Legia logo
Piłka nożna2 min czytania

Wspomnienia Kazimierza Górskiego (cz. 7)

Plus500 logo
PKO Bank Polski Ekstraklasa logo

W marcu tego roku przypada 100. rocznica urodzin Kazimierza Górskiego. Z tej okazji prezentujemy wspomnienia Trenera Tysiąclecia, które ukazały się ponad 20 lat temu na łamach tygodnika „Nasza Legia”. Pana Kazimierza wysłuchał wówczas dziennikarz NL, a obecnie kustosz Muzeum Legii, Wiktor Bołba. Zapraszamy na siódmy odcinek naszego cyklu.

Finał Pucharu Polski

21 grudnia 1952 roku, po zakończeniu kursu trenerów w Krakowie, po przyjeździe do Warszawy prosto z dworca udałem się na stadion Legii, ponieważ tego dnia rozgrywaliśmy finał Pucharu Polski z drugą warszawską drużyną, zdegradowaną do II ligi Polonią. Mecz ten rozgrywaliśmy w niemal arktycznych warunkach, wiał porywisty wiatr, a boisko było pokryte śniegiem i lodem. Muszę przyznać, że poloniści lepiej czuli się w tych warunkach, a dodatkowo dopingowani przez większość kibiców (w co dzisiaj trudno uwierzyć) zgromadzonych na trybunach. A było ich wtedy około 18 tysięcy. Niestety, pomimo naszych ataków i uzyskania przewagi w polu, nie mogliśmy strzelić gola. Polonii wystarczyła jedna kontra, błąd naszego obrońcy i Wesołowski w 50. minucie strzelił na 1:0. Ten wynik utrzymał się już do końca meczu. Wraz z zakończeniem sezonu 1952 postanowiłem definitywnie rozstać się z czynnym uprawianiem piłki.

Asystent Kuchara
Rok 1953 był rokiem, w którym Wacław Kuchar zaproponował mi stanowisko swojego asystenta, które zaakceptował zarząd klubu. Bez wahania przyjąłem to stanowisko, także po zakończeniu czynnej kariery piłkarskiej nadal pozostałem w Legii, tylko już w całkiem innej roli. Płaca, którą mi zaproponowano była, można śmiało stwierdzić, symboliczna, ale otrzymałem większe mieszkanie przy ulicy Wolskiej. A przypomnę, że w tymże roku urodził się mój syn Dariusz. Jak już wspomniałem, zarobki miałem niewielkie, a wydatki rosły. Żebyśmy mogli związać koniec z końcem, moja żona Marysia zmuszona była dorabiać szyciem. Małżonka nigdy nie miała w zwyczaju, by narzekać, jej postawa była mi bardzo pomocna i tylko dzięki niej mogłem poświęcić się mojej pasji, jaką dla mnie była i jest piłka.

Współpraca z Wacławem Kucharem układała mi się bardzo dobrze. Miał bardzo duży zasób wiedzy o sporcie, a o piłce nożnej szczególnie, dlatego przy nim dużo skorzystałem.
Był także człowiekiem bardzo życzliwym, zawsze gotowym do udzielenia pomocy ludziom, którzy jej potrzebowali. Niestety, wiedza trenera nie szła w parze z wynikami drużyny. CWKS grał w kratkę, potrafił wygrać 2:0 z mistrzem Polski Ruchem Chorzów, by następnie ulec u siebie 0:3 Odrze Opole. I ta porażka była przyczyną rozstania się pana Wacława z klubem.

 

C.d.n.

Udostępnij

Powiązane newsy

Zobacz wszystkie