzył się Trener z większym wyzwaniem podczas swojej kariery?
- Nie, to sytuacja wyjątkowa, nikt czegoś takiego nie przeżywał. Siódmy tydzień pracujemy indywidualnie, cały czas tworzymy ze sztabem indywidualne plany treningowe, nikt z nas nie miał z tym wcześniej do czynienia. To nie jest preseason, a raczej „pre end of the season”. On już się rozpoczął, przed nami kolejny tydzień przygotowań w małych grupach. Pod tym względem jest to wyzwanie, ale nie przeraża mnie ono. Z niejednego pieca chleb jadłem, dzięki temu mam inne spojrzenie na przygotowanie piłkarzy do gry. To coś wyjątkowego, ale nie jestem tym sparaliżowany, a raczej podekscytowany i gotowy do działania.

Share

Related news

See all