
W marcu tego roku przypada 100. rocznica urodzin Kazimierza Górskiego. Z tej okazji prezentujemy wspomnienia Trenera Tysiąclecia, które ukazały się ponad 20 lat temu na łamach tygodnika „Nasza Legia”. Pana Kazimierza wysłuchał wówczas dziennikarz NL, a obecnie kustosz Muzeum Legii, Wiktor Bołba. Zapraszamy na jedenasty odcinek naszego cyklu.
Gwardia i spadek z ligi
Od 1 stycznia 1964 roku zostałem trenerem Gwardii Warszawa. Przy ulicy Racławickiej zastałem drużynę poważnie odmłodzoną, a do najbardziej utalentowanych należeli wtedy bramkarz Jerzy Pocialik i napastnik Joachim Marks. W obu widziałem materiał na piłkarzy dużej klasy. Pierwszy mecz, który Gwardia rozegrała pod moją wodzą, wygraliśmy 2:0 i miało to miejsce na stadionie X-lecia. Niestety, dziś nie pamiętam, kto wtedy był naszym przeciwnikiem. Z Gwardią to była taka sprawa, że niby skład mieliśmy nie najgorszy, ale drużyna nie odnosiła zwycięstw. Po dwóch kolejkach rundy rewanżowej wylądowaliśmy w strefie spadkowej. Jedynym jaśniejszym akcentem naszej gry było zwycięstwo w derbach Warszawy z Legią, co wszyscy uznali za niespodziankę. Ciągle dokonywałem zmian, szukając nowych zawodników i najlepszych rozwiązań.
Sezon 1965/1966 zapisał się w mojej pamięci jako pasmo niepowodzeń, co doprowadziło do opuszczenia przez Gwardię szeregów I-ligowców. Nie szukam okoliczności łagodzących i za ten stan biorę na siebie całkowitą odpowiedzialność. Drużyna spadła, więc trener nie miał co tam szukać. Wróciłem do PZPN-u...
Reprezentacja olimpijska
...gdzie powołano mnie latem do Komisji Selekcyjnej, która to miała za zadanie pomóc trenerom w wyborze najlepszych piłkarzy do kadry narodowej. Mnie jednak zaproponowano, bym objął opiekę nad drużyną olimpijską. Na początek wyjechałem ze swoimi podopiecznymi na kilka meczów do Izraela. Pobyt w Izraelu zapisał mi się w pamięci tym, że na każdym kroku spotykaliśmy się z polskimi akcentami. Polska mowa na ulicach, polskie gazety... Po powrocie do kraju przystąpiliśmy do eliminacji Igrzysk Olimpijskich Meksyk '68, jednak eliminacje zakończyły się naszą porażką.
„Młodzieżówka”
Po tych niepowodzeniach powierzono mi funkcję trenera reprezentacji młodzieżowej. Prezes Ociepka postawił przed nami nowe, bardzo interesujące zadania. Stwierdził, że powinniśmy stać się zapleczem dla pierwszej reprezentacji. „Aby tego dokonać, musicie rozgrywać jak najwięcej meczów z przeciwnikami zagranicznymi. Nie ukrywam, że bardzo liczę na Ciebie Kaziu i na nowy styl pracy z drużyną młodzieżową” – powiedział.
Po tych słowach nie zostało mi nic innego, jak wziąć się do roboty. Po raz pierwszy w charakterze opiekuna reprezentacji młodzieżowej wystąpiłem 1 maja 1968 roku w Olsztynie. Zremisowaliśmy wówczas z Rumunią 0:0. Drużyna wystąpiła w składzie: Matysek (Szeja) – Leszczyński, Szadkowski, Gorgoń, Musiał – Janik, Deja, Seweryn – Kozerski, Małkiewicz, Gadocha. Nietrudno zauważyć, że kilku z nich zrobiło później kariery w pierwszym zespole reprezentacyjnym.
C.d.n.